"Strażnicy Galaktyki": James Gunn wyjawił żart ocenzurowany przez Disneya

01.07.2020 13:07
"Strażnicy Galaktyki": James Gunn wyjawił żart ocenzurowany przez Disneya Fot. Collection Christophel/East News

Filmy Marvela należą do Disneya i z tego powodu twórcy muszą przestrzegać pewnych zasad. Przekonał się o tym James Gunn - twórca "Strażników Galaktyki".

Morderstwa, seksualne aluzje, eksterminacja całej populacji wszechświata, alkoholizm, a nawet przekleństwa - filmy Marvela zawierają te wszystkie elementy kojarzące się z produkcjami dla odbiorców powyżej 13 roku życia. Czasami jednak Disney postanawia wkroczyć do akcji i ocenzurować niektóre sceny. James Gunn zdradził, jak wyglądał żart, który nie pojawił się w "Strażnikach Galaktyki".

"Strażnicy Galaktyki" - Disney ocenzurował żart Jamesa Gunna

Kiedy Disney kupił Marvela, wielu fanów nie było zadowolonych. Bali się, że w komiksach pojawią się treści przeznaczone wyłącznie dla młodszych czytelników. Podobnie myśleli o filmach, ale szybko się okazało, że nowy właściciel nie jest taki zły, jak go malują. Zarówno w filmach, jak i komiksach pojawia się wiele scen dla dojrzalszych odbiorców.

Przeczytaj także

Nie wszystkie pomysły twórców spotykają się jednak z przychylnością szefów Disneya. James Gunn - reżyser serii "Strażnicy Galaktyki" zdradził po latach, jak miał wyglądać żart, który finalnie nakazano mu usunąć ze scenariusza. Chociaż filmowiec miał w zasadzie wolną rękę przy tworzeniu adaptacji przygód kosmicznych herosów, zamieścił ostatnio na Twitterze fragment niewykorzystanej rozmowy pomiędzy Star-Lordem (Chris Pratt) i Draxem (Dave Bautista).

(w filmie) Quill: Pochodzę z planety wielu banitów, Billy the Kid, Bonnie i Clyde, John Stamos.

Drax: Brzmi jak miejsce, które chciałbym odwiedzić.

Quill: Cool.

(wycięte) Drax: I zabić tam wielu ludzi.

Ciężko powiedzieć, dlaczego Disney zadecydował, że kwestia Draxa nie może pojawić się w filmie, ale prawdopodobnie miało to związek ze złowieszczymi pragnieniami kosmity.

Przeczytaj także

W poprzednim wpisie Gunn zdradził, że to jeden z nielicznych przykładów, kiedy ktoś ingerował w jego dzieło.

Lubię tworzyć atmosferę na planie, w której słucham i biorę pod uwagę każdy głos wokół mnie. Więc naprawdę biorę sobie do serca uwagi studia. Zawsze korzystam z nich podczas montażu, bez względu na mój początkowy niesmak, aby sprawdzić, czy rzeczywiście mogą zadziałać. Jeśli wówczas mi się nie podobają, usuwam je. Może dlatego, że mam szczęście, a może dlatego, że jestem otwarty i kierownictwo studia racjonalnie patrzy na kogoś, kto zrobił pięć filmów, ale nigdy mi nie powiedziano, że coś MUSZĘ zrobić lub wyciąć. Poza dwiema okazjami - raz w "Slither" i raz w "Strażnikach Galaktyki 1", (dwa strzały w "Slither", jedna kwestia w "Strażnikach", czego tak naprawdę nie zrobiłem robić. Ale zrobiłem to w ramach kompromisu, ponieważ studia były dla mnie tak dobre, że postanowiły mnie "zatrudnić".

Jak widać, podobne sytuacje zdarzają się rzadko. Wyjątkami są momenty, w których twórcy naprawdę przekroczą pewną wcześniej ustaloną granicę lub film okazuje się na tyle niedoskonały, że trzeba coś w nim zmienić.

Przeczytaj także

Na szczęście Gunn to utalentowany filmowiec, który swoimi dokonaniami wzbudził należny mu autorytet nie tylko wśró widzów, ale również wśród producentów. Miejmy nadzieję, że szefowie Warner. Bros i Marvel Studios nie będą ingerować w jego dwie nadchodzące produkcje - "Suicide Squad 2" i "Strażników Galaktyki 3".

 

Przeczytaj także

Zobacz też: Reżyser "Strażników Galaktyki" docenił polską szkołę plakatu. Wrzucił charakterystyczny polski poster uznanego filmu

Sergiusz Kurczuk
Sergiusz Kurczuk Redaktor antyradia
CZYTAJ TAKŻE
Logo 18plus

Ta strona zawiera treści przeznaczone tylko dla dorosłych jeżeli nie masz ukończonych 18 lat, nie powinieneś jej oglądać.