14.10.2015 16:52

Paweł Małaszyński o nowych teledyskach Cochise i miłości do muzyki

Wokalista zespołu Cochise opowiedział Antyradio.pl o tym, jak wyglądała praca przy teledyskach do utworów z nowego albumu i od której płyty warto rozpocząć poznawanie twórczości grupy. 

Paweł Małaszyński o nowych teledyskach Cochise i miłości do muzyki
foto: Antyradio.pl

Czwarta studyjna płyta Cochise - „The sun also rises for unicorns” - miała swoją premierę 2 października 2015 roku. Znalazło się na niej 13 kompozycji. Z tej okazji Antyradio.pl postanowiło zapytać wokalistę o szczegóły dotyczące najnowszego wydawnictwa.

O tym, który z utworów z albumu przysporzył najwięcej problemów podczas tworzenia i skąd na płycie wzięły się jednorożce, Paweł Małaszyński opowiedział w pierwszej odsłonie naszej rozmowy.

Na początku września 2015 roku zespół opublikował teledysk do utworu „Black Summer”. Chociaż w przypadku poprzednich krążków to grupa przygotowywała scenariusze teledysków, tym razem muzycy zdecydowali się skorzystać z pomocy innych.

Wokalista zdradził, że początkowo to siostry Bui, Julia i Mai, autorki wideo, spektakli teatralnych oraz filmów krótkometrażowych, miały zrealizować wszystkie zaplanowane teledyski do numerów z ostatniej płyty Cochise. Jednak z powodu innych zobowiązań zawodowych zdecydowały się wyłącznie na produkcję klipu do singla „The sun also rises for unicorns” i poleciły Laurę Kielar. Paweł Małaszyński podkreślił, że niczego nie sugerował reżyserce.

Chociaż wokalista nie uczestniczył w procesie tworzenia wideo, to absolutnie nie ma wrażenia, że z tego powodu płyta jest „w mniejszym stopniu jego własnością”.

"

Chodzi o to, żeby zespół się rozwijał, żeby wpuszczać trochę więcej światła. Nigdy nie mówiłem, że chcemy grać w głębokim offie do końca życia. Zawsze będziemy grać muzykę, którą kochamy, ale to nie znaczy, że ktoś nie może nam pomóc w zrealizowaniu pomysłów. "

Artysta dodał jednak, że w dalszym ciągu Cochise ma kojarzyć się z czystym i prawdziwym rock'n'rollem.

Posłuchajcie, co powiedział Paweł Małaszyński.

Muzyk zwrócił uwagę na fakt, że grupa nadal wspólnie tworzy, mimo że członkowie zespołu mieszkają w różnych miastach i mają również inne obowiązki, niezwiązane z muzyką. 

"

Największym sukcesem zespołu jest to, że cały czas gramy. Dobiegamy czterdziestki i nie żyjemy z muzyki. (...) Każdy z nas ma rodzinę, dzieci, swoją pracę, ale dla chłopaków muzyka to jest bardzo ważny kawałek życia, który naprawdę kochają i podchodzą do tego bardzo poważnie. "

Paweł Małaszyński dodał też, że nawet, gdyby nie był członkiem zespołu, to wciąż nagrywałby własne kawałki.

"

Nie wyobrażam sobie życia bez muzyki, nigdy nie wyobrażałem, że nie będę grał, tworzył, śpiewał... Gdyby nie było Cochise z pewnością razem z kolegą nagrywałbym na gitarze akustycznej do końca życia swoje pierdoły, do swojej własnej szuflady. Na bank, nie widzę innej możliwości. "

Jak się Wam podoba nowa płyta Cochise?

Justyna Kierzkowska
Tagi: Anty TV Cochise