18.01.2016 16:21

20 smutnych utworów na Blue Monday, czyli najbardziej przygnębiający dzień w roku

21 stycznia 2019, wypada tzw. „Blue Monday”, czyli najbardziej dołujący dzień w roku. Z tej okazji przygotowaliśmy Wam 20 wyjątkowo smutnych utworów.

20 smutnych utworów na Blue Monday, czyli najbardziej przygnębiający dzień w roku
foto: kadr z wideo

Według brytyjskiego psychologa Cliffa Arnalla to właśnie trzeci poniedziałek stycznia jest najsmutniejszy. Raz, że to środek zimy, a więc zimno i ciemno, co samo w sobie nie wpływa najlepiej na nasze samopoczucie. Do tego dochodzi świadomość, że zawaliliśmy już pierwsze postanowienia noworoczne oraz trzeba pospłacać kredyty, które wzięliśmy na zakupy świąteczne.

Oczywiście zjawisko „smutnego poniedziałku” od razu budzi skojarzenia z przebojem New Order. Ten jednak nie należy do szczególnie ponurych, przedstawimy Wam więc zupełnie inne kawałki. Specjalnie dla Was wygrzebaliśmy 20 depresyjnych utworów, które jak ulał pasują do dzisiejszego dnia - nieważne na ile zmyślone są jego pseudonaukowe podstawy.

1. Marilyn Manson „Coma White”

Najsłynniejszy rockowy antychryst za czasów swojej świetności. W wieńczącym album „Mechanical Animals” utworze wyraża tęsknotę za idealnym światem, który go odrzucił i zwraca uwagę, że nawet wszystkie narkotyki tego świata nie są w stanie nam pomóc. Całość zilustrował pamiętnym teledyskiem Samuel Bayer.

2. Nine Inch Nails „And All That Could Have Been”

Grupa Trenta Reznora daje bardzo duże pole wyboru jeśli chodzi o depresyjne utwory. Dość wspomnieć, że cały album „The Downward Spiral” dotyczy zawodu światem i samobójstwa. My jednak wybraliśmy dla Was coś mniej znanego - melancholijną perełkę ukrytą na dodatkowej płycie koncertówki „And All That Could Have Been”.

3. Johnny Cash „Hurt”

A skoro już przy Nine Inch Nails jesteśmy, trzeba też wspomnieć cover, który prawdopodobnie swoją popularnością przebił oryginał. „Hurt” to oryginalnie samobójcze zwieńczenie „The Downward Spiral”, którym grupa kończy też od lat większość swoich koncertów. Gdy wziął go na warsztat Johnny Cash, Reznor skomentował, że czuł się, jakby ktoś przespał się z jego dziewczyną. Jednak po obejrzeniu teledysku Marka Romanka przyznał, że to już po prostu nie jest jego dziewczyna.

4. Black Sabbath „Solitude”

Ozzy Osbourne w wyjątkowo stonowanym wydaniu, wzbogaconym o flet i pianino. Jego ledwo słyszalny głos wyśpiewuje z przejmującym smutkiem słowa o rezygnacji i poddaniu się w wielkim, samotnym świecie. Utwór był wielokrotnie coverowany m.in. przez zespoły Cathedral i Ulver.

5. Joy Division „Atmosphere”

Albumy „Unknown Pleasures” i „Closer” to materiał, z którego depresyjne utwory można wybierać na chybił trafił. Dlatego wybraliśmy coś spoza tych płyt - singlowy „Atmosphere”, który doczekał się później klipu Antona Corbijna. Zdaniem Petera Hooka to najlepszy utwór Joy Division, a na pewno nie mniej posępny niż pozostałe.

6. The Cure „Cold”

Cała „Pornography” to płyta, po której wszyscy oczekiwali tylko, że Robert Smith pójdzie w ślady Iana Curtisa. Wokalista obrał jednak inną drogę i choć kilkukrotnie jeszcze odwiedzał krainy mroku, nigdy już nie zatopił się w nim tak głęboko. Ciężko uwierzyć, że to ten sam człowiek, który 10 lat później zaśpiewał „Friday I'm in Love”.

7. Nick Cave and the Bad Seeds „Push the Sky Away”

W dorobku tego ponurego barda nie brakuje kawałków, które idealnie nadawałyby się do tego zestawienia. Postanowiliśmy jednak wyróżnić finał jego ostatniego albumu, gdzie podniosła, organowa melodia to wręcz wymarzone tło do pożegnania ze światem.

8. Fields of the Nephilim „And There Will Your Heart Be Also”

Concept album „Elizium” to jedno ze szczytowych osiągnięć gotyku, gdzie charakterystyczny styl ekipy Carla McCoya spotkał się z epickością kojarzoną z Pink Floyd. Główny bohater po wędrówce przez zaświaty dociera do miejsca, gdzie prawdopodobnie na wieczność spocznie ze swoją ukochaną - a towarzyszyć im będą iście rajskie dźwięki.

