11.05.2016 09:29

Gene Simmons: Śmierć Prince'a była żałosna

Basista Kiss zajął kontrowersyjne stanowisko w kwestii śmierci Prince'a. Jak wyglądałby jego osobisty ranking śmierci sławnych muzyków?

Gene Simmons: Śmierć Prince'a była żałosna
foto: Imago / Future Image / East News + Retna / Photoshot / Reporter / East News

2016 rok jawi się jako wyjątkowo tragiczny dla muzyki. Nie sposób zliczyć wszystkich istotnych nazwisk, które odeszły w tym czasie. Zaliczają się do nich m.in. śmierci Prince'a i Davida Bowiego, które odbiły się szerokim echem w środowisku rockowym. Wielu muzyków dzieliło się własnymi przemyśleniami na temat tych smutnych wydarzeń. W kwestii ich absurdalności na razie prowadził Steven Tyler, ale Gene Simmons właśnie go pobił...

Kultura nakazuje mówić o zmarłych dobrze lub wcale - najwyraźniej muzyk Kiss zapomniał o tym zwyczaju. W wywiadzie udzielonym amerykańskiemu „Newsweekowi” stwierdził bez ceregieli, że Prince odszedł w żałosny sposób. Porównał też jego śmierć do Davida Bowiego.

"

Myślę, że Prince był bezkonkurencyjnie ponad nimi wszystkimi. Moim zdaniem znacznie pobił Michaela Jacksona. Prince był po prostu poza tym wszystkim. Ale to strasznie żałosne, w jaki sposób się zabił. Nie dajcie się omamić, tak właśnie było. Powoli, zapewniam Was - ale tym są właśnie narkotyki i alkohol: powolną śmiercią. "

Należy tutaj kolejny raz przypomnieć, że oficjalna przyczyna zgonu muzyka nie została dotąd ustalona. Co prawda w jego ciele znaleziono ślady silnego środka przeciwbólowego, jednak nie podano jeszcze ostatecznych wyników toksykologii, a jego wieloletni prawnik kategorycznie dementował plotki o jakimkolwiek uzależnieniu. Muzyk Kiss jest jednak przekonany o swojej wersji wydarzeń i głosi, że śmierć Prince'a była jego własnym wyborem.

"

Najbardziej tragiczna z nich wszystkich była śmierć Davida Bowiego. Bo to była prawdziwa choroba. Prince? Zabiły go lekarstwa. No chyba nie myślicie, że naprawdę zmarł na przeziębienie? "

Kierując się kontrowersyjnym punktem widzenia Gene'a Simmonsa, można by było pokusić się o stworzenie na podstawie jego słów następującego „rankingu” tragicznych śmierci muzyków.

  1. David Bowie
  2. Prince
  3. Michael Jackson

Niestety, nie wiemy, jakie lokaty zajęliby w jego oczach Lemmy Kilmister czy Keith Emerson. Chociaż biorąc pod uwagę sposób, w jaki wypowiada się o zmarłych artystach, może to i lepiej. Na szczęście jego poglądów nie podziela inny muzyk Kiss, Paul Stanley. Na swoim profilu na Twitterze zareagował natychmiastowo na pozbawione szacunku wypowiedzi kolegi.

"

Jestem zażenowany bezdusznymi, bezsensownymi wypowiedziami na temat śmierci Prince'a. Bez znajomości wszystkich faktów, lepiej nic nie mówić. Bardzo przepraszam. "

Najwyraźniej i sam Simmons został uświadomiony przez własną rodzinę, że tym razem jego gadatliwość przekroczyła granice dobrego smaku. Muzyk wydał specjalne oświadczenie, gdzie przeprosił za swoje wcześniejsze słowa, tłumacząc się własnymi doświadczeniami z tragediami, które spowodowały narkotyki.

"

Wkurzam się na narkomanów, ponieważ uczynili moje życie i życia swoich bliskich wyjątkowo trudnymi. Dorastałem w otoczeniu, w którym uważało się, że uzależnieni to przegrani życia i ciężko mi zmienić te poglądy. Nie wyraziłem się jednak wtedy jasno. Nie przeszkadzają mi kontrowersje i zdenerwowana krytyka, jeśli tylko uważam, że miałem rację. Ale tym razem nie miałem, więc przepraszam. "

Muzyk wyjaśnił też, że wydźwięk jego wypowiedzi był po części spowodowany dziennikarską pogonią za sensacją, której efektem bywają wypowiedzi wyrwane z kontekstu. Nie zmienia to jednak tego, co powiedział, a niesmak - tak czy inaczej - pozostał.

Jakub Gańko
Tagi: Duperele Gene Simmons Prince