Czy „Solo. A Star Wars Story” uzasadnia istnienie Expanded Universe? [SPOILER]

Maciej Koprowicz
18.05.2018 16:52
Czy „Solo. A Star Wars Story” uzasadnia istnienie Expanded Universe? [SPOILER] Fot. materiały prasowe starwars.com

UWAGA SPOILERY! W solowym filmie o Hanie Solo jest scena, która zawiera nawiązanie do Legends, czyli rozszerzonego wszechświata „Gwiezdnych wojen”.

Do momentu przejęcia marki „Gwiezdnych wojen” przez Disneya ich rozszerzony wszechświat, złożony z nawiązujących do filmów sagi powieści i komiksów, kwitł w najlepsze. Twórcy nie zawsze związani z imperium George’a Lucasa dopisywali kolejne przygody stworzonych przez niego postaci lub zaludniali galaktykę rozmaitymi nowymi istotami.

Dzieła takie nie zawsze były ze sobą spójne, a czasem wręcz ze sobą sprzeczne. Nie zawsze stały również na wysokim poziomie artystycznym. Fanom to jednak nie przeszkadzało. Expanded Universe było jednak tak ogromne, a przy tym tak różnorodne, że każdy mógł znaleźć coś dla siebie. Najwierniejsi wielbiciele „Star Wars” mogli sposób zaspokajać swój nieposkromiony apetyt na przygody ulubionych bohaterów. Do czasu.

Kiedy Disney postanowił stworzyć nową trylogię, która miała opowiedzieć o historii Galaktyki po wydarzeniach z „Powrotu Jedi”, pojawiła się konieczność ujednolicenia biografii bohaterów. Wszystkie produkcje artystyczne, które nie zostały wydane przez Lucasfilm uznano więc za niekanoniczne. Brutalniej mówiąc – nieważne. Stworzono dla nich kategorię tak zwanych Legend - pozwolono im istnieć, ale odmówiono wszelkich pretensji do oficjalnego uznania za element świata „Gwiezdnych wojen”.

Mimo wszystko, disnejowskie filmy i seriale od czasu do czasu, ku wielkiej uciesze fanów, nawiązują do EU. W serialu „Star Wars Rebels” pojawił się na przykład bohater bardzo lubianych powieści Timothy’ego Zahna, imperialny admirał Thrawn. Za to w „Han Solo. Gwiezdne wojny – historie” po raz pierwszy tak wyraźnie nawiązuje do Legend film aktorski.

„Solo. A Star Wars Story” – nawiązanie do Expanded Universe

W jednej ze scen widzimy Lando Calrissiana, który dyktuje do coś w rodzaju hologramowego dyktafonu… swoją autobiografię, zatytułowaną „Kroniki Lando Calrissiana”. Słyszymy fragment rozdziału piątego:

Nie przepadam za ludem Sharu, ale pewnego razu znalazłem się w samym środku ich świątyni…

Do najpopularniejszych powieści Expanded Universe należy trylogia „Przygody Lando Calrissiana”, napisana przez L. Neila Smitha, wydana w 1983. Składają się na nią książki „Lando Calrissian i Myśloharfa Sharów”, „Lando Calrissian i Ogniowicher Oseona” i „Lando Calrissian i Gwiazdogrota ThonBoka”. W powieściach Lando rzeczywiście ma do czynienia z ludem o nazwie Sharu.

Wzmianka o Sharu nie może być przypadkiem – to oczywiste dla fanów nawiązanie do książek z EU. Nie jest ono równoznaczne z ich kanonicznością, ale pozwala zupełnie inaczej spojrzeć na dzieła z rozszerzonego wszechświata.

Znając podkreślaną na każdym kroku megalomanię Lando, można przyjąć, że jego „Kroniki” są zmyślone. To oznacza, że można przyjąć, iż „Legendy” zgodnie ze swoją nazwą prezentują krążące po Galaktyce opowieści na temat słynnych historycznych postaci. Ludzkość zna wszak wiele przypadków, w których rzeczywiste osoby stały się bohaterami literackimi. Możemy zatem od tej pory wierzyć, że „Przygody Lando Calrissiana” to opowieści, stworzone na swój temat przez samego tytułowego bohatera.

Maciej Koprowicz Redaktor antyradia
Polub Antyradio na Facebooku
CZYTAJ TAKŻE
Logo 18plus

Ta strona zawiera treści przeznaczone tylko dla dorosłych jeżeli nie masz ukończonych 18 lat, nie powinieneś jej oglądać.