Kina nie umrą? Film "The Little Things" zarobił sporo, chociaż zadebiutował też na HBO Max

01.02.2021 15:15
Kina nie umrą? Film "The Little Things" zarobił sporo, chociaż zadebiutował też na HBO Max Fot. Nicola Goode/Capital Pictures/East News

W sieci pojawiły się wyniki z amerykańskiego box-office. Wygląda na to, że metoda Warner Bros. z hybrydową dystrybucją filmów jednocześnie w kinach i na platformie HBO Max nie jest aż tak zła.

Kina jednak nie umrą? Nowy film Warner Bros. na szczycie popularności w USA

Czy widzowie poszliby do kina, gdyby jednocześnie mogliby zobaczyć ten sam film w domowym zaciszu bez dodatkowych opłat (oprócz miesięcznego abonamentu za HBO Max/Netfliksa)? Przed pandemią puryści i operatorzy kin zapewne krzyknęliby "nie". Hollywood, a konkretnie Warner Bros., postanowiło jednak to sprawdzić, dystrybuując swoje filmy w formule hybrydowej.

Polecamy

Okazało się, że ci bardziej oddani fani i tak chadzają do kin. Jak podaje Variety, debiutujący 29 stycznia film "The Little Things" dotarł na szczyt cotygodniowego zestawienia box-office, przynosząc wpływ prawie 5 milionów dolarów w swój pierwszy weekend. Ta sama produkcja była również dostępna tego samego dnia na łamach HBO Max (co ważne, bez dodatkowych opłat - sam koszt miesięczny abonamentu za usługę wynosi natomiast mniej, niż cena biletu w niektórych stanach).

W czasach pra-pandemicznych taki wynik byłby katastrofą dla dużego studia filmowego, które zainwestowało w produkcję grubo ponad 30 milionów dolarów (taki jest szacowany budżet filmu bez opłat związanych z marketingiem). Teraz jest to natomiast jeden z najlepszych debiutów kinowych od prawie roku.

Polecamy

HBO Max nie zdradziło, ile osób postanowiło obejrzeć film w serwisie, ale ten miał "automatycznie polecieć na pierwsze miejsce w rankingu popularności".

Jesteśmy bardzo podekscytowani tym, jak dobrze "The Little Things" radzi sobie na HBO Max. Niemalże natychmiast poleciał na pierwsze miejsce na liście popularności, gdzie pozostaje do tej pory. Dobry debiut tego filmu, jak i "Wonder Woman 1984" pokazuje, że widzowie są zainteresowani dobrej jakości filmami pełnometrażowymi.

Rynek kinowy wyjątkowo ucierpiał w trakcie pandemii. Kina w Polsce były otwarte przez raptem kilkanaście tygodni w ciągu ostatnich kilku miesięcy, na czym ucierpiał m.in. legendarny Elektronik w Warszawie. W USA zamknięte jest około 65% wszystkich placówek, z czego otwarte funkcjonują z mocno obniżoną liczbą miejsc. Rozmowy na temat otwarcia kin w Nowym Jorku, Los Angeles, czy innych większych miastach upadły ze względu na szalejącą pandemię - niejasna sytuacja ze szczepionkami na COVID-19 tylko pogorszyła sytuację za oceanem.

Wspomniany film "Wonder Woman 1984" zajął 3. miejsce w tego tygodniowym box-offisie, przynosząc ze sprzedaży biletów około 1,3 miliona dolarów z prawie 2 tysięcy kin. Łącznie produkcja zanotowała wynik 39 milionów dolarów w trakcie swojego pierwszego miesiąca w kinach. Dla porównania, "Wonder Woman" w 2017 roku przyniósł 38 milionów dolarów przychodu w trakcie swojego PIERWSZEGO DNIA.

Variety poprosiło analityków z Franchise Entertainment Research o opinię na temat przyszłości kin. Reprezentant firmy, David Gross wyjaśnił, że ich zdaniem "kina powrócą do normalności" w 2022 roku. Sytuacja ulegnie poprawie w drugiej połowie 2021 roku, kiedy więcej osób będzie zaszczepionych na COVID-19, jednak ich zdaniem proces będzie na tyle długotrwały, że prawdziwy renesans kin zacznie się dopiero w przyszłym roku.

Polecamy
Kamil Kacperski
Kamil Kacperski Redaktor antyradia
Polub Antyradio na Facebooku
CZYTAJ TAKŻE
Logo 18plus

Ta strona zawiera treści przeznaczone tylko dla dorosłych jeżeli nie masz ukończonych 18 lat, nie powinieneś jej oglądać.