"Terminator: Mroczne przeznaczenie" - dlaczego film okazał się klapą finansową?

06.11.2019 12:30
"Terminator: Mroczne przeznaczenie" - dlaczego film okazał się klapą finansową? Fot. kadr z filmu Terminator: Mroczne przeznaczenie

Film "Terminator: Mroczne przeznaczenie" miał przywrócić życie słynnej serii Jamesa Camerona. Niestety wyniki finansowe nie zadowalają twórców produkcji. Co stoi za porażką nowego podejścia do "Terminatora"?

UWAGA! Artykuł zawiera spoilery. Czytasz na własną odpowiedzialność!

Trend na ponowne dawanie szansy seriom, które wydają się być martwe, dotknął również "Terminatora". Film "Mroczne przeznaczenie" miał być odtworzeniem dni chwały produkcji o morderczej maszynie z przyszłości, która ściga wybrańca. Niestety widzowie nie docenili starań producenckich Jamesa Camerona i reżyserskich Tima Millera. Produkcja okazała się klapą. Dlaczego tak się stało?

"Terminator: Mroczne przeznaczenie" - dlaczego film jest klapą?

Najnowsza produkcja miała naprawić błędy wszystkich sequeli, które ukazały się po drugiej części serii. Po prostu całkowicie z nimi zerwała, podobnie jak to miało miejsce w przypadku nowej wersji "Halloween". "Mroczne przeznaczenie" jest więc bezpośrednią kontynuacją "Dnia sądu" z 1991 roku. Niestety mimo powrotu gwiazd oryginalnych dwóch części reżyserowanych przez Camerona, coś poszło nie tak i film nie zarobił oczekiwanej kwoty w pierwszy weekend wyświetlania.

Przeczytaj także

Film ma wiele plusów. Należy do nich niewątpliwie powrót Lindy Hamilton w roli Sarah Connor i Arnolda Schwarzeneggera jako kolejnego T-800. Warto też zwrócić uwagę na wątek feministyczny zawarty w nowej produkcji, który jest jeszcze bardziej widoczny, niż w dwóch oryginalnych filmach i przede wszystkim dwie nowe postacie grane przez Mackenzie Davis i Natalię Reyes. Nowy Terminator - REV-9, w którego wcielił się Gabriel Luna, jest jeszcze bardziej morderczy niż T-800 i T-1000 razem wzięci. Na uwagę zasługuje też zdystansowanie się od oryginalnej dylogii, uzyskiwane na różne sposoby - za pomocą żartu lub dzięki zrywaniu z utartym schematem.

Niestety minusów jest zdecydowanie więcej i chociaż nie są tak dużego kalibru, jak plusy, szczególnie psują przyjemność z seansu. Największym zarzutem w kierunku twórców jest fakt, że ponownie wykorzystano tę samą historię. Co z tego, że na samym początku T-800 zabija Johna Connora, skoro cała fabuła znowu opiera się na maszynie z przyszłości ścigającej wybrańca. Film jest połączeniem scenariuszy "Terminatora" i "Dnia sądu", bo oprócz morderczej maszyny, pojawia się też dobry wysłannik z przyszłości. W tym wypadku jest to Grace - żołnierka będąca mieszanką Kyle'a Reese'a i T-800 z drugiej części.

Przeczytaj także

Cała fabuła toczy się więc wokół uciekania przed niepowstrzymaną maszyną. Grace została wysłana, by chronić Dani, ale kompletnie nie wie, co ma robić. Nie ma żadnego planu, tylko spowalnia REV-9 i ucieka. Swoją drogą nowy terminator mimo niesamowitych zdolności jest przy okazji najgłupszym spośród robotów z przyszłości. Nie potrafi wykonać swojego zadania, mimo że przez większość filmu na jego drodze stają przeciwnicy dość łatwi do zabicia.

Przeczytaj także

Twórcy założyli więc, że sentyment za dwoma pierwszymi "Terminatorami" wystarczy, by stworzyć hit. Przeliczyli się, bo poprzednia trylogia na dobre obrzydziła widzom serię "Terminator". W filmie nie ma praktycznie nic, czego fani "Terminatora" by już nie widzieli. Produkcja jest do bólu przewidywalna, a wiele scen akcji po prostu naciąganych. Warto też zwrócić uwagę, że pozbycie się głównego wroga ludzkości - Skynet, również zadziałało na niekorzyść filmu. Klasyczny system obronny został zasępiony nowym programem o nazwie Legion, ale nie poświęcono mu zbyt dużo czasu. Cała otoczka nadbudowywana wokół Skynet przez lata nagle prysnęła, przez co zabójcze maszyny wydają się niezwykle bezpłciowe.

Przeczytaj także

Nie powinno więc dziwić, jeśli "Terminator: Mroczne przeznaczenie" okaże się ostatnim filmem w serii.

"Terminator: Mroczne przeznaczenie" - kiedy premiera?

Być może polscy fani "Terminatora" trochę podbiją wynik filmu Tima Millera. Produkcja trafi bowiem do naszego kraju z lekkim poślizgiem - 8 listopada 2019 roku. W rolach głównych wystąpili Mackenzie Davis, Natalia Reyes, Linda Hamilton, Gabriel Luna oraz Arnold Schwarzenegger. W pozostałych rolach zagrali Edward Furlong, Enrique Arce oraz Diego Boneta.

Przeczytaj także

Zobacz też: "Terminator: Mroczne przeznaczenie" - reż. Tim Miller [RECENZJA]

Sergiusz Kurczuk
Sergiusz Kurczuk Redaktor antyradia
Polub Antyradio na Facebooku
CZYTAJ TAKŻE
Logo 18plus

Ta strona zawiera treści przeznaczone tylko dla dorosłych jeżeli nie masz ukończonych 18 lat, nie powinieneś jej oglądać.