14.09.2016 09:33

Jak wygląda „Mad Max: Na drodze gniewu” bez efektów?

Spodziewacie się wielkich płacht niebieskiego i zielonego koloru? No to tym bardziej zobaczcie poniższe wideo...

Jak wygląda „Mad Max: Na drodze gniewu” bez efektów?
foto: kadr z wideo

Komputerowe efekty specjalne zdominowały kino już w latach dziewięćdziesiątych. Na fali przełomowych CGI wykorzystanych chociażby w takich filmach jak „Terminator 2: Dzień sądu” czy „Jurassic Park” przemysł filmowy zaczął pchać je gdzie tylko się da i szybko się tym zachłysnął. Wielu widzom tego typu grafika przeszkadza, gdyż nawet mimo wysokiej jakości wciąż odstaje od rzeczywistości i razi sztucznością.

Na szczęście w ostatnich latach obserwujemy coraz częściej odejście od komputerowo generowanych teatrzyków w stylu niesławnej nowej trylogii „Gwiezdnych wojen”, a twórcy z coraz większym wyczuciem wykorzystują tego typu efekty, by po prostu wzbogacić wizualnie nagrany na prawdziwym planie materiał, nie zaś go zastąpić. Oczywiście oglądając np. sceny z „Przebudzenia Mocy” bez efektów wciąż widzimy dużo zielonego koloru, jednak CGI było tam używane z o wiele większym umiarem niż w przypadku trylogii prequeli.

Jeśli jesteście miłośnikami praktycznych efektów specjalnych i gardzicie komputerową sztucznością, z pewnością doceniliście film „Mad Max: Na drodze gniewu” z 2015 roku. Jedną z największych zalet ostatniego dzieła George'a Millera był - paradoksalnie - realizm przedstawionych przygód granego przez Toma Hardy'ego głównego bohatera. Kto nie wie, w jak ciężkich warunkach pracowała ekipa filmowa, powinien jak najszybciej sięgnąć po materiał making of dostępny na wydaniu DVD / Blu Ray.

My za to pokażemy Wam pewien przedsmak tego, co działo się na planie. Zapomnijcie o green screenie - te postapokaliptyczne fury pełne szaleńców naprawdę mknęły przez najprawdziwszą pustynię Namib. Popisy akrobatyczne na sterczących z nich ogromnych tyczkach zapierają dech w piersiach, a wybuchy i zniszczenia nie miały nic wspólnego z komputerami.

Zobaczcie kompilację tych wszystkich momentów na własne oczy:

Dla porównania możecie rzucić okiem jak wyglądają efekty specjalne dodawane do kolejnych odcinków „Gry o tron”. Mamy też poglądową kompilację tego typu z efektami z rozmaitych znanych filmów. Pozostaje liczyć na to, że George Miller jednak zmieni zdanie i przygotuje dla nas jeszcze kolejne części Mad Maxa.

Jak Wam się podobał film „Mad Max: Na drodze gniewu”?

Jakub Gańko
Tagi: Mad Max