18.06.2015 09:30

Mike Bordin: Faith No More jest mroczny i wesoły [VIDEO]

Choć jego dredy pokrył już siwy włos, to perkusista Faith No More ma w sobie dalej całe pokłady energii, ale i pokory. Rozmawialiśmy z nim m.in. o zawartości ostatniej płyty grupy, ale też o tym, czy nagrywanie krążka po 18 latach przerwy było trudne.

Mike Bordin: Faith No More jest mroczny i wesoły [VIDEO]
foto: kadr z wideo

„Album of the Year”„Sol Invictus” dzieli szmat czasu. Muzycy zespołu wraz ze swoim powrotem na scenę w 2009 roku zdążyli się ponownie zgrać. Jednak estrada jest czym innym od kameralnej przestrzeni studia, gdzie zachodzi odmienna wymiana energii. Czy artyści natrafili na wewnętrzne barykady i problemy związane z tak długą przerwą od wspólnego nagrywania?

"

Czasami główne wejście do studia było zamknięte i musieliśmy sikać na parkingu - to był problem. Nagrywanie było czystą zabawą. Pracowaliśmy w swoim tempie. Wyłącznie my sami byliśmy w to zaangażowani. Wszystko zamykało się w wąskim kręgu. To była najwłaściwsza decyzja.  "

Fani z pewnością posiadali swoje oczekiwania wobec nowej płyty Faith No More. W końcu czekali na nią wiele lat. Jednak czy Mike Bordin i reszta zespołu brali to pod uwagę, czy raczej skupili się na oddaniu swoich własnych emocji? 

"

Nie wiem czego ludzie od nas oczekują. Jedyną rzeczą, która pomaga mi iść do przodu jest to, że sam liczę na to, iż słuchacze chcą, abym dawał z siebie wszystko. A ja właśnie ofiarowuję im to co we mnie najlepsze, czymkolwiek to tylko jest. I o tym właśnie jest nowa płyta. O nas dających z siebie wszystko na co nas stać i robieniu tego co lubimy. Nie czuliśmy żadnej presji. Będąc już starszym, nie ma już tak dużo syfu, którego można by się było obawiać. "

Co więcej Mike Bordin zdradził nam o płycie „Sol Invictus” i nastrojach w zespole? Sprawdźcie w pierwszej części naszego wywiadu!

Zespół wraz z nową płytą chciał zyskać niezależność obsadzając w roli producenta swojego własnego basistę. Ale dlaczego grupa wydała przy tym krążek własnym sumptem?

"

Każdy ci powie, że wytwórnie płytowe, czy przemysł muzyczny są martwe - mówię tu głównie o rynku amerykańskim. Oni po prostu nie wiedzieli co z nami począć, nie mieli żadnego pomysłu. Z wydawcami na świecie nie było już problemu - ci ludzie nas słuchali i czuli nas. Zupełnie odwrotnie było w Stanach Zjednoczonych, więc po co mielibyśmy podpisywać z nimi nowe umowy? Teraz tylko my ponosimy pełną odpowiedzialność za swoją pracę. Zarówno za porażki, jak i za sukcesy. To wyzwalające uczucie, dobrze jest mieć tę kontrolę. "

Właśnie o niej, a także o okładce płyty oraz miłości do Ozzy'ego Osbourne'a i wychowywaniu się na muzyce Black Sabbath, powiedział nam Mike Bordin w drugiej części wywiadu.

Czy teraz inaczej patrzycie na płytę „Sol Invictus”?

Robert Skowronski
Tagi: Wywiady Faith No More Anty TV