03.02.2016 12:51

Three Days Grace: Fani tutaj są znacznie bardziej szaleni

Sprawdźcie, co gitarzysta Barry Stock miał do powiedzenia o swoich inspiracjach, planach na przyszłość i czemu koncerty w Europie Wschodniej są najlepsze na świecie.

Three Days Grace: Fani tutaj są znacznie bardziej szaleni
foto: Antyradio.pl

Muzyk znalazł dla nas chwilę przed występem Three Days Grace w klubie Progresja Music Zone. Gitarzysta dołączył do grupy wkrótce po nagraniu debiutanckiej płyty z 2003 roku. Przy następnych brał już czynny udział w komponowaniu, w tym przy wydanym w 2015 roku albumie „Human”.

Krążek przyniósł poważną zmianę w postaci nowego wokalisty, Matta Walsta, który zastąpił Adama Gontiera. Nowy muzyk - prywatnie brat basisty Brada Walsta - był doskonale zaznajomiony z materiałem zespołu i wbrew pozorom jego angaż nie wpłynął w większym stopniu na metody pracy zespołu.

Barry wyznał nam, że cały proces nagrywania tak naprawdę wyglądał dokładnie tak jak przedtem. Muzycy wspólnie komponowali muzykę i pisali teksty. W pierwszej kolejności powstał utwór „Painkiller”, który był pomysłem Matta i został błyskawicznie zarejestrowany. Kawałek od razu zmotywował muzyków do dalszej pracy nad płytą.

"

Dlatego „Painkiller” został wydany przed całym albumem. Byliśmy tak podekscytowani, że nie chcieliśmy kazać ludziom czekać kolejny rok. Zrobiliśmy dokładnie to samo, co przez całą karierę Three Days Grace. Zebraliśmy się w jednym pokoju i po prostu rozmawialiśmy o życiowych problemach, które przechodziliśmy my albo nasi przyjaciele. "

„Human” niedługo będzie obchodził pierwsze urodziny. Gitarzysta jest wciąż dumny z tego krążka i z perspektywy prawie roku ocenia go równie wysoko. Jego wydanie otworzyło zupełnie nowy rozdział w karierze zespołu i stało się pretekstem do niesamowitej trasy koncertowej.

"

Odkąd wypuściliśmy ten album 31 marca 2015 roku, non-stop mamy najbardziej zajęty okres w całej karierze. Jest niesamowicie, objechaliśmy cała Europę, byliśmy w Rosji i Ameryce Południowej. To był czad. "

Czemu zespół uważa koncerty w Europie Wschodniej za najlepsze na świecie i jakie były reakcje fanów na nowego wokalistę? Zobaczcie w pierwszej części naszego wywiadu, w której Barry zdradził też swoje muzyczne preferencje i źródła inspiracji.

Motywem przewodnim płyty „Human” jest obraz przemian zachodzących obecnie w społeczeństwie, na który wielki wpływ mają serwisy społecznościowe i nowe technologie. Muzycy są zaniepokojeni kierunkiem, w którym zmierza świat w kwestii kontaktów międzyludzkich.

"

Myślę, że „Human” tak naprawdę opowiada o tym, jak uzależniliśmy się od tego wszystkiego. Do tego chyba wszystko się sprowadza, czasami po prostu czujesz się tak powiązany z maszynami i elektroniką. Ludziom coraz ciężej się od tego oderwać i po prostu rozejrzeć wokół siebie. "

Technologia w życiu codziennym może być niebezpieczna, muzyk jednak nie ma nic przeciwko używaniu zdobyczy techniki w muzyce. Three Days Grace korzysta w swojej twórczości z elektroniki w umiarkowanym stopniu, Barry dostrzega jednak w jej używaniu szerokie pole do eksperymentów.

"

To częsty problem w zespołach: wszyscy chcą, żebyś nagrywał ciągle tę samą płytę, która jest ich ulubioną. A jako artysta masz ochotę eksperymentować, szukać nowych dźwięków i rzeczy, których jeszcze nie próbowałeś. Ale jednocześnie nie możesz się za bardzo oddalić od tego, co pokochali ludzie. "

O współpracy z Markiem Pellingtonem przy teledysku do „Human Race”, planach na przyszłość i obecnych stosunkach z poprzednim wokalistą grupy posłuchacie w drugiej części naszego wywiadu.

Jak Wam się podobała ostatnia płyta Three Days Grace?

Jakub Gańko
Tagi: Wywiady Anty TV Three Days Grace