19.04.2016 16:32

Jak brzmi „Welcome to the Jungle” w jazzowej wersji?

Czy Guns N' Roses sprawdziłby się jako jazzowy zespół? Przekonajcie się sami!

Jak brzmi „Welcome to the Jungle” w jazzowej wersji?
foto: East News

Co jeszcze może zaśpiewać Axl Rose? Jak się okazuje jest on w całkiem dobrej formie co zdążył potwierdzić podczas pierwszego koncertu w starym składzie Guns N' Roses, który miał miejsce w klubie „Troubadour” w West Hollywood. Co więcej teraz będzie również wspierać AC/DC.

Czy jednak zdołałby wykonywać... jazz? W końcu nie jest to takie łatwe jakby się mogło wydawać, bowiem ten elegancki styl muzyczny jest nieprzewidywalny przez zamiłowanie do improwizacji. Jak się jednak okazuje Guns N' Roses potrafią poradzić sobie również i z tym gatunkiem.

Wyobraźcie teraz sobie, że przychodzicie na koncert, o którym marzyliście już przez wiele lat. W końcu zobaczycie piszczącego Axla czy Slasha, który nie wiadomo jakim cudem widzi gryf gitary przez pukle niesfornych włosów. Rozpoczyna się charakterystyczny motyw utworu „Welcome to the Jungle”, ale coś tu nie gra.

Zamiast ostrego jak brzytwa riffu gitarowego i zadziornej perkusji mamy pełne gracji dźwięki, które porywają do tańca. Rose wywija zgrabnie biodrami do subtelnego akompaniamentu. Nawet solówka Slasha brzmi bardzo grzecznie.

Tylko wokal Axla pozostaje nadal piskliwy i agresywny. Cały Rose:

Nie jest to już zadziorny i niegrzeczny singiel, który znamy z krążka Appetite for Destruction. Mimo to kawałek w wersji jazzowej prezentuje się całkiem nieźle i nogi zaczynają same chodzić. Nie zdziwilibyśmy się, gdyby Axl dołączył do jakieś kapeli grającej tego typu muzykę, w końcu utalentowany wokalista potrafi zaśpiewać prawie wszystko.

Za żarcik odpowiedzialny jest Wilton Turdley, który lubi czasem sprawdzić jak brzmią rockowe numery w nietypowych wersjach, jak chociażby ska i reggae. A co powiecie na „Master of Puppets” w funkowym wydaniu? Również i takie przeróbki można znaleźć w odmętach internetu. 

„Welcome To The Jungle” doczekał się również wielu coverów jak chociażby w wykonaniu Postmodern Jukebox, który zaprezentował bardzo elegancję wersję utworu.

Na koncertach Guns N' Roses raczej nie ma co liczyć na takie muzyczne eksperymenty. Setlista występów składa się głównie ze standardów kapeli, jak również i kilku coverów, jak chociażby numer The Who. Formacja prze do przodu z prędkością światła i nawet złamana stopa Axla nie przeszkodziła Guns N' Roses w koncertowaniu. Od czego są dobrzy kumple. Dave Grohl pożyczył swój tron, dzięki czemu Rose niczym król mógł dalej kontynuować występy.

Jak oceniacie „Welcome to the Jungle” w jazzowej wersji?

Aleksandra Degórska
Tagi: Duperele Guns N Roses