9. Michael Andrews feat. Gary Jules „Mad World”

Oryginał Tears for Fears to synthpopowy komentarz społeczny z perspektywy zagubionego nastolatka. Utwór nabrał zupełnie nowego znaczenia, gdy został wykorzystany w filmie „Donnie Darko” Richarda Kelly'ego. Specjalnie na jego potrzeby powstał ten dostojny cover, a słowa „sny, w których umieram, są moimi ulubionymi” zyskały drugie dno.

10. Judas Priest „Here Come the Tears”

W zasadzie tytuł tej melancholijnej ballady mówi wszystko. Rob Halford błaga w niej o choć odrobinę miłości i daje z siebie wszystko w przejmującym wokalnym popisie. Wtóruje mu posępny chór i rozrywająca serce solówka gitarowa.

11. Anathema „One Last Goodbye”

Co może być bardziej przygnębiającego niż rozstania? Szczególnie kiedy wiemy, że to już ostateczne pożegnanie. Tak jak w emocjonalnym apogeum z płyty „Judgement” Anathemy. Tworzący grupę bracia Cavanagh złożyli nim hołd zmarłej matce.

12. The Cooper Temple Clause  „Talking To A Brick Wall”

Utwór z wydanej w 2003 roku płyty „Kick Up the Fire, and Let the Flames Break Loose” rozkręca się powoli, ale jest jak emocjonalny rollecoaster. Nagle przyspiesza i nawet nie zdajemy sobie sprawy, jak gnamy nim na złamanie karku przez wszystko to, co sprowadziło nas na samo dno.

13. The Chameleons „Monkeyland”

Jest pewien specyficzny rodzaj przygnębienia, który potrafił oddać tylko brytyjski post-punk - wcale nie tylko Joy Division. Oto na przykład jego sąsiedzi, pochodzący z Middleton The Chameleons, w jednym ze swoich sztandarowych numerów z debiutanckiej płyty „Script of the Bridge”.

14. The Opposition „Life's Blood”

W podobnych rejonach obracali się The Opposition, których w początkowej fazie działalności niektórzy uważali za zaginionych bliźniaków The Cure. Melancholia płynąca z „Life's Blood” przemówi do każdego, kto czuje się sfrustrowany szarością dnia codziennego.

15. Paradise Lost „Forever Failure”

Nagrywając swoje „brakujące ogniwo między Metallicą a The Sisters of Mercy”, Nick Holmes nie był w najlepszym stanie psychicznym, co odbiło się na dołującym charakterze materiału. W „Forever Failure” pojawiają się nawet sample z wypowiedzi Charlesa Mansona - tak jakby wszystko mówiący tytuł to było za mało.

16. Gary Numan „One Perfect Lie”

Gary'ego Numana kojarzymy z radosnego „Cars”, tymczasem w 2000 roku nagrał prawdziwie mroczną, industrialną płytę „Pure”, której nie powstydziłby się sam Trent Reznor. To album, na którym dał upust swojemu gniewowi i frustracji, a nawet żalowi do Boga o poronienie jego żony.

17. Neurosis „Stones from the Sky”

„Stones from the Sky” to finał eksperymentalno-sludge'owego „A Sun That Never Sets”, który nie pozostawia żadnej nadziei dla ludzkiej rasy. Posępna mantra przy biciu dzwonów przeradza się w metalowe requiem, po którym może pozostać już tylko pustka.

18. Swans „Let It Come Down”

To już nie są żadne smęty nastoletnich gotek i licealnych nieudaczników. Swans to znacznie głębszy wymiar depresji, będącej jedyną możliwą reakcją na kształt otaczającego nas świata. Michael Gira to jedyny w swoim rodzaju papież nihilistów, a tworzone przez niego dźwięki przytłaczają jak mało które.

19. Bruce Springsteen „The River”

Pisząc piosenkę o swojej własnej siostrze i jej mężu, który stracił pracę i musiał stawić czoła ekonomicznemu kryzysowi, Bruce Springsteen stworzył uniwersalny utwór o umieraniu młodzieńczych marzeń. Motyw bezsilności i beznadziei został rozwinięty na kolejnym pełnowymiarowym krążku Bossa, „Nebraska”.

20. Peter Hammill „A Way Out”

Ta nieco surrealistyczna wyliczanka stanowiła finał albumu „Out of Water” z 1990 roku. Wokalista Van der Graaf Generator napisał ją pod wpływem samobójstwa bliskiej mu osoby z rodziny, co rzuca zupełnie nowe światło na jej tekst. Jednak nawet bez tej wiedzy dramatyczna interpretacja wokalna robi wrażenie za każdym razem.

Jakie jeszcze znacie dołujące utwory?

Jakub Gańko
Tagi: Duperele