23.06.2016 15:19

Czy Bruce Dickinson jest dobrym pilotem?

Możemy się o tym przekonać dzięki relacji z pierwszej ręki. Basista Anthrax opowiedział o swoich wrażeniach z lądowania w kokpicie zaraz obok niego.

Czy Bruce Dickinson jest dobrym pilotem?
foto: Geoff Robinson Photography / REX / East News

Rejs jednym samolotem razem z wokalistą Iron Maiden to z pewnością duże marzenie nie tylko miłośników twórców „Seventh Son of a Seventh Son”. Sam Ed Force One to wyjątkowa maszyna, co dobitnie udowodnił już w zestawieniu z pojazdami delegacji Angeli Merkel i Francois Hollande’a. A jeszcze mając w kokpicie tak wyjątkowego pilota...

Jeśli byliście ciekawi, jakie to musi być uczucie, Frank Bello dostał szansę, by je Wam nieco przybliżyć. Otrzymał ją od samego Davida Ellefsona z Megadeth, który przepytał go o wrażenia ze wspólnej podróży z muzykami Żelaznej Dziewicy. Anthrax supportował ją na trasie po Ameryce Południowej, a po jej zakończeniu Bello dostał zaproszenie na wspólny lot do Nowego Jorku, ponieważ akurat mieszka w okolicy.

"

Z Sao Paolo to dziewięciogodzinna podróż. Gdzieś po siedmiu godzinach próbowałem odpocząć, popijając kieliszek wina, aż niespodziewanie ktoś mnie klepnął po ramieniu. Był to jeden z konwojentów pokładu samolotu, który dał mi znać, że Bruce chce mnie widzieć u siebie. Nie wiedziałem, o co chodzi, ale wytłumaczył mi, że pilot chce mnie widzieć w swoim kokpicie, by razem ze mną wylądować. "

Nie dość, że basista Anthrax leciał pilotowanym przez Bruce'a Dickinsona samolotem, to jeszcze dostał osobiste zaproszenie do kokpitu? To się nazywa szczęście! Sam Frank Bello nie mógł wyjść z podziwu i czuł się w tej sytuacji jak roztrzęsiony 15-latek. Bynajmniej nie traktował jednak okazji, jaka mu się przytrafiła, w kategoriach spełnienia marzeń...

"

Powiedzmy sobie szczerze: boję się latać. Nigdy wcześniej nie byłem w kokpicie, a co dopiero z Bruce'em Dickinsonem za pieprzonymi sterami! Przecież to jeden z moich ulubionych wokalistów wszech czasów... A on zaprasza mnie do kokpitu, prosi, żebym usiadł obok i patrzył jak kieruje się na lotnisko JFK, jedno z najbardziej zaganianych miejsc na świecie, czyż nie? "

Od pierwszych chwil spędzonych w kabinie maszyny muzyk był pod wielkim wrażeniem jej urządzenia i znajdującego się w niej sprzętu. Jak sam przyznał, nigdy wcześniej nie widział tylu pasów, które na każdym kroku zapinały się i trzymały wszystko w jednym miejscu. Największą atrakcją wciąż pozostawała jednak dla niego osoba samego pilota.

"

Byłem zaraz obok Bruce'a, który latał tym ku*ewsko wy*ebanym samolotem i nagle, w jednej chwili, cały świat należał do mnie. Widziałem przed sobą tylko światła - nigdy wcześniej nie byłem w kokpicie! Wyobraźcie sobie, jakie to było szalone. Czysty surrealizm. A oni wszystkim kierowali, Bruce nad tym panował. Zawsze kochałem tego człowieka jako wokalistę, ale teraz mam zupełnie nowe pokłady szacunku dla jego umysłu. Bo żeby wiedzieć, co ma robić, które pokrętła poruszyć i jeszcze kontaktować się z lotniskiem... To było niesamowite. "

Basista był w szoku, gdy obserwował wszystkie aeroplany próbujące znaleźć dla siebie miejsce w kolejce do lądowania i ciągłe potwierdzanie każdego kroku z obsługą portu lotniczego im. Johna F. Kennedy'ego. Bello miał wrażenie, że w rozmowach używają jakiegoś innego języka. Udało mu się jednak przezwyciężyć lęk i czerpać z całego doświadczenia wielką przyjemność. A finał tej historii tylko jeszcze bardziej go rozbawił.

"

Kiedy już byliśmy na miejscu, Bruce odwrócił się do mnie i powiedział: „No tak, tym razem przyszedłeś tutaj do mnie i akurat miałem najcięższe lądowanie w historii”. Śmialiśmy się do rozpuku. "

Ciekawe, czy było naprawdę ciężej niż przy awaryjnym lądowaniu na terenie RAF Halton. Być może Bello będzie miał szansę na zdobycie kolejnych ciekawych doświadczeń, gdy razem ze swoim zespołem odwiedzi u boku Żelaznej Dziewicy nasz Wrocław.

Chcielibyście spędzić lot w kokpicie z wokalistą Iron Maiden?

Jakub Gańko
Tagi: Iron Maiden Duperele Bruce Dickinson Anthrax