14.03.2016 14:51

10 niezapomnianych „otwieraczy” albumów rockowych i metalowych

Mocne wejście to połowa sukcesu. Przedstawiamy Wam 10 kawałków, które otwierały słynne płyty rockowe i metalowe.

10 niezapomnianych „otwieraczy” albumów rockowych i metalowych
foto: materiały prasowe

Pewien polityk przekonywał niegdyś, że prawdziwego mężczyznę poznaje się po tym jak kończy. My jednak jesteśmy zdania, że jeśli chodzi o albumy rockowe i metalowe prawdziwe arcydzieło można rozpoznać po tym, jak się zaczyna. Nie ma to jak dostać już na wstępie prosto między oczy kawałkiem, którego nie będziemy w stanie wyrzucić z głowy i który od razu przekona nas do zapętlenia całego albumu.

W dzisiejszych czasach - zdominowanych przez usługi streamingowe i playlisty z pojedynczymi utworami - na konstrukcję całej płyty zwraca się mniejszą uwagę. Dlatego też przypomnimy Wam, jak to się robiło kiedyś. Bo nic tak nie zachęca do kolejnego odsłuchu, jak doskonały „otwieracz”, który często sam w sobie stawał się obiektem kultu. Przed Wami 10 niezapomnianych utworów tego typu.

1. Guns N' Roses „Welcome to the Jungle”

To się dopiero nazywa wejście smoka! Guns N' Roses rozpoczął swoją karierę w iście mistrzowskim stylu: nie dość, że „Appetite for Destruction” zaliczane jest do najgenialniejszych debiutów w historii rocka, to jeszcze otwiera go prawdziwa petarda. Tytułowa dżungla to Seattle, w którym Axl odwiedzał przyjaciela. Duff McKagan zaczerpnął główny riff z pierwszego utworu, jaki skomponował w życiu: „The Fake”. Całość powstała według Slasha w 3 godziny.

2. Nirvana „Smells Like Teen Spirit”

„Otwieracz” „Nevermind” to zarazem największy przebój Nirvany, który kojarzy niemal każdy: doczekał się niezliczonych coverów (w tym nawet na łopacie). Utwór szybko został okrzyknięty hymnem tzw. Pokolenia X, a sam Kurt Cobain przyznawał, że wzorował się w nim na brzmieniu Pixies, z którym zawsze się utożsamiał. To jedyny kawałek na „Nevermind”, pod którym podpisali się wszyscy trzej muzycy.

3. Black Sabbath „Black Sabbath”

„Dziwny szept, ciemny las, dzikie sny, czarna msza...” To co prawda nie ten utwór, ale słowa Kata doskonale oddają nastrój legendarnej kompozycji Black Sabbath, która nie tylko otwierała jego debiut i całą dalszą karierę, lecz według niektórych w ogóle rozpoczęła historię heavy metalu. Do tego inspiracją do jej powstania była zjawa, która odwiedziła w nocy Geezera Butlera. Takiego kawałka się nie zapomina!

4. Led Zeppelin „Whole Lotta Love”

Utwór otwierający drugą płytę Led Zeppelin to jeden z tych riffów, które łapią człowieka od razu. „Whole Lotta Love” był pierwszym singlowym przebojem grupy w Stanach Zjednoczonych, gdzie w pół roku rozszedł się w nakładzie miliona egzemplarzy. Choć po procesie w 1985 oficjalnie przyznano, że kompozycja jest oparta na utworze Muddy'ego Watersa, nie przeszkodziło to jej riffowi zdobyć tytułu najlepszego w historii rocka według słuchaczy BBC Radio 2.

5. Metallica „Enter Sandman”

Metallica przyzwyczaiła na „Ride the Lightning” i „Master of Puppets” do spokojnych, nieco zbijających z tropu introdukcji. Na swoim najsłynniejszym albumie uderzyła od razu między oczy jednym ze swoich najbardziej charakterystycznych przebojów. Choć kawałek stanowił podstawę dla reszty materiału na „Czarnym albumie”, jego tekst o dziecięcych koszmarach powstał jako jeden z ostatnich - Larsowi Ulrichowi i Bobowi Rockowi nie podobała się pierwotna koncepcja Jamesa Hetfielda.

6. King Crimson „21st Century Schizoid Man”

Pierwszy utwór na debiucie King Crimson mógłby walczyć z wspomnianym „Black Sabbath” o tytuł wprowadzenia do całego heavy metalu. W 1969 roku kompozycja ta musiała budzić przerażenie godne okładki „In the Court of the Crimson King”. Przeszywający riff, przetworzony, nieludzki wokal Grega Lake'a i niepokojący tekst, odwołujący się m.in. do wojny w Wietnamie... Prawdziwa XXI-wieczna schizofrenia.

7. The Clash „London Calling”

Tytułowy utwór słynnego albumu The Clash nadaje od razu ton całemu krążkowi. To apokaliptyczny wizja, do której Joe Strummer został zainspirowany wypadkiem w elektrowni atomowej Three Mile Island, stanowiąca wstęp rozbudowanego komentarza do ówczesnej sytuacji społecznej całego Zjednoczonego Królestwa. Przede wszystkim to jednak po prostu ikoniczny kawałek, który do dziś rozpoznaje się od pierwszych taktów.

8. The White Stripes „Seven Nation Army”

Jeden z najważniejszych utworów całej rockowej rewolucji, która rozegrała się na początku XXI wieku. To właśnie „Seven Nation Army” otworzył drzwi do kariery Jacka White'a i zapewnił płycie „Elephant” międzynarodowy sukces. Sam utwór - obmyślany pierwotnie jako motyw przewodni do filmu o Bondzie - został nagrodzony Grammy w kategorii Najlepszy utwór rockowy.

9. Nine Inch Nails „Mr. Self Destruct”

Trent Reznor od samego początku dał na swoim opus magnum popis umiejętności samplowania. Pierwsze dźwięki, które słyszymy na „The Downward Spiral”, to odgłosy katowania bohatera filmu „THX 1138” przez strażników. Potem już płynnie przechodzimy do industrialnej galopady, która nie pozostawia żadnych wątpliwości co do psychopatycznego charakteru głównego bohatera tego mrocznego concept albumu.

10. The Rolling Stones „Sympathy for the Devil”

Nie ma to jak zacząć płytę od numeru zaśpiewanego z perspektywy samego diabła... W przypadku „Beggars Banquet” sytuacja jest jasna: otwierający go kawałek to jeden z najbardziej rozpoznawalnych szlagierów Micka Jaggera. Zamiarem wokalisty było napisanie tekstu w stylu francuskich poetów jak Charles Baudelaire w ramach kawałka à la Bob Dylan. Już od pierwszych wersów wiemy, co jest grane.

A jaki „otwieracz” albumu szczególnie Wam utkwił w pamięci?

Jakub Gańko
Tagi: Duperele