Top 10 filmów, które nie powstałby w dzisiejszych czasach przez poprawność polityczną

Sergiusz Kurczuk
26.09.2017
Aktualizacja: 22.01.2020 13:03
Top 10 filmów, które nie powstałby w dzisiejszych czasach przez poprawność polityczną Fot. kadr z filmu Śpiewak jazzbandu

Poprawność polityczna wzbudza skrajne emocje. Niektórzy nazywają ją wybawianiem inni cenzurą. Istnieją jednak filmy tak niepoprawne politycznie, że raczej nie powstałyby w dzisiejszych czasach. Oto lista 10 z nich.

Poprawność polityczna jak każdy wynalazek człowieka ma złe i dobre cechy. Bez wątpienia sprawia, że uciskane do niedawna grupy społeczne, czują się bezpieczniej i sprawiedliwiej traktowane niż dotychczas. Często za jej pomocą można zamknąć usta wielu hejterom i osobom, które chciałby przemycać w swoich wypowiedziach nienawistną ideologię. Nie ma nic gorszego niż seksizm, homofobia i rasizm, które niestety występują również na naszym podwórku. Zdarza się jednak, że poprawność polityczna zamyka usta za bardzo, czasem przybierając formę cenzury, nie bacząc na kontekst nie do końca poprawnej wypowiedzi.

Ten rodzaj cenzury doskonale widać na przykładzie filmów, które na przestrzeni kilku ostatnich dekad bardzo się zmieniły, jeśli chodzi o podejmowane tematy i wątki. Producenci unikają jak ognia wszelkich kontrowersyjnych tematów, żeby tylko nikogo nie urazić, często kierując się konformizmem, a nie rzeczywistą chęcią walki z niesprawiedliwym traktowaniem uciśnionych. Istnieje wiele filmów, które gdyby tworzono dziś, prawdopodobnie nigdy nie ujrzałyby światła dziennego ze względu na poprawność polityczną (znaczna część słusznie). Oto lista 10 z nich.

1. Łowcy potworów, 1987

Powiedzmy sobie wprost. Kiedyś nie cackano się z dziećmi. Przykładem na to zjawisko może być film „Łowcy potworów”. Drakula postanawia zawładnąć światem, wykorzystując w tym celu inne klasyczne potwory znane z horrorów. Ludzkość może obronić jedynie grupa uzbrojonych po zęby, dzieciaków. Teraz ten film nie powstałby z kilku powodów. Pomijam już fakt, że główni bohaterowie przeklinają, rzucają homofobicznymi żarcikami, śmieją się z otyłości i podglądają półnagie dziewczyny. Największy problem byłby z bronią, za pomocą której protagoniści eliminują stwory - stosem kołków, kusz i strzelb.

2. Szaleni detektywi, 1974

Ten protoplasta filmów komediowo-sensacyjnych o dwóch czubiących się, ale lubiących się policjantach, raczej nie zostałby dobrze przyjęty przez Amerykanów meksykańskiego pochodzenia. Już sam tytuł jest obraźliwy. Po polsku tego nie czuć, ale w oryginale film nazywa się „Freebie and the Bean”. Słowo „bean” nie tylko oznacza fasolę, ale również pogardliwie stosuje się je wobec Meksykanów, a właśnie takie korzenie ma jeden z detektywów. Oczywisty rasizm wobec mieszkańców meksyku, homofobiczne żarty i złoczyńca, który okazuje się być przerysowanym transwestytą, to tylko niektóre z grzechów tej produkcji.

3. Menażeria, 1978

Komedia o dwóch zwaśnionych bractwach studenckich, która przeszła do historii za sprawą scen imprezowania w wykonaniu Johna Belushiego, też nie ustrzegła się niepoprawnych politycznie elementów. Mamy do czynienia z rasizmem, uprzedmiotowieniem kobiet, prowadzącym do randki, która ma zakończyć się seksem z 13-letnią dziewczynką. Do tego pojawia się zabójstwo zwierzęcia. 

4. Chłopak o bombowym wzroku, 1982

Ten film u nas powinien zostać zbanowany również za tłumaczenie tytułu. Lubiący się zabawić licealiści przypadkowo wynajdują eliksir, dzięki któremu jeden z nich zyskuje telekinetyczne moce. Jak wykorzystują niesamowite umiejętności? Mszcząc się na szkolnych osiłkach i licząc na seks z koleżankami. Oczywiście w komedii występuje przedmiotowe traktowanie kobiet. Do tego dochodzi fakt, że licealistów grali dorośli mężczyźni. „Chłopak o bombowym wzroku” powiela stereotypy na temat płci i pochodzenia etnicznego, poza tym pojawia się wątek seksu z nieletnią i znęcanie się nad zwierzętami.

