07.09.2016 11:27

A gdyby „Whiplash” opowiadał o... djencie?

Podobał Wam się film o trudnej, perkusyjnej szkole życia Andrew Neimanna? Popatrzcie na nieco inną wersję tej historii...

A gdyby „Whiplash” opowiadał o... djencie?
foto: kadr z wideo + materiały prasowe

Film Damiena Chazelle'a o młodym perkusiście jazzowym błyskawicznie zdobył szacunek krytyków - ukoronowany trzema Oscarami - i podziw kinomanów. To nie tylko solidne kino muzyczne, lecz także życiowa przypowieść o trudnych wyborach, przed którymi stawało i wciąż staje wielu z nas w obliczu planowania swojej dalszej przyszłości.

Główny bohater podjął decyzję, że jednak najważniejsza w życiu jest dla niego muzyka, ale jego wymagający mentor, Terence Fletcher (grany przez nagrodzonego Oscarem J.K. Simmonsa), wcale mu tego wyboru nie ułatwił. I wszystko byłoby jak najbardziej na miejscu, tylko... czemu ten perkusista musiał grać akurat jazz?

Podobne pytanie, zdaje się, zadał sobie YouTuber Leo Plat. Nie godząc się na jego retoryczny charakter, postanowił przygotować przeróbkę, w której Andrew Neimann wcale nie aspiruje do miana legendarnego jazzmana, nie jara się też Stanem Getzem czy Dukiem Ellingtonem. Jego marzenie to granie djentu, a niedościgniony wzór to oczywiście Meshuggah.

Trzeba przyznać, że taka przeróbka wypadła całkiem zgrabnie, mimo że mogło się wydawać, iż jazz i djent to zupełnie inne bajki, wymagające kompletnie odmiennego podejścia od pragnącego odnosić w ich ramach sukcesy muzyka. Ciekawi jesteśmy, jak wyglądałby cały film w takim świetle, gdyby pokuszono się o przepisanie na nowo całej tej historii...

Sprawdźcie djentowy „Whiplash” poniżej:

Jeśli po tych kilku minutach nabraliście ochoty na więcej djentu, mamy coś dla Was: oto jak w tak nisko nastrojonych wersjach brzmi Metallica, klasyczne utwory Led Zeppelin, a także Black Sabbath czy Slayer. Razem z Jaredem Dinesem, oddanym propagatorem djentu, zastanawialiśmy się też nad jego przyszłością.

Jak Wam się podoba „Whiplash” w djentowym wydaniu?

Jakub Gańko
Tagi: Duperele