Twórcy „Legionu samobójców” zostali pozwani

Robert Skowronski
09.08.2016 08:58
Twórcy „Legionu samobójców” zostali pozwani Fot. kadr z filmu + Dzik Pejnta

To, że bohaterowie „Legionu samobójców” wpadają w kłopoty nie jest żadną nowiną, ale te zaczęły też regularnie dotykać twórców filmu.

Reklama nie bierze jeńców, a specjaliści od promocji zrobią wszystko, aby rozpowszechnić odpowiednio dany tytuł. W końcu w grę wchodzą miliony dolarów. Tak już po prostu jest, tak działa system, nikt nic na to nie poradzi. A jednak! Dwójka Brytyjczyków postanowiła postawić się mechanizmom, którymi rządzi się Hollywood i marketing jako taki. Czy mają szansę w tej walce z wiatrakami? Prawdopodobnie nie, ale rękawica została rzucona.

Do firmy Warner Bros. wpłynął pozew. Sprawę sądową wytoczyli wytwórni wspomniani Brytyjczycy. Jednym z nich jest użytkownik Reddita BlackPanther2016, drugim zaś jego brat. Kinomani z Wysp wściekli się, że materiały promocyjne „Legionu samobójców” zawierały urywki scen z udziałem Jokera, które ostatecznie nie znalazły się w filmie - być może to właśnie te, o których wspominał Jared Leto mówiąc, że wycięto mnóstwo sekwencji z jego udziałem.

Sąd zaakceptował wniosek i pierwsza sprawa przeciwko Warner Bros./DC Comics ma się odbyć już 11 sierpnia 2016 roku. Co dokładnie rozwścieczyło pasjonata kina z Wielkiej Brytanii? Odpowiedź niesie jego post w serwisie Reddit:

Zwiastuny „Legionu samobójców” pokazały kilka konkretnych scen z Jokerem. Zapłaciłem za cały film, żeby zobaczyć właśnie te sekwencje, które Warner Bros./DC Comics reklamowało w swoich trailerach i spotach telewizyjnych. Te sceny to:

- kiedy Joker kiwa głową w oknie samochodu

- kiedy Joker mówi: „let me show you my toys”

- kiedy Joker uderza w dach swojego samochodu

- kiedy Joker spuszcza bombę i mówi: „Bye, bye”

Żadna z tych scen nie była zawarta w filmie. Przejechałem 300 mil do Londynu, żeby je zobaczyć, a nie zostały one pokazane. Dodam jeszcze, że były dwie sekwencje z Kataną, które także zawarto w reklamach, ale nie w filmie - ta, gdzie oczy Katany stają się czarne oraz zwolnione ujęcie, kiedy jej miecz pochłania dusze. Zmarnowałem całe mnóstwo pieniędzy, żeby to zobaczyć, bo wmawiano mi, że sceny zostaną zawarte w dziele. Wszystko kłamstwa. Powiedziałem o tym pracownikom kina i poprosiłem o zwrot pieniędzy. Wyśmiano mnie i wyrzucono. Idę więc ze sprawą do sądu. Chcę zadośćuczynienia za poczucie wstydu przy wyrzuceniu mnie z kina i za śmiech ze strony innych widzów, a także za wydanie 160 funtów na paliwo, aby przejechać ze Szkocji do Londynu.

Można się oburzyć, ale takie praktyki są stosowane przez studia filmowe od dawna. Poza tym David Ayer mówił otwarcie o tym, że zwiastuny filmu były montowane na podstawie reżyserskiej wersji „Legionu samobójców”. Nic więc dziwnego, że niektóre sceny zostały wycięte. Nie wykluczone jednak, że zobaczymy je na wydaniu DVD/Blu-ray filmu.

Opisana sytuacja to przykład na to, jak widz wściekł się na twórców. Można jednak przytoczyć również sytuację, w której to kinomani oburzyli się na krytyków filmowych. Ich zdenerwowanie było na tyle duże, że stworzyli petycję mająca na celu zamknięcie serwisu Rotten Tomatoes, gdzie zbierane są recenzje filmów z różnych mediów, a tych o pozytywnym wydźwięku niestety nie było zbyt wiele.

A jakie w Was emocje wzbudził „Legion samobójców”?

Robert Skowronski Redaktor antyradia
Polub Antyradio na Facebooku
CZYTAJ TAKŻE
Logo 18plus

Ta strona zawiera treści przeznaczone tylko dla dorosłych jeżeli nie masz ukończonych 18 lat, nie powinieneś jej oglądać.