07.09.2016 11:40

Shia LaBeouf miał zagrać w „Legionie samobójców”

Jednak zawarty w tytule stan rzeczy zmienił się wraz z odmową ze strony Warner Bros. Studio uważało, że aktor jest zbyt szalony.

Shia LaBeouf miał zagrać w „Legionie samobójców”
foto: kadr z filmu

Shia LaBeouf już wielokrotnie udowodnił, że nie jest zwykłym szarym człowiekiem uprawiając różne formy performance'u. A to transmitował wielogodzinny widok jego własnej osoby, gdy oglądał filmy ze swoim udziałem, czy też zastosował podobną strategię pokazując za pośrednictwem sieci, jak jeździ windą. W internecie odnaleźć można także wideo z pokazem jego możliwości jako rapera, a także całą masę innych dziwactw.

Aktor nie może narzekać na brak ról. Mogliśmy go oglądać w wielkich widowiskach, jak seria „Transformers”, ale i u mistrzów kina, takich jak Lars von Trier. Jego ekstrawagancja nigdy nie przeszkadzała mu w spełnianiu się w ramach X Muzy, z wyjątkiem sytuacji, z którą się spotkał przy okazji „Legionu samobójców”.

Aktor miał już okazję współpracować z Davidem Ayerem na planie „Furii”. Do ponownego spotkania panów miało dojść wraz z obrazem ze stajni DC Comics. Problem w tym, że studio Warner Bros. nie było zachwycone tym pomysłem. LaBeouf miał się wcielić w prawą rękę Ricka Flaga, porucznika GQ Edwardsa (rolę dostał Scott Eastwood). Ricka Flaga miał zaś początkowo zagrać Tom Hardy, z którym Shia spotkał się wcześniej kręcąc „Gangstera”. Jak wyznał LaBeouf wszystko zmieniło się wraz z dołączeniem do obsady Willa Smitha:

"

Początkowo ta postać była inna. Wtedy wzięto Willa Smitha i scenariusz uległ zmianie. Ten bohater i postać Toma Hardy’ego musiały zejść na drugi plan, by uwypuklić rolę Willa. Nie wydaje mi się, żeby Warner Bros. mnie chciało. Spotkałem się z nimi, ale oni zachowywali się tak, jakby chcieli powiedzieć: „Nie, jesteś szalony. Jesteś dobrym aktorem, ale tym razem ci się nie uda”. To była dla nich duża inwestycja. "

To prawda, studio nie chciało sobie pozwolić na żadną wpadkę czy kontrowersje, zwłaszcza po „Batman v Superman: Świt sprawiedliwości”. Shia LaBeouf zdążył już w tym czasie zdobyć łatkę ekscentryka. Co prawda jednocześnie cieszył się tez opinią dobrego współpracownika skupiającego się na powierzonym mu zadaniu, ale jak widać było to za mało.

Z perspektywy czasu, jak spojrzymy na to ile szumu Jared Leto oraz jego koledzy i koleżanki z planu robili wokół postaci Jokera, by wspomnieć tylko testowanie śmiechu przez aktora na przechodniach, czy też kontrowersyjną wypowiedź Davida Ayera, to nie wydaje się, aby LaBeouf był w stanie w jakikolwiek sposób zaszkodzić „Legionowi samobójców”. Choć należy tez pamiętać, że Shia jest w stanie bardzo poświęcić się dla roli. Grając w „Furii”, aby nadać swojej postaci autentyzmu nie kąpał się, wyrwał własnego zęba oraz ciął się, aby rany wyglądały autentycznie. Wszystko to było nadzorowane przez Ayera.

Żałujecie, że Shia LaBeouf nie zagrał w „Legionie samobójców”?

Robert Skowronski
Tagi: News Suicide Squad