08.01.2018 15:42

Fronda chce „delegalizacji muzyki wiodącej ku potępieniu”. Czy black metal zostanie prawnie zakazany?

Nowy rok, nowe pomysły. Redaktor portalu Fronda.pl zaproponował pomniejszenie liczby gatunków muzycznych o black metal i jego całkowitą delegalizację.

Fronda chce „delegalizacji muzyki wiodącej ku potępieniu”. Czy black metal zostanie prawnie zakazany?
foto: Wikimedia Commons CC 4.0 / Grywnn / Muszkieter Pejnta

To nie pierwszy tekst na portalu fronda.pl, w którym redaktorzy dobierają się do świata rocka i metalu, a także związanej z nim szeroko pojętej kultury. Wystarczy tu chociażby przypomnieć tekst, w którym redaktorzy strony Frondy twierdzili, że poprzez zamach w Paryżu na koncercie Eagles of Death Metal 13 listopada 2015 Bóg pokarał zebraną publiczność za wzywanie szatana poprzez wznoszenie w powietrze znaku diabelskich rogów i wykonanie przez zespół utworu „Kiss The Devil”, czy też publikację cytującą rzekomych naukowców, twierdzących, że heavy metalu i rapu słuchają psychopaci.

Tym razem  w przedostatnim dniu grudnia 2017 roku Krzysztof K., autor artykułu, który – jak widać -  niestety nie zdecydował się na ujawnienie pełnego nazwiska, opublikował teksty pod tytułem „Czas na delegalizację muzyki wiodącej ku potępieniu”. Brzmi poważnie? Nic dziwnego, bo i sam temat jest niezwykle poważny, zwłaszcza, że Polska jawi się w publikacji jako „kraj, w którym przyzwala się na to, ażeby legalnie wydawane były płyty, z których sączy się nienawiść, bluźnierstwo i chęć zniszczenia wszystkiego, co piękne i wartościowe”. Nurt, który winny jest całemu złu świata to black metal.

Autor przywołuje korzenie powstania tego popularnego gatunku muzycznego w zaledwie kilku zdaniach jedynie po to, by za chwilę napisać, że jego popularność bezsprzecznie związana jest z „morderstwami, samobójstwami i podpalaniem kościołów”. W tym miejscu pojawia się oczywiście postać Varga Vikernesa, twórcy projektu Burzum. Potwierdzeniem tezy autora ma też być „Niklas Kvarforth, muzyk zespołu Shining, uwielbia z kolei okaleczać i niszczyć swoje ciało. Na jednym z koncertów fanom zostały wręczone żyletki, co wielu z nich popchnęło w stronę samobójstwa”. Oczywiście autor nie podaje tutaj żadnych statystyk, które mogłyby rzeczywiście udowodnić, że doszło do samobójstw. Aby udowodnić stawianą przez siebie tezę za przykład stawia także pierwszego wokalistę norweskiego Mayhem, Pera Yngve Ohlina, który popełnił samobójstwo, norweską grupę Gorgoroth i Nattramna z zespołu Silencer.

Krzysztof K. podkreśla jednak, że nie da się precyzyjnie wyliczyć zła, którego przyczyną jest black metal:

"

Oczywiście to tylko najgłośniejsze, znane wszem i wobec w mediach przykłady patologii, jakie mają miejsce wśród black metalowców. Bóg jeden raczy wiedzieć, ile tak naprawdę zła wydarzyło się z powodu tej muzyki. Osoby, które obcują z nią na co dzień i słuchają o diable, morderstwach, przemocy, najwidoczniej nie są na owe treści do końca odporne. Tym, co nader często przejawia się w tekstach, jest okultyzm. Możemy więc być pewni, że demony do osób słuchających tej muzyki mają nad wyraz łatwy dostęp. "

Wątkiem, który najprawdopodobniej do tej pory nie pojawił się w artykułach i innych publikacjach dotyczących akurat tego gatunku muzyki jest bez wątpienia porównanie twórców black metalu do członków Państwa Islamskiego. Tak przynajmniej wynika z poniższego fragmentu: 

"

Dlaczego tak bardzo oburzamy się na działania ISIS, skoro na naszym własnym terenie działają tysiące ludzi, mających ochotę podpalać kościoły i gdyby nie strach przed więzieniem, mordowaliby zapewne chrześcijan podobnie, jak robi to tzw. Państwo Islamskie? Czy nie robimy nic tylko dlatego, że nic wielkiego jeszcze się nie wydarza? Może czas coś zmienić i zaprotestować w tej sprawie - żądać zakazu promowania tego typu muzyki? "

Jednak autor idzie o krok dalej i sugeruje, że powinny zostać przeprowadzone odpowiednie badania, które „dadzą odpowiedź na to, w jaki sposób, oraz dlaczego europejska cywilizacja upadła tak dalece, że ze swej kultury stworzyła anty-kulturę, pragnącą zniszczyć samą siebie”. Black metal nazywa dalej „wyhodowanym na własnym ciele nowotworem”, który „może okazać się zabójczy”.

Cały tekst kończy się pełną mocy zachętą do połączenia sił, by „ostro i jednoznacznie zaprotestować przeciwko szerzeniu propagandy nienawiści, pogardy oraz diabła w naszym kraju”, a tym samym całkowitego „zdelegalizowania black metalu”.

O głęboką analizę tematu pokusił się także portal bezprawnik.pl. Redaktor Igor Wesołowski ocenił w nim realne szanse na prawną delegalizację gatunku muzycznego. Zwrócił on uwagę na fakt, że „jak zawsze w przypadku dobierania argumentów pod tezę brakuje w tym miejscu powołania się na przypadki przestępców reprezentujących inne gatunki muzyczne. Nie brakuje w świecie przypadków zbrodniarzy inspirujących się w swoich działaniach muzyką Beatlesów czy Madonny”. Dodał też - słusznie - że już na samym wstępie mógłby być problem z tym, co konkretnie zalicza się do black metalu, a co już nie. I o ile usunięcie płyt ze sklepowych półek nie jest wielki problemem, o tyle ogromnym utrudnieniem dla służb stojących na straży prawa byłoby kontrolowanie serwisów muzycznych i streamingowych. Innymi słowy - zdelegalizowanie gatunku muzycznego to wcale nie taka prosta sprawa.

Na razie możemy więc spać spokojnie.   

Justyna Kierzkowska
Tagi: Duperele