08.03.2016 16:19

Oryginalny film kontra remake

Zjawisko, którego stosowność podważana jest przez wielu kinomanów. Mimo to remaki mają się dobrze. Jak wypadają one w stosunku do oryginału?

Oryginalny film kontra remake
foto: kadr z wideo

Na to stara się odpowiedzieć film, w którym zestawiono ze sobą sceny z pierwowzorów i z przeróbek. Na warsztat wzięto klasyki kinematografii, takie jak „Psychoza”, „Solaris” czy „Funny Games”, acz nie pominięto też ikonicznych dla kina grozy obrazów z „Omenem”, „Carrie” oraz „The Ring” na czele.

Przez wielu zjawisko remake'u postrzegane jest jako skok na kasę. Jest w tym stwierdzeniu wiele racji, choć to też metoda na przybliżenie masowemu widzowi tego co dzieje się w europejskiej kinematografii. Dopiero remake skandynawskiego „Millennium: Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet” w postaci „Dziewczyny z tatuażem” przyniósł rozgłos adaptacji powieści Stiega Larssona.

Nawet sami twórcy są świadomi, że remake europejskiego filmu i zaadaptowanie go na potrzeby amerykańskiej widowni zapewnia dziełu drugie życie. W końcu Austriak Michael Haneke sam stworzył odnowioną wersję swojego „Funny Games” nagrodzonego Złotą Palmą w Cannes.

Cała fala japońskich horrorów mogłaby pozostać jedynie nowinką dla maniaków Kraju Kwitnącej Wiśni, gdyby nie amerykańskie odpowiedniki „The Ring” czy „Dark Water”. Podobnie sprawa ma się z klasykami gatunku, jak „Omen”, choć rzadko kiedy ich ponowne przedstawienie spotykało się z aprobatą widzów i krytyki, czy z przynajmniej zadowalającym poziomem artystycznym. Niemniej to metoda na pokazanie młodym fanom sztuki filmowej horrorów będących kanonicznymi.

Zobaczcie wideo, w którym oryginały starły się ze swoimi remake'ami:

Całe zjawisko ma też oczywiście swoją drugą stronę. Widzowie lubią to, co znają i odczuwają przyjemność z powrotu do dobrze znanych tytułów. Szkoda tylko, że remaki robi się z reguły w sposób odtwórczy, po linii najmniejszego oporu. Filmowy recykling z rzadka jest w stanie stanąć w szranki z pierwowzorem. Aczkolwiek kino zna przypadki, które są zaprzeczeniem tej teorii...

„Prawdziwe męstwo” w wykonaniu braci Coen zdaje się wygrywać z wersją z Johnem Waynem, choć nie jest to w pełni jednoznaczny triumf. „Mucha” Davida Cronenberga to klasyk reżysera, a trzeba wiedzieć, że jest on remakiem wersji z 1958 roku stworzonej przez Kurta Neumanna. Podobnie rzecz ma się z „Człowiekiem z blizną” Briana De Palmy z kultową rolą Ala Pacino.

A Wy jakie remaki lubicie?

Robert Skowronski