Walka o aborcję w dokumencie Netflix. Ten film powinien zobaczyć dziś każdy w Polsce

04.02.2021 14:31
strajk kobiet Fot. Strajk kobiet w Polsce, styczeń 2021; WOJTEK RADWANSKI/AFP/East News

"Powrót do sprawy Roe: Prawa kobiet w politycznej grze" to dokument Netflix, który zadebiutował w serwisie w 2018 roku. I choć dotyczy sporu o aborcję w Stanach Zjednoczonych, bardzo dużo mówi nam o obecnej sytuacji w Polsce.

"To, że możesz kontrolować własne ciało jest podstawą demokracji" mówi Gloria Steinem w dokumencie "Powrót do sprawy Roe: Prawa kobiet w politycznej grze", który w 2018 roku zrealizowały Ricki Stern i Anne Sundberg. W obliczu obecnej sytuacji w Polsce film ten - choć powstał dwa lata temu i opisuje sprawę z 1973 roku - powinien obejrzeć każdy, komu nie są obojętne prawa człowieka.

Polecamy

"Powrót do sprawy Roe: Prawa kobiet w politycznej grze" - dokument Netflix o aborcji

Określenie filmu "Powrót do sprawy Roe: Prawa kobiet w politycznej grze" dokumentem o aborcji jest oczywiście dużym uproszczeniem. Ta oryginalna produkcja Netflixa (jak wskazuje jej tytuł) skupia się przede wszystkim na tym, jak politycy żonglują prawami kobiet dla osobistych interesów. Na podstawie historii bezprecedensowego wyroku z 1973 roku oraz niekończących się sporów o aborcję w USA, twórczynie filmu udowadniają, że polityków - których większość wciąż stanowią mężczyźni - nie obchodzą kobiety i ich los, zaś temat aborcji traktują jako polityczne narzędzie. 

Żadna kobieta nie powinna być osądzana, gdyż te decyzje nigdy nie są łatwe.

Wendy Davis/"Powrót do sprawy Roe: Prawa kobiet w politycznej grze"

Autorki "Powrotu do sprawy Roe" starają się być bezstronne w swoim dążeniu do pokazania prawdy i zróżnicowanych poglądów, trudno jednak nie dostrzec tego, po której stronie są ich serca. W filmie znajdziemy historyczne nagrania, wypowiedzi ekspertów, a także pełne pasji wywiady z osobami po obu stronach aborcyjnej barykady. Są wśród nich lekarze: Colleen McNicholas i Curtis Boyd, ikona feministek Gloria Steinem, a także Troy Newman z organizacji Operation Rescue oraz Carol Tobias, przedstawiciel ruchu National Right to Life.

Nie ma żadnego powodu, żeby czynić to coraz trudniejszym i spychać kobiety w cień nielegalnych aborcji.

Donna Howard/"Powrót do sprawy Roe: Prawa kobiet w politycznej grze"

Roe vs Wade - o co chodziło w sprawie?

W 1973 roku wyrok Sądu Najwyższego w sprawie Roe kontra Wade zrewolucjonizował prawo aborcyjne w USA. Wszystko zaczęło się w 1969 roku, kiedy 21-letnia Norma McCorvey (ukrywająca się pod pseudonimem Jane Roe) odkryła, że jest w ciąży z trzecim dzieckiem (pierwsze oddała matce, drugie - do adopcji), którego nie chce urodzić. W Teksasie funkcjonowało wówczas prawo dopuszczające aborcję tylko w przypadku zagrożenia życia matki, na nic zdało się jej więc kłamstwo, że została zgwałcona. Kobieta zdecydowała się wówczas na nielegalną aborcję, jednak miejsce, gdzie takie zabiegi były wykonywane, zostało zamknięte przez policję. Wtedy zwróciła się do prawniczek - Lindy Coffee i Sarah Weddington.

Zobacz także

"Jane Roe" w marcu 1970 roku zgłosiła pozew o stwierdzenie niezgodności przepisów antyaborcyjnych z amerykańską konstytucją. Był to pozew przeciw prokuratorowi okręgowemu Dallas, Henry'emu Wade'owi. Do jej pozwu dołączył lekarz James Hubert Hallford, który wcześniej wykonywał zabiegi aborcji, a także małżeństwo - John i Mary Doe (której ciąża zagrażała jej zdrowiu). Kiedy sąd okręgowy odrzucił pozew Roe, jej prawniczki odwołały się do Sądu Najwyższego USA, podkreślając, że stan Teksas zmusił kobietę do urodzenia dziecka. 

Sąd Najwyższy zgodził się z postulatami powódki, wydając 22 stycznia 1973 roku historyczny wyrok obalający antyaborcyjne prawo z Teksasu. Orzeczono, że każda kobieta ma prawo do wolności i prywatności gwarantowanych przez 14. poprawkę konstytucji, a zatem również prawo do dokonania aborcji (zaznaczając, że stany mogą ograniczać je w 2. i 3. trymestrze ciąży). Jednocześnie sąd ustosunkował się do argumentów o konstytucyjnym prawie płodu do ochrony życia. Sędzia Harry Blackmun uznał, że nie można uznać życia poczętego za osobę i że w takim przypadku aborcja musiałaby być w pełni nielegalna.

Polecamy

Wyrok ten oznaczał zmianę przepisów i legalizację aborcji w 46 z 50 stanów USA. Nie oznaczał jednak zakończenia debaty publicznej na ten temat. Od 1973 roku w USA nieprzerwanie trwa spór zwolenników ruchu "pro-choice" z ich przeciwnikami, który w najbardziej skrajnych przypadkach objawia się zamachami na kliniki aborcyjne i mordowaniem lekarzy przeprowadzających zabiegi przerywania ciąży. Z rąk zwolenników ruchu "pro-life" zginęli m.in. dr David Gunn (1993), dr John Bayard Britton i James H. Barrett 1994), dr Barnetta Slepiana (1998) i George Tiller (2009). Jak podaje portal Służba Zdrowia:

Od 1977 r. do 2015 w USA odnotowano ponad 40 ataków bombowych i 91 takich prób na kliniki aborcyjne. Ponad 170 razy podpalano je, ponad 1200 razy dewastowano, kilka tysięcy razy wtargnięto do nich, a 3 razy porywano członków personelu medycznego. Ludzi pracujących w nich także oblewano kwasem, umyślnie podtruwano i wysyłano im listy z wąglikiem.

Polecamy

Film "Powrót do sprawy Roe: Prawa kobiet w politycznej grze" jest dostępny na Netflix od 13 września 2018. W 2018 roku zapowiedziano także produkcję fabularną "Roe v Wade" opartą na tej samej historii.

Natalia Hluzov
Natalia Hluzow Redaktor antyradia
Polub Antyradio na Facebooku
CZYTAJ TAKŻE
Logo 18plus

Ta strona zawiera treści przeznaczone tylko dla dorosłych jeżeli nie masz ukończonych 18 lat, nie powinieneś jej oglądać.