19.08.2016 12:13

Anthony Kiedis też nie lubi komórek na koncertach

Wokalista Red Hot Chili Peppers to kolejny muzyk, który wyraził swoją dezaprobatę dla telefonów komórkowych, które odwracają uwagę fanów na występach jego kapeli.

Anthony Kiedis też nie lubi komórek na koncertach
foto: Reporter / East News + Bóg Pejnta

Smartfony to zmora dla wielu współczesnych artystów. Niejeden muzyk narzekał już, że fani nie skupiają się na jego występie - zamiast tego siedzą na Snapchacie albo grają w Pokemon Go. Widzieliśmy już bardzo mocne wyrazy niezgody na takie zachowanie: David Draiman z Disturbed rozpętał większą aferę, a Wes Borland z Limp Bizkit i poppunkowcy z The Story So Far brutalnie potraktowali fanów chcących zrobić sobie selfie na scenie.

Na szczęście na koncertach Red Hot Chili Peppers do aż takich incydentów jeszcze nie dochodziło. Anthony Kiedis nie krytykował swojej publiczności ze sceny, nikogo też nie wyrzucił z występu za wpatrywanie się w ekran smartfona. Być może wszystko przed nami - na razie wokalista ograniczył się do wyrażenia swego zdania na temat tego typu zachowań w jednym z wywiadów.

Jego zdaniem największy problem to aparaty w komórkach:

"

Te urządzenia nie pozwalają ci się skupić na chwili. To, że będziesz miał jakieś zdjęcia zapisane w megabajtach, nie powinno być wcale ważne. Znacznie istotniejsze jest, byś miał te wspomnienia w sercu i własnej pamięci. Staramy się stworzyć takie warunki, by publiczność trzymała swoje komórki w kieszeniach i skupiała na kontakcie z nami. W większości przypadków to nawet zdaje egzamin. "

To chyba najrozsądniejsze, co w takiej sytuacji może zrobić artysta: przygotować taki występ, by zebrani widzowie nawet nie mieli ochoty dodatkowo się rozpraszać. Z drugiej strony jednak jeśli to, co słyszą, aż tak im się spodoba, mogą właśnie chcieć zarejestrować to na dłużej. Chyba jednak nie mamy co oczekiwać, aż Anthony Kiedis da wyraz swojej frustracji w podobny sposób co Borland czy Draiman.

"

Jeśli chodzi o występy na żywo, na przestrzeni lat nauczyłem się już relaksować. Nie ekscytuję się przedwcześnie, co później często skutkowało spadkiem adrenaliny. Uwielbiam ten moment, w którym pojawiają się motylki. To podstawa w temacie chemii porządnego występu. "

Od motylków do wyrzucania fanów z koncertu długa droga. Zresztą Red Hot Chili Peppers zawsze przykładał dużą wagę do swoich koncertów, a muzycy wciąż utrzymują tempo regularnych prób, by wypaść na scenie jak najlepiej. Wokalista zdradził, że bez odpowiedniego przygotowania jego zespół po prostu wypada do bani.

"

Na trasie nie brzmimy wcale dobrze, póki nie rozgrzejemy się na próbach, więc przez pierwsze dni rozglądamy się po sobie i tylko powtarzamy, że wcale nie jesteśmy tacy dobrzy. Ale pod koniec miesiąca, po graniu dzień w dzień, już się odnajdujemy i po kilku koncertach trafiamy w sedno. To coś w naszych głowach, ale i duchowe doświadczenie. Trzeba dbać o siebie i wymyślać nowe sposoby na połączenie z kumplami każdego wieczoru. "

A Wy robicie zdjęcia telefonem na koncertach?

Jakub Gańko
Tagi: Duperele Red Hot Chili Peppers Anthony Kiedis