28.01.2020 12:24

Stephen King o Oscarach: "są ustawione pod białych ludzi"

Stephen King niedawno zarzucił Akademii Filmowej, że jej sposób na ocenianie filmów nie jest współczesny i sprawiedliwy. Jego słowa wywołały sporą dyskusję, a autor odniósł się do sprawy głębiej w felietonie dla Washington Post.

Stephen King
foto: Evan Agostini/Invision/AP/East News

Same nominacje również nie spodobały się wszystkim, a to dlatego, że nominowano mało kobiet i osób należących do mniejszości etnicznych. Stephen King zauważył, że nie zależy mu wcale na tym, by brać pod uwagę dywersyfikację, ale wystarczy sama jakość produkcji. Nie mógł jednak opisać tego w pełni na Twitterze, dlatego napisał swoje przemyślenia w felietonie dla Washington Post, który udostępniono w sieci 27 stycznia 2020 roku.

Stephen King krytycznie o nominacjach do Oscarów

King stwierdził, że brak nominacji dla wielu artystów jest związany z tym, kto zasiada w radzie Akademii Filmowej. Jak napisał autor:

"

By odpowiedzieć na pytanie, dlaczego niektórzy artyści są nominowani, a którzy - jak Greta Gerwig, odpowiedzialna za "Małe kobietki" - nie są, wystarczy popatrzeć na to, kto głosuje w przyznawaniu nagród Akademii Filmowej. Jest lepiej, niż było - to jest pewne. Jak podaje Los Angeles Times, osiem lat temu 94% spośród 5700 osób głosujących to byli ludzie biali, 77% z nich było mężczyznami i 54% z nich było już po 60 roku życia. W tym roku kobiet jest 32%, a spośród wszystkich głosujących, mniejszości etniczne reprezentuje 16%. "

Outsider HBO
Outsider HBO
Przeczytaj także "Outsider" - HBO stworzyło nowy serial na podstawie powieści Stephena Kinga. Gwiazdorska obsada, znamy datę premiery

Niedługo potem dodał, że jest przekonany, iż ludzie nie oglądali wszystkich produkcji, które są "poważnymi" pretendentami do nominacji:

"

Głosujący mają zobaczyć każdy film, który ma realne szanse. W tym roku byłoby ich około 60. Nie mamy możliwości sprawdzić, które z nich obejrzeli, ponieważ bazuje to na ich honoru. Ilu z tych starszych, bielszych panów faktycznie obejrzał "Harriet" o Harriet Tubman, albo "The Last Black Man in San Francisco". Tylko się pytam. Jeśli widzieli te filmy, to czy byli wzruszeni, tym co widzieli? Czy poczuli to katharsis, które chcieli wywołać twórcy? Czy zrozumieli? "

Posłuchaj podcastu

Twórca "Lśnienia" przyznał szybko, że sam jest "białym, starym i bogatym mężczyzną" i rozumie zdenerwowanie niektórych osób. Dalej jednak twierdzi, że nie sądzi, by dywersyfikacja powinna wpływać na wybór nominowanych, a jedynie poziom. Tak jest jednak w perfekcyjnym świecie, a tym nie jest Akademia:

"

Odpowiedź pokazuje tak naprawdę moje podejście - tak jak sprawiedliwość, również ocena kreatywnej pracy powinna być ślepa. Ale tak by było w perfekcyjnym świecie, gdzie gra nie jest ustawiona pod białych ludzi. Kreatywność pochodzi z każdego zakątka planety, od każdej mniejszości etnicznej, rasowej, każdej płci i orientacji seksualnej. Jest bogatsza dzięki dywersyfikacji, ale definiujemy ją za pomocą jej wybitności. Ocenianie czyjejś pracy przez każdy inny pryzmat jest obrzydliwe, i co gorsze, podminowuje tą wybitność i często powoduje, że zwycięstwo kreatywności jest uznawane za "zwykły" przejaw poprawności politycznej. "

Doktor Sen
Doktor Sen
Przeczytaj także "Doktor Sen" - pierwsze recenzje horroru. Film podobał się nawet Stephenowi Kingowi

Czy Stephen King ma waszym zdaniem rację?