„Mechaniczna pomarańcza” zza kulis

Robert Skowronski
12.02.2016 13:20
„Mechaniczna pomarańcza” zza kulis Fot. kadr z filmu

Jedno z kultowych dzieł Stanleya Kubricka z 1971 roku. Szokujące, brutalne, potępione w Wielkiej Brytanii, gdzie zostało wycofane z dystrybucji przez samego reżysera. Jak powstawała ekranowa „ultraprzemoc”?

Po zakończeniu prac nad „2001: Odyseją kosmiczną” Kubrick miał w planach nakręcenie filmu o Napoleonie. Ubiegł go jednak Siergiej Bondarczuk, twórca ekranizacji „Wojny i Pokoju”. I tak powstaje „Waterloo”, gdzie w rolę francuskiego wodza wcielił się Rod Steiger. Obraz okazał się być klapą finansową. Z tego powodu wytwórnia postanowiła odrzucić projekt Kubricka, w którym chciał zrealizować wielkie sceny batalistyczne i obsadzić Jacka Nicholsona.

Reżyser w swoim domu w Wielkiej Brytanii chwyta pierwszą lepszą pozycję z jednej ze stert książek. W jego ręce trafia „Mechaniczna pomarańcza”, powieść Anthony’ego Burgessa, którą otrzymał od Terry’ego Southerna, producenta filmu „Dr Strangelove”. Kubrick pochłania pozycję w jeden wieczór, później wraca kilkukrotnie do lektury, a w głowie układa już pomysł na film.

Obraz ląduje w kinach pod koniec 1971 roku, by następnie zdobyć 4 nominacje do Oscarów (w tym za Najlepszy film) i 3 do Złotych Globów. Nagród nie udało się zdobyć, ale dzieło zapisało się na kartach historii kinematografii. Zobaczcie zdjęcia z planu „Mechanicznej pomarańczy”:

Literackie dzieło Burgessa mogła jednak spotkać zupełnie inna historia. Początkowo autor sprzedał prawa do ekranizacji książki Mickowi Jaggerowi i to za symboliczną kwotę 500 dolarów. Reżyserem miał być John Schlessinger, ale uznał, że powieść jest zbyt brutalna i nie jest zainteresowany tym projektem.

Język powieści – slang oparty na języku rosyjskim, który sam autor nazwał Nadsat - oczarował Kubricka. Objawia się on już w samym tytule dzieła, który odnosi się do mowy ludzi z Malezji, gdzie Burgess spędził kilka lat. W tamtejszym języku „orang” znaczyło tyle co „człowiek” (oryginalny tytuł dzieła to „Clockwork Orange”).

„2001: Odyseja kosmiczna” bazuje na opowiadaniu Arthura Clarke’a. Przy jej przeniesieniu na ekran reżyser ściśle współpracował z autorem. Inaczej było przy „Mechanicznej pomarańczy”. Pisarz później otwarcie mówił o tym, że film Kubricka zupełnie mu się nie podoba.

Kubrick przyznawał, że jego zdaniem przemoc w przyszłości stanie się dużym problemem. Uważano niegdyś, że ostrze satyry „Mechanicznej pomarańczy” odnosi się tylko do brytyjskiego społeczeństwa. W świetle rosnącej od lat brutalności człowieka wobec człowieka, dzieło Stanleya Kubricka jest dziś być może nawet aktualniejsze.

Robert Skowronski Redaktor antyradia
CZYTAJ TAKŻE
Logo 18plus

Ta strona zawiera treści przeznaczone tylko dla dorosłych jeżeli nie masz ukończonych 18 lat, nie powinieneś jej oglądać.