07.08.2020 12:33

Ekipa "Mission: Impossible 7" jednak nie zniszczy polskiego mostu? Reżyser odpowiada

Niedawno w sieci pojawiły się doniesienia, jakoby twórcy "Mission: Impossible 7" chcieli zniszczyć zabytkowy polski most na potrzeby superprodukcji. Reżyser i scenarzysta Christopher McQuarrie postanowił wyjaśnić, o co w tej całej sprawie tak naprawdę chodzi.

Ekipa "Mission: Impossible 7" jednak nie zniszczy polskiego mostu? Reżyser odpowiada
foto: PIOTR KAMIONKA/REPORTER/East News

Świat rozrywki powoli wraca do normalności po długim zawieszeniu prac. W specjalnych "bąblach" grane są mecze NBA i NHL, niedługo wznowiona zostanie piłkarska Liga Mistrzów, a końca dobiegły też sezony największych europejskich lig futbolowych (z Ekstraklasą na czele). Powracają też produkcje filmowe, takie jak np. "Mission: Impossible" z Tomem Cruisem w roli głównej.

Mission: Impossible - co z destrukcją polskiego mostu?

Niedawno pojawiły się odniesienia o tym, jakoby twórcy nowej odsłony serii ostrzyli sobie na polski most, który został wybudowany na początku XX wieku. Ekipa filmowa miała zniszczyć zabudowę na potrzeby nadchodzącego "Mission: Impossible 7". Temat poruszył wiele osób, nie tylko Polaków, ale też osoby z zagranicy, które twierdziły, że niszczenie zabytkowego mostu na potrzeby produkcji filmowej to lekka przesada.

Most w Pilchowicach
Most w Pilchowicach
Przeczytaj także Ministerstwo Kultury chce wysadzić zabytkowy most na potrzeby filmu "Mission: Impossible 7"

Teraz na ten temat postanowił się wypowiedzieć reżyser i scenarzysta filmu, Christopher McQuarrie, który na łamach magazynu Empire zamieścił długie oświadczenie. W dużym skrócie - ekipa "Mission: Impossible" faktycznie chciała nakręcić zdjęcia w Polsce, niszcząc fragmenty mostu, które i tak były uznane za "niestabilne i nieużyteczne". Niestety, plany posypały się, gdy niewykwalifikowana osoba, która żądała by pracować przy filmie, zaczęła się mścić na ekipie. To sprawiło, że sprawa szybko została porzucona, a twórcy muszą szukać nowego miejsca do nakręcenia scen do "Mission: Impossible 7". 

Twórca rozrysował kontekst całej sytuacji i wyjaśnił, o co tak naprawdę chodziło i jakie były plany. Przygotujcie się, bo reżyser naprawdę się rozpisał:

"

W zeszłym tygodniu pojawiły się doniesienia, jakoby producenci "Mission: Impossible" mieli poprosić o zgodę na zniszczenie 111-letniego mostu w Polsce, co oznaczałoby destrukcję spuścizny tego pięknego kraju w imieniu rozrywki.

Czytałem wiele niepoprawnych artykułów na ten temat, w których używano mojego nazwiska. Normalnie je ignoruje, ale tym razem poczułem się zobowiązany do wyjaśnienia kilku spraw, zaczynając od tej najważniejszej:

Nigdy nie planowaliśmy wysadzić 111-letniego zabytku chronionego prawem.

Ale to całkiem dobra historia (z ciekawym zwrotem), więc zapraszam do słuchania.

"Mission: Impossible" zasłynęło z tego, że to seria, która używa jak najmniej sztucznych efektów specjalnych, co pozwala nam na stworzenie momentów nigdy nie widzianych wcześniej w kinie. Jeszcze na początku pre-produkcji mieliśmy wspaniały pomysł, w którym głównym bohaterem był spory most wiszący nad wodą. Najlepiej taki (spoiler!), który moglibyśmy przynajmniej trochę zniszczyć. Mieliśmy wątpliwości, co do znalezienia takiego miejsca, ale i tak postanowiliśmy rozpocząć poszukiwania. Może nam się coś przytrafi.

W końcu odezwało się do nas kilka rozentuzjazmowanych osób z Polski.

