07.06.2016 11:53

Zakk Wylde: Teraz to ja jestem rekordzistą

Lider Black Label Society opowiedział nam o kulisach powstawania swojego drugiego solowego albumu. Czemu od poprzedniego dzieli go aż 20 lat i co sądzi o polskiej publiczności? Zobaczcie pierwszą część naszego wywiadu.

Zakk Wylde: Teraz to ja jestem rekordzistą
foto: kadr z wideo

Zakk Wylde przyjechał tym razem do Polski bez Black Label Society, ale emocje towarzyszące jego występowi w łódzkiej Wytwórni nie były przez to wcale mniejsze. Przed koncertem, który odbył się 3 czerwca 2016 roku, nie brakowało fanów cięższych brzmień, którzy gromadzili się w okolicy jeszcze kilka godzin przed oczekiwanym występem.

Sam Zakk nie zapomniał zresztą o swoich korzeniach, bo choć repertuarowo ograniczył się rzecz jasna do obu części „Book of Shadows”, wplatał tu i tam motywy z czasów Ozzy'ego Osbourne'a i twórczości Black Sabbath, a jego kilkuminutowe solówki robiły wrażenie jak zawsze. Muzyk był zresztą pod wrażeniem polskiej publiczności, o czym dał znać już w rozmowie, której udzielił nam przed koncertem.

"

Za każdym razem doskonale spędzamy czas w Polsce. Potęga Polish Power Chapter jako części wszechpotężnego bractwa Black Label jest nie do przecenienia. Zawsze z niecierpliwością wyczekujemy okazji, by Was odwiedzić. "

Trasa promująca „Book of Shadows II” była doskonałym pretekstem do kolejnej wizyty. Choć Zakk Wylde powrócił na swoim ostatnim krążku do spokojniejszych klimatów, wciąż pozostaje wierny hardrockowej estetyce i wizerunkowi, z którym jest najmocniej kojarzony. Zapytany o kondycję współczesnego rocka, zdecydowanie nie zgodził się z krytycznymi słowami Flea czy Gene'a Simmonsa.

"

Rock wcale nie umiera. Równie dobrze mogę powiedzieć, że rap umiera, bo już go nie ma non-stop na MTV. Każda muzyka ma się nadal dobrze. Jazz jest ciągle wokół nas, muzyka klasyczna tak samo, no i rock czy heavy metal też. Ludzie chyba po prostu zakładają, że jeśli nie dostają jakimś gatunkiem bez przerwy w twarz, to umiera i nie jest już popularny. To, że Jon Bon Jovi nie leci na MTV 24/7, w niczym mu nie przeszkadza. Nadal wypełnia stadiony i największe areny całego świata. "

Zakk Wylde zapewnił nas tym samym, że rock ma się doskonale, a żadna forma muzyki nie opuści nas w najbliższym czasie, dopóki ludzie będą nadal kochali to, w czym gustują najbardziej. Szalejący poziom obecności w mediach o niczym tak naprawdę jego zdaniem nie świadczy, a przecież fanów rocka nadal nie brakuje, o czym przekonuje choćby liczne grono miłośników Black Label Society.

Obejrzyjcie pierwszą część wywiadu z Zakkiem, w której opowiedział nam o inspiracjach stojących za „Book of Shadows II” i wyjawił, dlaczego czekaliśmy na nią aż 20 lat.

Gitarzysta zażartował, że myślał już sporo nad trzecią częścią „Book of Shadows”, która pobiłaby kolejny rekord, ciężko jednak będzie jej oczekiwać za kolejne 20 lat. Wszystko wskazuje na to, że jego kolejnym punktem na liście zadań będzie to, na co chyba wszyscy czekamy najbardziej: powrót z nowym materiałem Black Label Society.

"

Na razie oczywiście skupiamy się na koncertowaniu: odbywamy europejską krucjatę, potem przyjdzie pora na amerykańską i kanadyjską. Następnie zamierzamy wrócić do Czarnego Watykanu, no i wiecie... Nagramy kolejny album pod szyldem Black Label. Tak się w tej chwili prezentuje plan gry. "

Byliście na koncercie Zakka Wylde'a w Łodzi?

Jakub Gańko
Tagi: Zakk Wylde Anty TV