07.02.2018 12:25

Quentin Tarantino znów na celowniku. Tym razem z powodu wypowiedzi na temat Romana Polańskiego... sprzed 15 lat

Czarne chmury zawisły nad jednym z najwybitniejszych współczesnych reżyserów. Quentin Tarantino po wytłumaczeniu sprawy wypadku Umy Thurman, teraz musi tłumaczyć się z wypowiedzi o Polańskim z 2003 roku.

Quentin Tarantino znów na celowniku. Tym razem z powodu wypowiedzi na temat Romana Polańskiego... sprzed 15 lat
foto: KeystoneAP/EAST NEWS; Reynaud Julien/APS-Medias/ABACA/EAST NEWS

Sprawa Umy Thurman, która 3 lutego 2018 roku podzieliła się swoimi doświadczeniami w wywiadzie dla New York Timesa, stała się niezwykle głośna i to wcale nie z powodu zwierzeń dotyczących Harveya Weinsteina. Uwagę mediów przykuła przede wszystkim historia o zaniedbaniu Quentina Tarantino na planie „Kill Billa”, która była przedstawiana niemal jak usiłowanie morderstwa. Choć zarówno Tarantino, jak i Thurman, od razu wyjaśnili sprawę i opowiedzieli wspólnym głosem, że doszło do nieporozumienia, reżyser stał się już kolejnym wspaniałym celem w ramach akcji #metoo.

Tarantino a akcja #metoo

Niektóre brukowce bez wątpienia żałują teraz, że Tarantino nigdy nikogo nie zgwałcił, nie obmacywał ani nawet nie proponował zbyt ostentacyjnie seksu koleżance z planu (a przynajmniej na razie nic takiego nie wypłynęło). Jedynym powodem, dla którego taka informacja nie została jeszcze sfabrykowana, jest chyba strach przed prawnymi konsekwencjami. Co gorsza (dla brukowców) gwiazdy, które współpracowały z reżyserem stają po jego stronie. Po artykule New York Timesa, m.in Diane Kruger, która wystąpiła w filmie „Bękarty wojny” powiedziała:

"

Moje serce jest z Umą i wszystkimi, którzy kiedykolwiek byli ofiarami przemocy seksualnej. Jednak dla jasności muszę powiedzieć, że moje doświadczenie zawodowe z Quentinem Tarantino było czystą przyjemnością. Traktował mnie z ogromnym szacunkiem i nigdy nie wykorzystał swojej władzy ani nie zmusił mnie do niczego, z czym mogłabym się czuć niekomfortowo. "

Po tego typu wypowiedziach połączonych z wyjaśnieniami Thurman, że wcale nie chciała zrzucać całej winy za wypadek na Tarantino, plotkarskie pisma i portale musiały w jakiś inny sposób podkręcić atmosferę wokół reżysera. I ktoś ekspresowo wpadł na to, jak to zrobić. Odgrzebano wywiad sprzed 15 lat (Tarantino chyba już nigdy nie pomyśli z nostalgią o 2003 roku), w którym broni on Romana Polańskiego i zarzucono mu, że choć sam nie jest może gwałcicielem, to z gwałcicielami sympatyzuje.

Quentin Tarantino o Romanie Polańskim

Chodzi oczywiście o wywiad w „The Howard Stern Show”, w którym Tarantino bardzo jednoznacznie opowiedział się za kolegą po fachu mówiąc, że nie uważa, by to co zrobił było gwałtem. Zapytany przez Sterna, dlaczego Hollywood wspiera Polańskiego, odpowiedział:

"

Nie zgwałcił 13-latki. Tylko w świetle prawa jest to gwałtem. A to nie to samo. Uprawiał seks z nieletnią. To nie jest gwałt. Dla mnie, kiedy używasz słowa "gwałt", mówisz o przemocy, o rzucaniu się na kogoś. Wtedy to jest jedno z najgorszych przestępstw świata. Szafowanie słowem "gwałt" jest tak jak szafowanie słowem "rasizm". Nie pasuje do wszystkiego, do czego ludzie chcą je przyłożyć. On był winny uprawiania seksu z nieletnią. "

Tarantino nie skomentował jeszcze tej erupcji newsów o wypowiedzi sprzed lat i będzie mu niezwykle trudno to zrobić. Nie może bowiem potwierdzić swoich słów z 2003 roku w czasach, kiedy słowa „gwałt” i „rasizm” są jeszcze bardziej nadużywane.

Ofiara, rodzina i artyści w obronie Polańskiego

Nie skupiając się na moralnym aspekcie całej sprawy, warto zauważyć, że Tarantino nie był jedyną osobą, która stawała w obronie polskiego artysty, zanim rozpętała się burza związana z #metoo. Polscy filmowcy i artyści, łącznie z ówczesnym ministrem kultury, wystosowali w 2009 roku list w obronie Romana Polańskiego. W mediach broniły go też aktorki, inni reżyserzy oraz własna córka, która na swoim Instagramie opublikowała post, w którym nazwała go najwspanialszym ojcem świata twierdząc, że tylko ci, którzy nie znają Polańskiego osobiście, są w stanie mówić o nim złe rzeczy. Co więcej, sama ofiara publicznie stanęła w obronie Polańskiego w 2017 roku, kiedy ten ubiegał się o możliwość powrotu do Stanów Zjednoczonych. Wcześniej, w 1997 roku oficjalnie wybaczyła reżyserowi i podkreśliła, że uważa, że 42 dni spędzone w więzieniu były wystarczającą karą. Po latach przyznała też, że Polański przeprosił ją za to, jak przez niego wygląda jej życie oraz że utrzymują sporadyczny kontakt mailowy.

Przez wiele lat mówiło się, że jest to nie tylko jedna z najdłużej ciągnących się spraw w Kalifornii, ale także jedna z nielicznych w historii, w której oprawca i ofiara są po tej samej stronie przeciwko wymiarowi sprawiedliwości. Teraz sprawy wyglądają jednak inaczej i wszechobecna akcja #metoo nie pozwala na wyrażanie tego typu opinii w mediach, a Polański znów znalazł się na świeczniku i jego sprawa z 1977 roku jest znowu rozgrzebywana. 

Film Tarantino związany z sektą Mansona

Mimo to Quentin Tarantino, który w swojej twórczości nie dba o konwenanse, postanowił uczynić Romana Polańskiego jednym z bohaterów w swoim 9. filmie opowiadającym m.in. o zabójstwie Sharon Tate przez sektę Mansona. Przed całą aferą ogłosił nawet, że poszukuje polskiego aktora, który wcieli się w rolę Polańskiego. Czy szum medialny doprowadzi do wstrzymania produkcji kolejnego dzieła Tarantino? I ile petycji powstanie przeciwko reżyserowi, by uniemożliwić mu stworzenie filmu, w którym Polański jest kluczową postacią? O tym przekonamy się zapewne na przestrzeni najbliższych dni, dopóki Quentina Tarantino nie zastąpi kolejny Kevin Spacey czy James Franco.

W szumie medialnym wokół akcji #metoo mniejsze znaczenie ma bowiem to, kto naprawdę zawinił i jakich czynów dokonał, a głównie to, jak bardzo znany i uwielbiany jest oskarżany o cokolwiek mężczyzna.

Natalia Hluzow
Tagi: News Quentin Tarantino Roman Polański metoo