01.04.2018 00:46

List do redakcji: Nocny Kochanek zniszczył mój związek

Zaniepokojona czytelniczka Antyradio.pl podzieliła się z nami dramatyczną historią swojego związku. Okazuje się, że czasami trzeba wybierać między miłością a heavy metalem…

List do redakcji: Nocny Kochanek zniszczył mój związek
foto: Romana Makówka/Antyradio.pl

Szanowna Redakcjo Antyradio.pl!

Piszę do Was w bardzo nietypowej sprawie. Myślę, że tylko Wy możecie mi pomóc. Sprawa jest poważna – chodzi o miłość! Jestem załamana, bo mój chłopak woli ode mnie Nocnego Kochanka. Nie, nie zmienił orientacji – zaraz Wam wszystko wyjaśnię.

Od czterech lat jestem (a może raczej byłam?) w szczęśliwym związku. Poznaliśmy się w akademiku – ja studiowałam kosmetologię, a on ekonomię. Byliśmy zupełnie typową polską parą – co piątek chodziliśmy na dyskotekę, a muzyki słuchaliśmy takiej, jak wszyscy normalni ludzie, czyli tego, co leci w radiu, tego, co wpada w ucho i disco polo. Nic nie zapowiadało dramatu.

W zeszłym roku, jak to studenci, wybraliśmy się na juwenalia. Grały zespoły disco polo, więc wytańczyliśmy się za wszystkie czasy. Na zakończenie imprezy miał zagrać zespół Nocny Kochanek. Sugerując się nazwą uznaliśmy, że to kolejny przedstawiciel naszego ulubionego gatunku. Okazało się, że był to jakiś koszmarny hałas na gitarach – potem dowiedziałam się, że to się nazywa heavy metal. Zupełnie mi się to nie podobało, za to mój chłopak słuchał jak zahipnotyzowany. Już wtedy zrozumiałam, że dzieje się coś złego. Wracaliśmy z kampusu w milczeniu. Mój chłopak nagle wydał mi się zupełnie obcą osobą.

Od tamtej pory stał się fanem tego całego metalu, a jego absolutnie ulubionym zespołem stał się Nocny Kochanek. Można powiedzieć, że został wręcz jego fanatykiem. Na drugi dzień pojechał do sklepu i kupił wszystkie płyty zespołu, które potem puszczał cały dzień na swojej wieży hi-fi. Kupił też w internecie skórzaną kurtkę, skórzane spodnie, glany i ze dwadzieścia koszulek Nocnego Kochanka. Teraz codziennie w nich chodzi – swoją dawną garderobę oddał matce na szmaty.

Z każdym dniem było coraz gorzej. Nie wiedzieć czemu, kazał mówić do siebie Andrzej, choć na imię ma zupełnie inaczej. Całkowicie zmienił swoją dietę – dzień w dzień zamawia kebaba za 12 złotych, z keczupem i sosem czosnkowym. Przestał się też spotykać z dawnymi kolegami, za to zaczął się obracać w towarzystwie jakichś podejrzanych typów, wyglądającymi tak samo jak on, których nazywa metalami. Razem chodzą na wszystkie koncerty Nocnego Kochanka w okolicy. Mnie nie chce na nie zabierać, ale ja i tak bym nie poszła na żadną z tych ohydnych orgii. Moja najlepsza przyjaciółka mówiła, że na koncertach tego zespołu kobiety pokazują piersi!!! Jestem oburzona, że takie rzeczy dzieją się w Polsce.

Skończyły się też nasze wspólne wypady na dyskoteki. W każdy piątek Andrzej już od rana krzyczy, że przez tydzień cały tydzień odkładał „hajsiwo” (nie wiem, co to znaczy), kupuje piwo, wódkę i whisky i idzie na imprezę do kumpla, niejakiego Janusza. Te libacje zwykle przeciągają się przez cały weekend – boję się myśleć, co tam się dzieje. Mój chłopak wraca dopiero nad ranem w poniedziałek i za każdym razem obiecuje, że już nie będzie pił, ale zawsze o tym zapomina. Wstyd teraz zabierać Andrzeja na jakiekolwiek imprezy z moimi znajomymi. Zawsze, kiedy przychodzi do rozlewania wódki upiera się, że pierwszego nie będzie przepijał, a kończy się tak, ze nie przepija w ogóle – skutki są oczywiście opłakane.

Niedawno Andrzej rzucił studia ekonomiczne. Moja mama płacze teraz po nocach, bo myślała, że przyszły zięć będzie prezesem w banku. Zamiast tego zapisał się na filologię angielską, bo uważa, że jedynym zajęciem godnym prawdziwego metalowca jest uczenie dzieci w gimnazjum języka angielskiego. Nie docierają do niego nawet argumenty, że gimnazja zlikwidowali.

Nie, żeby nowa pasja mojego chłopaka miała same złe strony. Zapisał się na przykład do szkoły karate. Ale wszystkie inne fizyczne aktywności go przestały obchodzić. Zupełnie umarło nasze pożycie erotyczne. Andrzej zarzuca mi, że się niedokładnie depiluję i nie chce ryzykować zaplątania, bo to mogłoby mu pozostawić traumę na całe życie – o co mu może chodzić? Zamiast tego mruczy coś o jakichś pigułkach i zamyka się na długo w łazience. Niedawno przejrzałam jego historię w przeglądarce – wyszukuje wyłącznie informacji o koncertach Nocnego Kochanka w okolicy, smokach i gołych babach. Ale nie to jest najgorsze – to chyba normalne, że chłop szuka gołych bab w internecie. Kilka razy przyłapałam go, jak oglądał na YouTube jakieś bajki o kosmitach! 25 lat i kreskówki ogląda! Myślałby kto.

W zeszłe święta Bożego Narodzenia, jak zawsze, chciałam sobie posłuchać „Last Christmas”. Kiedy Andrzej usłyszał, że słucham George’a Michaela, wpadł w szał, nazwał mnie zdrajcą metalu i kazał natychmiast przełączyć na jakiegoś Slayera czy tam innego diabła z piekła. To już było przegięcie.

Nie mam już siły. Jego fanatyzm zahacza o paranoję. Drogie Antyradio.pl, tylko Wy możecie mu pomóc. Jesteście jedyną stroną, jaką czyta regularnie i zawsze powtarza, że jesteście najlepsi, bo dużo piszecie o Nocnym Kochanku. Wierzę, że Andrzej przeczyta ten list i zastanowi się nad przyszłością naszego związku.

Tagi: Duperele Nocny Kochanek