04.01.2016 13:55

„Gwiezdne wojny. Przebudzenie mocy” w wersji dla ubogich

Potężne budżety oraz niesamowite efekty specjalne wiążą się z wielkim widowiskiem i ogromnym wrażeniem. Ale kino może też być kameralne, dotyczy to nawet „Gwiezdnych wojen. Przebudzenia mocy”.

„Gwiezdne wojny. Przebudzenie mocy” w wersji dla ubogich
foto: kadr z wideo

Nowe dzieło J.J. Abramsa kosztowało 200 milionów dolarów. Część tych pieniędzy została przeznaczona na gaże dla aktorów, z czego pokaźną sumę zgarnął Harrison Ford. Środki zainwestowane także w to, aby akcja rozgrywająca się na ekranie robiła piorunujące wrażenie a moc obliczeniowa komputerów mogła pokazać swoje przebudzenie. Siódma odsłona „Gwiezdnych wojen” to pokaz fajerwerków, który był możliwy dzięki wspomnianej wcześniej kwocie.

A co jeśli ostatnią część sagi pozbawić elementu finansowego i jej budżet sprowadzić do sum, które byłyby w stanie zapewnić tylko trochę tektury, kolorowego papieru, kleju i nożyczek? Po co komu broń laserowa jak można mieć pistolety na wodę? R2D2 i tak zawsze wyglądał jak kosz na śmieci, strzelaniny można urządzić w ogródku, ogromne pustynne przestrzenie wystarczy zastąpić plażą, a do stworzenia Chewiego wystarczy stara peruka babci.

Zobaczcie zwiastun „Gwiezdnych wojen. Przebudzenia mocy” w niskobudżetowej wersji:

Jesteście ciekawi jak powstawała ta superprodukcja, która jest lekcją oszczędzania dla Hollywood? Zobaczcie materiał zza kulis:

Trailer autorstwa Matthew Pottera jest odwzorowaniem w skali 1:1 tego, który został stworzony wcześniej przez studio Disneya. Dla porównania przypominamy oryginał:

Rozsmakowaliście się w zwiastunach, które, choć pocieszne, to poziomem swojego wykonania pozostawiają wiele do życzenia? To dowód na to, że powinniście żyć w czasach PRL-u i cieszyć oczy trailerem „Gwiezdnych wojen: Nowej nadziei” stworzonym na potrzeby Polskiej Kroniki Filmowej.

Jak Wam się podoba niskobudżetowy zwiastun „Przebudzenia mocy”?

Robert Skowronski
Tagi: Star Wars