11.07.2016 09:06

Białoruscy celnicy pomylili Red Hot Chili Peppers z Metallicą

Myśleliście, że gdy gra się w takim zespole jak Red Hot Chili Peppers, to wszyscy wiedzą, kim jesteś? Najwyraźniej nie na Białorusi...

Białoruscy celnicy pomylili Red Hot Chili Peppers z Metallicą
foto: Reporter / East News

Anthony Kiedis i spółka sprzedali na całym świecie ponad 80 milionów płyt, byli nominowani do 16 nagród Grammy i podbijali wszystkie możliwe listy przebojów swoimi niezliczonymi przebojami. Uhonorowaniem tych wszystkich sukcesów było wprowadzenie do Rock and Roll Hall of Fame w 2012 roku. A mimo to wciąż zdarzają się ludzie, którzy potrafią ich pomylić z... Metalliką.

Do takiej właśnie sytuacji doszło po koncercie w Moskwie 9 lipca 2016 roku, kiedy to muzycy Red Hot Chili Peppers, kontynuując trasę, mieli przesiadkę na Białorusi. Tam wzbudzili zainteresowanie lokalnych celników, co samo w sobie nie byłoby niczym nadzwyczajnym, gdyby nie zabawna pomyłka, jakiej dopuścili się funkcjonariusze. Całą historię opisał szczegółowo Flea na swoim Instagramie.

"

Zostaliśmy wezwani przez celników na lotnisku na Białorusi i poproszono nas o podpisanie kilku płyt i zdjęć Metalliki. Próbowaliśmy wyjaśnić, że nie jesteśmy Metallicą, ale oni upierali się, żebyśmy i tak się podpisali. To oni mieli władzę. Cóż, zdarzyło mi się raz zagrać z Metallicą „Fight Fire with Fire”. Kocham ten zespół, ale nie jestem Robertem Trujillo. "

Basista nawiązał tu do wspólnego występu w Los Angeles, który odbył się 14 maja 2008 roku. Był to kameralny koncert dla 2200 osób, z którego cały dochód został przeznaczony na cele charytatywne. W imprezie wziął udział również Scars on Broadway Darona Malakiana i Johna Dolmayana. Przy „Fight Fire with Fire” do Metalliki faktycznie dołączył Flea, współzałożyciel szkoły muzycznej dla dzieci z ubogich rodzin, na którą zbierane były pieniądze.

Oto zapis tego niecodziennego wykonania:

Być może białoruscy celnicy tak wiele razy oglądali to wideo, że rzeczywiście wzięli Flea za oficjalnego członka Metalliki? A może po prostu nasi sąsiedzi mieli pod ręką tylko gadżety związane z Metallicą, a tak zależało im na autografach Red Hot Chili Peppers, że zignorowali to drobne faux pas? Raczej nie mamy co liczyć na oficjalne stanowisko Białoruskiego Urzędu Celnego.

Na czym najdziwniejszym wzięliście autograf od muzyka?

Jakub Gańko
Tagi: #Duperele #Metallica #Red Hot Chili Peppers