20.04.2018 16:19

Deep Purple zagrał pierwszy koncert 50 lat temu

Jednemu z najważniejszych zespołów w historii rocka oficjalnie stuknęło pół wieku! Na scenie zadebiutował 20 kwietnia 1968.

Deep Purple zagrał pierwszy koncert 50 lat temu
foto: Romana Makówka/Antyradio.pl

W tym roku Deep Purple świętuje jubileusz 50-lecia działalności. Będzie to również jej rok ostatni. Zespół zagra na całym świecie koncerty w ramach pożegnalnej trasy „The Long Goodbye Tour”, a jednym z jej przystanków będzie Polska. 1 lipca 2018 Deep Purple wystąpi w Tauron Arena Kraków – po raz ostatni w naszym kraju.

Brytyjska grupa odejdzie na zasłużoną emeryturę po pół wieku wspaniałej kariery. Takie albumy, jak „In Rock”, „Machine Head”, „Made In Japan” czy „Perfect Strangers”, takie słynne utwory, jak „Child In Time”, „Speed King”, „Smoke On The Water”, „Burn”, „Soldier Of Fortune” czy „Nobody’s Home” – bez znajomości tych utworów trudno nazywać się prawdziwym fanem hard rocka. Nie można zapominać, że przez zespół przewinął się cały szereg wybitnych wokalistów i instrumentalistów – za purpurowym mikrofonem stawali m.in. Ian Gillan, David Coverdale, Glenn Hughes i Joe Lynn Turner, gitarzystami były takie tuzy, jak Ritchie Blackmore i Steve Morse, a klawisze obsługiwał najpierw Jon Lord, a później Don Airey.

Cała ta wspaniała historia rozpoczęła się 20 kwietnia 1968 roku w… Danii. Dlaczego właśnie wtedy i właśnie tam? Dokładnie 50 lat temu w Parkskolen-Vestpoppen w duńskiej miejscowości Tastrup swój pierwszy koncert dała formacja o nazwie Roundabout, która już za moment miała przyjąć nazwę Deep Purple.

Zespół Roundabout powstał z inicjatywy perkusisty Chrisa Curtisa (znanego z Searchers) i biznesmena Tony’ego Edwardsa. Curtisowi marzyła się supergrupa z często zmieniającymi się muzykami, niczym na karuzeli – stąd nazwa. Początkowo grupa, która przerodziła się w znany wszystkim Deep Purple bardziej przypominała strukturą boyband, niż prawdziwą kapelę rockową. Zarządzała nią bowiem… firma o nazwie Hire-Edwards-Coletta Enterprises.

Perkusista początkowo ściągnął do zespołu byłego klawiszowca zespołu The Artwoods, Jona Lorda, basistę Nicka Simpera, który grał z Lordem w kapeli The Flower Pot Men i uznanego sesyjnego gitarzystę Ritchiego Blackmore’a. Ten ostatni przyjechał z tej okazji specjalnie z Hamburga. Co ciekawe, Curtis nie zasiadł za perkusją – obowiązki bębniarza powierzono Bobby’emu Woodmanowi.

W marcu 1968 zespół rozpoczął próby w domu o nazwie Deeves Hall w South Mimms w Anglii. W tym samym miesiącu zespół wszedł też do studia, by zarejestrować najwcześniejsze demówki – wśród nich był między innymi cover „Hush” Billy'ego Joe Royala. Mniej więcej w tym samym czasie zaczął przesłuchiwać kolejnych wokalistów – próbowano między innymi Roda Stewarta. Ostatecznie fuchę dostał Rod Evans z lokalnej kapeli The Maze. Evans wciągnął do Roundabout swojego kumpla z zespołu,  nastoletniego perkusistę Iana Paice’a – zastąpił on Woodmana, który rozstał się bez z żalu z grupą, do której muzycznego kierunku nie był przekonany.

Deep Purple - pierwszy koncert w 1968 

Pierwszy występ zespołowi zakontraktowano 20 kwietnia 1968 w Tastrup - do Danii muzycy udali się statkiem. Wystąpili jako Roundabout, ale by przyciągnąć publiczność zorientowaną w brytyjskim rocku, na plakacie poinformowano, że muzycy supergrupy wywodzą się z The Artwoods i The Flower Pot Men. Tego samego dnia wystąpiły również grupy Lemon Line, Rhythm & Blues Section i Independence.

Show nie okazał się oszałamiającym sukcesem – popisy angielskich rockmanów oglądać przybyło zaledwie kilkudziesięciu Duńczyków. Sami zainteresowani nie byli tym jakoś specjalnie rozczarowani – seria kilku występów w kraju Hamleta miała być dla nich jedynie rozgrzewką przed graniem na poważnie w rodzinnym kraju. Jon Lord wspominał, że zespół wystąpił pod szyldem Roundabout, bo chcieli zaszkodzić nowej, fajniejszej nazwie, gdyby coś im nie poszło.

A nazwą tą było Deep Purple. Muzycy jeszcze przed duńskim debiutem zdecydowali się porzucić Roundabout. Zastanawiali się nad Orpheus, Concrete God i Sugarlump. Ritchie Blackmore zaproponował Deep Purple, od standardu z lat 20., ulubionej piosenki jego dziadka. I tak to się zaczęło…

Maciej Koprowicz