25.07.2016 09:15

Ozzy Osbourne: Nie jestem zadowolony z bycia trzeźwym

Jesteście ciekawi jak wokalista Black Sabbath znosi odwyk od alkoholu? Oto jego przemyślenia na ten temat.

Ozzy Osbourne: Nie jestem zadowolony z bycia trzeźwym
foto: East News

Rock'n'rollowy styl życia wiąże się nierozerwalnie z używkami. Nikogo nie dziwi, gdy gwiazdy metalu przechwalają się swoimi osiągnięciami związanymi z ich zażywaniem. Książę Ciemności nie stanowi tu żadnego wyjątku - jego uzależnienie od alkoholu obrosło legendą. Wystarczy przypomnieć sobie historię, gdy zamówił przez pomyłkę 144 skrzynki wina, zamiast 144 butelek...

To już jednak przeszłość - Ozzy Osbourne od ponad trzech lat nie tyka żadnych napojów wyskokowych. Złośliwi powiedzą, że przerzucił się na inne uzależnienia - w końcu po aferze z fryzjerką, Sharon chciała go wysłać nawet na odwyk od seksu - ale trzeba go pochwalić, że tyle czasu daje radę w swojej abstynencji.

Jak Ozzy znosi życie alkoholika, który raczej nie ma szans na anonimowość?

"

Właśnie wróciłem ze spotkania. Trafiłem na nim w naprawdę dziwne miejsce. Nie jestem wcale zadowolony ze swojej trzeźwości, ale nie chcę się upijać. Ktoś mi powiedział, że po trzech latach czuje się dokładnie tak samo. Dzięki spotkaniom, przynajmniej nigdy nie jestem sam z moimi myślami. Moja choroba się pogłębia, gdy spędzam z nimi zbyt wiele czasu - nachodzą mnie pomysły, że mógłbym wziąć to albo zażyć tamto. "

Na szczęście wokalista zdaje sobie sprawę, że jeśli ulegnie pokusie, cofnie się w swoich wieloletnich staraniach i prawdopodobnie znowu wróci na dno. W jego wieku mogłoby to być już bardzo niebezpieczne, a Ozzy sam już przyznawał otwarcie, że boi się śmierci i nie chce dołączać do tzw. plagi, która dotyka w 2016 roku gwiazdy rocka. Choć muzyk nie planuje powrotu do nałogu, nie żałuje swoich wybryków sprzed lat.

"

Takie było moje przeznaczenie. Miałem wystarczająco szczęścia, by przejrzeć na oczy i zdążyć jeszcze coś zrobić ze swoimi pomyłkami. Wpierw rzuciłem palenie. Niedawno byłem na Kubie z synem, a już od jakiegoś czasu nie chodziłem na spotkania. I jakiś koleś w restauracji zapytał, czy nie chcę iść na górę na fajkę. Ja nie palę, ale Jack chciał jednego. Poszliśmy do prywatnego pokoju, a tam wszędzie butelki pieprzonego rumu. Pomyślałem sobie, że to nie byłoby złe... Ale zaraz zdałem sobie sprawę, że zacząłbym od papierosa, a skończyłoby się na wódzie. Musiałem zostawić tam syna. "

Ozzy na tyle się przestraszył, że po powrocie znowu zaczął regularnie uczęszczać na spotkania anonimowych alkoholików. Za wszelką cenę nie chce wracać do dawnych przyzwyczajeń, bo wierzy w słowa, które usłyszał w trakcie terapii: można mieć w sobie ochotę na jeszcze jednego drinka, ale może już nie starczyć sił na kolejne wytrzeźwienie.

"

Często zastanawiam się, co jest ze mną, do ku*wy, nie tak. Ludzie w kościołach, królowie i królowe popełniają te same błędy, bo są po prostu ludźmi. Mówiłem i robiłem złe rzeczy, bo też jestem jednym z nich. Dziś już po prostu staram się ich nie powielać. Jeśli mam być szczery, zastanawiam się, co było ze mną, do ku*wy, nie tak, kiedy wydawało mi się, że noc z brzuchem pełnym wódy i kokainy to dobry pomysł. Siedząc w hotelowym pokoju, po kokainowej libacji, słońce właśnie wstaje, a ty masz do zagrania koncert. Masakra. "

Ozzy wyjawił, że moment, w którym odkrył z kolegami kokainę, był początkiem końca Black Sabbath. Ale cieszy się, że udało im się to przezwyciężyć: nagrali płytę „13” i właśnie objeżdżają świat z pożegnalną trasą koncertową. Mamy nadzieję, że w życiu rodzinnym wokalisty też się jeszcze wszystko poukłada.

Jakub Gańko
Tagi: Ozzy Osbourne Duperele Black Sabbath