"Nie czas umierać" zerwie z bondowską tradycją. Jak zniosą to fani serii?

13.10.2020 13:19
"Nie czas umierać" zerwie z bondowską tradycją. Jak zniosą to fani serii? Fot. IMP FEATURES/East News

W najnowszym filmie o Bondzie zabraknie pewnego dobrze znanego elementu. Reżyser uznał, że zerwanie z pewną formułą ma być nierozerwalnie związane z fabułą "Nie czas umierać".

Nie ma chyba bardziej powtarzalnej i zbudowanej na schematach serii filmowej niż produkcje o Jamesie Bondzie. W tym trzymaniu się pewnej utartej formuły tkwi jednak siła historii o agencie 007, dająca punkt zaczepienia fanom, którzy od dekad oglądają kolejne misje szpiega Jej Królewskiej Mości. Długo wyczekiwany  film "Nie czas umierać" zerwie jedną z tradycji. Reżyser wyjaśnił jednak skąd pomysł na odstępstwo od ustalonego przez lata porządku.

"Bond 25" - bez tradycyjnego elementu 

Postać filmowego Jamesa Bonda, chociaż grana przez sześciu różnych aktorów, posiada pewne niezmienne cechy, które od razu pozwalają odbiorcy odczytać pewne komunikaty popkulturowe. Dzięki temu starzy wyjadacze filmów o Bondzie czują się za każdym razem jak w domu, a nowicjusze doskonale wiedzą, z jakim bohaterem mają do czynienia.

Przeczytaj także

Wstrząśnięte, ale niemieszane martini, scena, w której agent dostaje nowe gadżety, ikoniczna czołówka czy piosenka tytułowa, to elementy, z które tworzą filmową serię istniejącą od 1962 roku. Cary Fukunaga postanowił jednak zrezygnować z jednego z nich na rzecz spójności opowiadanej przez siebie historii o Bondzie. Mowa o scenie otwierającej film.

Przeczytaj także

Do tej pory niemal każdy film o Bondzie zaczynał się tak samo - poznawaliśmy agenta 007 podczas zakończenia misji, która w mniejszym lub większym stopniu prowadzi do spotkania z głównym antagonistą. W filmie "Nie czas umierać" początek będzie zupełnie inny. Jak podaje serwis WSJ Magazine, 25. odsłona przygód Bonda rozpocznie się od retrospekcji, która ma być najdłuższą sceną wprowadzającą w historii serii. Zobaczymy w niej dzieciństwo Madeleine Swann, w którą wcieliła się Lea Seydoux.

Przeczytaj także

Jak słusznie podejrzewają fani, poznamy traumatyczne przeżycia Madeleine, o których wspomniała w "Spectre". Scena nie tylko zerwie z bondowską tradycją, ale również zmodyfikuje fakty na temat Swann, które poznaliśmy w poprzedniej części "Bonda". Dzięki temu widzowie poznają sekrety, które skrywa bohaterka. Scena początkowa ma więc ścisły związek nie tylko z fabułą filmu, ale i całą serią o Bondzie.

Przeczytaj także

"Bond 25" - kiedy premiera?

Oprócz Seydoux w nadchodzącym filmie zobaczymy oczywiście Daniela Craiga, który wcieli się w Bonda po raz ostatni. 25. odsłona przygód słynnego szpiega zaliczyła do tej porty kilka opóźnień. Ostatnia data została przesunięta ze względu na pandemię koronawirusa. W filmie Cary'ego Joji Fukunagi oprócz Craiga wystąpili Ralph Fiennes, Naomie Harris, Rory Kinnear, Ben Whishaw, Jeffrey Wright, Ana de Armas, Dali Benssalah, David Dencik i Billy Magnussen. W głównego antagonistę wcielił się Rami Malek. Film ma trafić do kin dopiero w roku 2021.

Przeczytaj także

Zobacz też: Daniel Craig ma wulgarną radę dla nowego odtwórcy Jamesa Bonda [WIDEO]

Sergiusz Kurczuk
Sergiusz Kurczuk Redaktor antyradia
Polub Antyradio na Facebooku
CZYTAJ TAKŻE
Logo 18plus

Ta strona zawiera treści przeznaczone tylko dla dorosłych jeżeli nie masz ukończonych 18 lat, nie powinieneś jej oglądać.