17.12.2019 16:44
17.12.2019 16:44

Akcja #MeToo, która rozpoczęła się w 2017 roku, zebrała swoje żniwo. Wiele dużych nazwisk, pokroju Harveya Weinsteina, zyskało w Hollywood miano persona non grata i (prawdopodobnie) na zawsze zniknęło z salonów. Jednak zanim do tego doszło, kobiety pracujące dla jednej z największych telewizji informacyjnych w USA podjęły walkę z ich pracodawcą i jednocześnie seksualnym prześladowcą. I walkę tę wygrały. To właśnie ich historię snuje w swoim najnowszym filmie Jay Roach.

"Gorący temat" - recenzja filmu Jaya Roacha

"Gorący temat" podejmuje tę samą tematykę, co tegoroczny mini serial "Na cały głos". Tam śledziliśmy losy niedawno zmarłego założyciela telewizji Fox News - Rogera Ailesa, w którego brawurowo wcielił się Russell Crowe. W 2016 roku Ailes został oskarżony o molestowanie seksualne przez swoją byłą pracownicę, Gretchen Carlson. Sławna prezenterka Fox News zapewniała, że została zdegradowana, a następnie zwolniona z powodu ignorowania seksualnych propozycji szefa. Za Carlson poszły inne kobiety, ujawniając szokujące kulisy pracy w jednej z największych telewizji informacyjnych w Stanach Zjednoczonych. W filmie Jaya Roacha poznajemy tę historię z perspektywy kobiet i, o dziwo, to nie Gretchen Carlson gra tutaj pierwsze skrzypce.

Foto: materiały prasowe Liongsgate Movies,  Annapurna Pictures, BRON Studios Fot. Foto: materiały prasowe Liongsgate Movies, Annapurna Pictures, BRON Studios

Główna oś fabularna kręci się wokół Megyn Kelly, w którą wciela się (niemal niemożliwa do rozpoznania) Charlize Theron. Kelly była jedną z czołowych prezenterek stacji, której starcie z Donaldem Trumpem podczas konwencji Republikanów przeszło już do legendy. Gdy Gretchen Carlson wytacza swoje działa przeciwko Ailesowi, Megyn rozpoczyna własną krucjatę, którą wieńczy osobistym wyznaniem - "Roger Ailes molestował mnie seksualnie".

Foto: materiały prasowe Liongsgate Movies,  Annapurna Pictures, BRON Studios Fot. Foto: materiały prasowe Liongsgate Movies, Annapurna Pictures, BRON Studios

Trzecią z bohaterek - i jedyną absolutnie fikcyjną postacią - jest Kayla Pospisil z twarzą Margot Robbie. Młodziutka Kayla reprezentuje w filmie wszystkie początkujące i ambitne dziennikarki, które spotkały na swojej drodze ludzi pokroju Rogera Ailesa. W Fox News kobieca droga do kariery była "prosta", a zasady ustalał Ailes. Sprzeciwienie się jego rozkazom, lub zachciankom, było równoznaczne ze zdjęciem z najlepszego czasu antenowego, lub utratą pracy i wszelkich marzeń o zaistnieniu w świecie telewizji. Film porusza również niezwykle istotne kwestie daleko idących kompromisów oraz ślepej lojalności, czego uosobieniem są solidaryzujące z Rogerem kobiety. 

Foto: materiały prasowe Liongsgate Movies,  Annapurna Pictures, BRON Studios Fot. Foto: materiały prasowe Liongsgate Movies, Annapurna Pictures, BRON Studios

Aktorsko "Gorący temat" wypada znakomicie. Nicole Kidman i Charlize Theron doskonale oddają charakter swoich bohaterek, a Margot Robbie, ku mojemu jakże miłemu zaskoczeniu, w niczym nie ustępuje bardziej doświadczonym koleżankom. Młoda aktorka dostała w filmie jedną z najważniejszych scen, a mianowicie chwilę, w której jej bohaterka przyznaje się przed przyjaciółką (a przede wszystkim przed samą sobą), że padła ofiarą molestowania. Był to test, który Robbie zdała śpiewająco i tym samym w pełni zasłużyła na otrzymaną nominację do Złotego Globu. Reszcie obsady również nie można niczego zarzucić, a już zwłaszcza Johnowi Lithgowi, który choć wypadł słabiej niż Russell Crowe, był nad wyraz przekonujący w roli podstarzałego manipulanta Ailesa.

Foto: materiały prasowe Liongsgate Movies,  Annapurna Pictures, BRON Studios Fot. Foto: materiały prasowe Liongsgate Movies, Annapurna Pictures, BRON Studios

Choć doskonale znamy przedstawianą historię, a już zwłaszcza jej finał, seans ani przez chwilę nie nudzi. Akcja jest dynamiczna i stale trzyma w napięciu. Niestety, Jay Roach nie oparł się pokusie, by nadać całości iście hollywoodzki wydźwięk, przez co ostatnie minuty ocierają się o tani patos i tandetę. Szkoda, bo przez lwią część filmu otrzymujemy rzeczową, acz nie pozbawioną dużych emocji opowieść.

Foto: materiały prasowe Liongsgate Movies,  Annapurna Pictures, BRON Studios Fot. Foto: materiały prasowe Liongsgate Movies, Annapurna Pictures, BRON Studios

"Gorący temat" to jednak dobra produkcja, dla której warto poświęcić te niespełna dwie godziny życia. Reżyser przemycił do filmu fundamenty, na których opierał się ruch #MeToo i pokrewne akcje, a także krytykę skierowaną w stronę najważniejszych osób w państwie. Zrobił to jednak w sposób nienachalny i rzeczowy, za co należy mu się nie lada uznanie.

Film zadebiutuje w polskich kinach już 17 stycznia 2020 roku.

Ocena: 7/10

Natalia Nowecka - redaktor online Antyradio.pl
Natalia Nowecka Redaktor antyradia
Polub Antyradio na Facebooku
Logo 18plus

Ta strona zawiera treści przeznaczone tylko dla dorosłych jeżeli nie masz ukończonych 18 lat, nie powinieneś jej oglądać.