06.05.2016 12:49

Tides from Nebula: Nie postrzegamy siebie jako gitarzystów

Maciej Karbowski i Adam Waleszyński opowiedzieli redakcji serwisu Antyradio.pl o czwartej płycie zespołu, „Safehaven”, która miała premierę 6 maja 2016 roku.

Tides from Nebula: Nie postrzegamy siebie jako gitarzystów
foto: kadr z wideo

Tytuł następcy „Eternal Movement” można tłumaczyć jako „bezpieczną przystań”. Muzycy sami przyznali, że przy jego nagrywaniu czuli się już znacznie bezpieczniejsi - nie tylko z uwagi na fakt, że to już ich czwarte dzieło, lecz także dlatego, że zdecydowali się je wreszcie samodzielnie wyprodukować. To pierwsza taka decyzja w historii zespołu.

Maciej Karbowski zdradził, że zamysł tego typu nie był niczym niespodziewanym i pojawił się w planach zespołu zaraz po poprzedniej płycie. Ostateczny efekt spełnił jego oczekiwania: album brzmi wreszcie dokładnie w taki sposób, w jaki muzycy słyszeli go w swoich głowach.

"

Oczywiście nie mówię, że poprzednie płyty brzmiały gorzej, po prostu brzmiały trochę inaczej niż sobie wyobrażaliśmy na etapie komponowania materiału. Stwierdziliśmy, że coś tam już wiemy, mamy studio, tak że czemu nie? Generalnie to nie jest fizyka kwantowa. "

Nowy tryb pracy pozwolił muzykom wiele się nauczyć, lecz także wykorzystać wiedzę, jaką zdobyli wcześniej od innych producentów przy poprzednich wydawnictwach (za brzmienie „Eternal Movement” odpowiadał Christer André Cederberg, a „Earthshine” - Zbigniew Preisner). Jak zapowiedzieli, prawdopodobnie utrzymają tę formułę przy następnych krążkach.

Zobaczcie pierwszą część wywiadu dla serwisu Antyradio.pl, w której muzycy Tides from Nebula opowiedzieli o wyjątkowej okładce nowego wydawnictwa.

Przy miksowaniu „Safehaven” grupę wspomógł Forrester Savell, znany ze współpracy z I Am Giant i Karnivool. Członkowie Tides from Nebula zadeklarowali się jako fani jego produkcji i są pełni podziwu dla jego umiejętności - dlatego też zaprosili go do współpracy przy swoim nowym wydawnictwie.

"

Forrester zrobił to z pomysłem. Wydaje mi się, że wyszło oryginalnie, bo jest taka nutka vintage w tym, takiego brudu na całości, natomiast jest też nowoczesny ciężar. Udało się zaczerpnąć z obu światów to, co dobre. "

Adam Waleszyński wyjawił, że od lat słyszy w trakcie wywiadów pytania o to, kiedy wreszcie Tides from Nebula nagra coś z wokalem. Zespół nigdy nie negował głosu jako takiego, ale chciał go użyć jak kolejnego instrumentu - i w te założenia idealnie wpasowała się Bela Komoszyńska z Sorry Boys, która nagrała wokalizy do tytułowego utworu z nowej płyty.

"

Bardzo sprawna wokalistka, powiedziałbym, że wybitna. Wpadła na trzy godziny do studia, zrobiła swoje i wyszła - zostawiła nas po prostu ze szczękami na ziemi. Jesteśmy bardzo zadowoleni z tej współpracy. "

Obejrzyjcie drugą część wywiadu, gdzie Maciek i Adam opowiedzieli o roli elektroniki na „Safehaven”.

Już wkrótce przeczytacie na Antyradio.pl o pobycie Tides from Nebula w Chinach i jego ocenie współczesnej sceny postrockowej.

A Wam jak się podoba „Safehaven”?

Jakub Gańko
Tagi: Anty TV Tides From Nebula