5. Po prostu chłopak, 1985

Główna bohaterka ma dość męskiego szowinizmu, dlatego... udaje chłopaka, by zrobić karierę jako dziennikarka. Chociaż komedię wyreżyserowała kobieta, z ekranu seksizm bije po oczach. Ciągłe szczucie cycem i tyłkami w stringach, seksistowskie żarciki, seks z nieletnią (i to nie jeden raz), no i postać brata protagonistki - najbardziej obleśnego zboka w historii komedii o nastolatkach. 

6. Goldfinger, 1964

James Bond, który od dekad uchodzi za ideał mężczyzny, powinien się wstydzić swoich pierwszych przygód. „Goldfinger” to tylko jeden z wczesnych filmów o Agencie 007, w którym występują uprzedzenia rasowe i seksizm z przedmiotowym traktowaniem kobiet włącznie. Wstydź się, Seanie Connery!

7. Taksówkarz, 1976

Kultowy film Martina Scorsese również nie ustrzegł się złamania poprawności politycznej, która w dzisiejszych czasach raczej by nie przeszła. W produkcji gra młoda Jodie Foster, która miała wtedy jedynie 12 lat. Oczywiście nie ma nic złego w zatrudnianiu do filmu dzieci. Jednak kiedy niepełnoletnie dziewczynki grają prostytutki, robi się trochę niezręcznie. Najwidoczniej pod koniec lat 70. nie było to problemem, ale aktorka po latach wyznała, że nie czuła się komfortowo w tej roli.

8. Płonące siodła, 1974

W zasadzie na tę listę nadawałoby się wiele komedii Mela Brooksa (oraz innych filmów w tym stylu, na przykład „Czy leci z nami pilot?”). Sam zresztą niedawno przyznał, że teraz jego filmy nie miałby racji bytu. Nikt w historii kinematografii nie podchodził tak beztrosko do stereotypowych żartów, jak ten reżyser. W „Płonących siodłach” głównym bohaterem jest nowo wybrany czarnoskóry szeryf, który musi sobie radzić sam z problemem bandytów. Wielokrotnie pada słowo „czarnuch”, pojawiają się żarty z Niemców i Indian, znęcanie się nad zwierzętami, docinki gejom i naśmiewanie się z każdego możliwego wyznania, z Metodystami włącznie. W tym wypadku istnieje jednak usprawiedliwienie, bo Brooks rasistowskimi żartami tak naprawdę walczył z rasizmem i w ten sposób wyśmiewał hipokryzję i kołtuństwo amerykańskiego społeczeństwa.

9. Śniadanie u Tiffany'ego, 1961

Jeden z klasycznych filmów z Audrey Hepburn również pozwolił sobie na zabieg, który dziś nie jest akceptowany. Mickey Rooney wcielił się w nim w przerysowanego, irytującego sąsiada głównej bohaterki japońskiego pochodzenia. Jest to przykład whitewashingu, który w tamtych czasach był bardzo popularny. „Śniadanie u Tiffany'ego” jest więc jedynie przykładem na znacznie większe zjawisko oparte na rasizmie.  

10. Rasowy stypendysta, 1986 

Polski tytuł nie pomaga. Głównego bohatera nie stać na studia na Harvardzie, więc postanawia przedawkować tabletki na opalanie... by podszyć się pod Afroamerykanina i zdobyć specjalne stypendium dla czarnoskórych obywateli USA. Oczywiście film w założeniach nie miał mieć rasistowskiego wydźwięku. Wręcz przeciwnie. Powstał jako reakcja na atmosferę ery Reagana i obecne do dziś uprzywilejowanie białych chłoptasiów, którym bogaci tatusiowie załatwili miejsca na renomowanych uczelniach. Jednak absurdalny pomysł spowodował, że film nie tylko nigdy nie ukazałby się w naszych czasach. Obecnie tak trudno go dostać, że jest białym (niezamierzona gra słów) krukiem.

Sergiusz Kurczuk Redaktor antyradia
Polub Antyradio na Facebooku
CZYTAJ TAKŻE
Logo 18plus

Ta strona zawiera treści przeznaczone tylko dla dorosłych jeżeli nie masz ukończonych 18 lat, nie powinieneś jej oglądać.