19.01.2016 12:44

Mike Portnoy o erze śmierci w rocku

Coraz więcej legend gitarowego grania odchodzi na tamten świat. Ta sytuacja skłoniła perkusistę do przemyśleń na temat wybitnych twórców.

Mike Portnoy o erze śmierci w rocku
foto: REPORTER / EastNews

Śmierć Scotta Weilanda, Lemmy’ego oraz Davida Bowiego spowodowała, że zaczęto poważnie zastanawiać się nad dalszymi losami rocka i metalu, bowiem kolejne wybitne jednostki nas opuszczają.

Wydarzenia te silnie wpłynęły również na Mike’a Portnoya, który jak sam przyznał w otwartym liście, nie jest zbyt wylewny, ale nie mógł nie skomentować danej sytuacji:

"

Nienawidzę być zbyt emocjonalny i przesadny, ale w związku z odejściem Bowiego, Lemmy’ego oraz Chrisa Squire’a (wszyscy byli około 70-tki) dotarło do mnie, że wkraczamy w nową bezprecedensową erę śmierci rock and rollowych muzyków "

Perkusista zdał sobie sprawę, że coraz więcej legendarnych artystów, którzy na stałe wpisali się w historię muzyki, wkraczają w poważny już wiek. Co za tym idzie, kolejne ważne postacie będą nas opuszczać:

"

To szaleństwo, gdy się pomyśli o świecie bez Paula McCartneya, Eltona Johna czy Micka Jaggera… ale jest to bardzo możliwe, że ten moment może nadejść wcześniej niż później. "

Portnoy'owi nie podoba się to, że większość muzyków zostaje zasłużenie docenionych dopiero w chwili ich śmierci.

Jako dowód takiej sytuacji podaje dużą popularność ostatniego krążka Bowiego „Blackstar”:

"

Nienawidziłem tego, gdy artyści odchodzą i dopiero wtedy otrzymują miłość i uznanie, na które zasługują... (przykład: album Bowiego w tym tygodniu stał się jego pierwszym numerem 1. w Ameryce Północnej). Chciałbym więc wykorzystać ten moment, by podziękować moim największym bohaterom dopóki nadal żyją za to, że zmienili moje życie na lepsze i dzięki nim jestem tym, kim jestem. "

Portnoy wymienił wiele legendarnych nazwisk chcąc oddać im odpowiedni hołd. Wśród tych osób znaleźli się muzycy takich kapel, jak The Beatles, The Who, Pink Floyd, Led Zeppelin, Queen, The Yardbirds, Yes, Genesis, Black Sabbath, Deep Purple, Kiss, Rush czy The Rolling Stones:

"

Pokorny perkusista dziękuje i robi to również w imieniu milionów innych osób z całego świata, na których życie wpłynęliście swoim wspaniałym talentem i pasją… obyście byli jeszcze tutaj przez dekady, ale chciałbym wam teraz podziękować, dopóki nadal jesteście… "

Zobaczcie, co jeszcze w swoim otwartym liście napisał perkusista:

Niestety muzyk ponownie udostępnił ten wpis z powodu śmierci Glenna Freya, który odszedł 18 stycznia 2016 roku w wieku 67 lat. Jak sam przyznał, nie mógł w to uwierzyć, że od jego wpisu z podziękowaniami minęło zaledwie 24 godziny, a już kolejna wybitna postać rocka odeszła.

Aleksandra Degórska
Tagi: Duperele Mike Portnoy