06.07.2016 12:27

Jak starsi ludzie kończą w pogo?

Za młody na śmierć, za stary na pogo? Poniższe nagranie udowadnia, że w pewnym wieku powinno się już unikać szaleństw na koncertach...

Jak starsi ludzie kończą w pogo?
foto: kadr z wideo

Kultura moshu to dość specyficzne zjawisko, które często bywa niezrozumiałe dla ludzi nie będących stałymi bywalcami metalowych występów. Dla koncertowych weteranów często bez agresywnego tańca wieczór można uznać za zmarnowany, jednak dla niezaznajomionych z moshową etykietą, taki brutalny zwyczaj może wydawać się zbędnym kuriozum.

Czasem jednak po prostu znajdzie się osoba, która na siłę będzie starała się wpasować w środowisko, do którego ewidentnie nie pasuje. To, zdaje się, miało miejsce właśnie w tym przypadku. 58-letni mężczyzna wybrał się na koncert deathcore'owej grupy VÆN z Missisipi i próbował znaleźć swoje miejsce w agresywnym tańcu. Niestety, kompletnie nie potrafił się w nim odnaleźć, co skończyło się dla niego dość nieciekawie...

Mężczyzna został już określony mianem „rockera z lat osiemdziesiątych”, bo fakt faktem - na podstawie jego image'u nikt by go raczej nie określił mianem miłośnika deathcore'u. Cóż, feralny koncertowicz sam jest sobie winien: bardziej niż się bawić w pogo, zdawał się szykować do barowej bójki. Nic dziwnego, że po tym, jak wyprowadził nieudany cios, ktoś postanowił sprowadzić go - nomen omen - na ziemię.

Wideo z tego niecodziennego zajścia obejrzycie poniżej:

Okazuje się, że nie był to wcale odosobniony przypadek, a mężczyzna jest już znany zespołowi. Wokalista grupy VÆN, Troy Greene, postanowił przybliżyć całą sytuację. Sytuacja uchwycona na powyższym nagraniu to zaledwie czubek góry lodowej...

"

Stawał nam na drodze, uderzając i łapiąc ludzi pod sceną. Gość nie rozumiał w ogóle zasad hardcore'owego tańca. Kilka osób dawało mu ostrzegawcze kuksańce i odpychało od siebie. Wszyscy staraliśmy się mu uświadomić, że stanie pośrodku mosh pita i zamachiwanie się na innych jest niebezpieczne. "

Zespół podzielił się cała historią na swoim Facebooku, jednocześnie dopowiadając zakończenie historii 58-latka. Ignorując ostrzeżenia zespołu, organizatorów występu i reszty publiczności, mężczyzna poniósł bolesne konsekwencje, ostatecznie jednak nic mu się nie stało i konsekwentnie kontynuował zabawę.

"

Po tym wszystkim doszedł w pełni do siebie. Dość mocno krwawił, ale doprowadził się do ładu w łazience i wrócił z powrotem pod scenę. Mimo wyraźnych ostrzeżeń ze strony ochrony, muzyków i innych koncertowiczów, znowu próbował wkręcić się między dzieciaki w mosh picie... "

Mieliście podobne koncertowe doświadczenia?

Jakub Gańko
Tagi: Duperele