Okazało się, że w ich okolicach jest stary, niefunkcjonujący most dla pociągów, który idealnie pasował do naszego planu. A co najlepsze - okolica chciała zacząć się promować turystycznie. Lokalne drogi były średnie, więc dla nich była to szansa na rewitalizację systemu szyn kolejowych. Okazało się, że wspomniana zabudowa musiała być naprawdę mocno poprawiona, jeżeli miałaby służyć komukolwiek. Oprócz tego wspomniany most, chociaż faktycznie powstał w 1906 roku, został wielokrotnie przebudowany - chociażby po II Wojnie Światowej, kiedy to uciekający Niemcy próbowali go zniszczyć. W dużym skrócie - żeby otworzyć okolice na turystów, ten most musiał runąć.

A my bardzo chcieliśmy im w tym pomóc.

Dodatkowo okazało się, że jezioro pod mostem jest stworzone przez ludzi (zapewnia energię lokalnej hydro-elektrycznej tamie), co oznacza, że bez problemu moglibyśmy podjąć odpowiednie środki ochrony okolicy. Wszyscy rozumieliśmy, że możemy zniszczyć jedynie niestabilne części mostu, które i tak były przeznaczone do rozbiórki, a nie kamienne filary, pamiętające jeszcze początek XX wieku. Nam to nie przeszkadzało, mieliśmy bowiem plany, jak uniknąć jakichkolwiek zniszczeń tych zabytków.

Ludzie, z którymi rozmawialiśmy byli bardzo podekscytowani perspektywą ściągnięcia dużej produkcji filmowej do Polski. To byłby spory zastrzyk dla lokalnej ekonomii (Polska wprowadziła też niedawno nowe inicjatywy dla filmowców, więc duży projekt zrobiłby cuda dla promocji polskiej szkoły filmowej). Oprócz tego byli szczęśliwi, że pozbędziemy się za nich niechcianej części mostu, co mogłoby zachęcić lokalny rząd do rewitalizacji szyn kolejowych, poprawiając wizerunek miejscowości w oczach turystów.

No a my moglibyśmy wysadzić część mostu. W imię rozrywki? Pewnie. Ale też w imię polskiej szkoły filmowej, lokalnej ekonomii i z poszanowaniem środowiska.

Ale nie wszyscy byli szczęśliwi.

Jedna osoba, z powodów których nie mogę wyjawić, bo zdradziłbym jej tożsamość, stwierdziła, że należy jej się praca przy produkcji. My twierdziliśmy, że nie ma odpowiednich kwalifikacji do współpracy.

Kiedy nie spełniliśmy żądań tego osobnika, ci postanowili się odpłacić.

Ta osoba najpierw zaczęła grozić członkom ekipy publicznie i anonimowo w mediach społecznościowych, a następnie próbowali nawet sprawić, by ten niestabilny, niebezpieczny most został uznany zabytkiem. To oczywiście miałoby zapobiec jego zniszczeniu i odbudowaniu (co, jak my rozumiemy, byłoby negatywne dla ekonomii lokalnej). Następnie ta osoba odezwała się również do nas, szczycąc się swoimi działaniami. Krótko mówiąc, ten ktoś zmanipulował emocjonalnie osoby niezaangażowane w cały temat, co sprawiło, że nie zabierzemy naszej produkcji do Polski.

"Mission: Impossible" zawsze było i będzie globalną franczyzą. Taką, która cieszy się z odwiedzania innych krajów, celebrowania innych kultur i czasami, za pozwoleniem, wywołania małego kinowego zamieszania. Nigdy, pod żadnym pozorem, nie śnilibyśmy nawet o niszczeniu kulturowych, czy historycznych zabytków, a te które są w naszych filmach zawsze odpowiednio zabezpieczamy. Szanowanie i celebrowanie miejsc, w których kręcimy jest dla nas najważniejsze. Nikt zaangażowany w produkcję nie pytał o zniszczenie żadnego zabytku w Polsce. Naszą jedyną agendą jest stworzenie dobrej historii, opowiedzenie jej w sposób autentyczny i przy okazji urwanie wam tyłków. Nadal mamy nadzieję, że przyjedziemy do Polski, będziemy pracowali z dobrymi ludźmi i pomożemy lokalnemu środowisku i ekonomii.

Oczywiście nadal chętnie pozbędziemy się jakichkolwiek niepotrzebnych mostów. Jeżeli macie jakieś pod ręką, to dajcie znać. "

Sam film ma zadebiutować w kinach już w listopadzie 2021 roku.

Foto: James Gourley/REX/Shutterstock/EAST NEWS
Foto: James Gourley/REX/Shutterstock/EAST NEWS
Przeczytaj także Pierwszy film nakręcony w kosmosie? Tom Cruise połączył siły z NASA i Elonem Muskiem