02.07.2016 11:08

Poradnik festiwalowicza

Manatki spakowane, bilety na koncerty kupione? Sprawdźcie, jak należy przygotować się do festiwalu, żeby przeżyć to muzyczne szaleństwo.

Poradnik festiwalowicza
foto: AP / FFotolink / East News

Lato, żar leje się z nieba, asfalt topi się pod nogami. Nie każdy chce wakacje spędzać leżąc pod palmami w ciepłych krajach i smażyć się na słońcu. Niektórzy wybierają aktywny wypoczynek wspinając się po górach i obdzierając sobie do krwi kolana. Jeszcze inni balują w klubach nocnych naśladując pokręcony taniec Iana Curtisa trzęsąc wszystkim co się da.

Ok, każdy jest inny i ma swoje pomysły na spędzenie urlopu. Jednak jeśli cierpisz na uzależnienie od dobrej muzyki wybierasz festiwale muzyczne. Cały swój dorobek (czytaj browary) pakujesz do plecaka i łapiesz stopa, bo przecież nie zamierzasz tracić grubych milionów na transport.

A może wolisz podróż pociągiem w pierwszej klasie, walizkę w rozmiarze XXL i kawusię na dzień dobry? Są też tacy festiwalowicze, którzy boją się, że im włos z głowy spadnie i nie daj Boże ubrudzą sobie markowe ciuchy... ale to już pozostawiamy bez komentarza.

No cóż, trzeba się przygotować do tego, że festiwale to prawdziwa szkoła życia, podczas której piorun może w Ciebie uderzyć, jak na Rock am Ring 2016 czy Twój namiot może odpłynąć w dal w czasie ulewy.

Jak przetrwać tę Spartę? Co spakować do walizki? Jak wielki ma być namiot? Brać konserwy czy zgrzewka piwa wystarczy? W zależności od tego jakim typem festiwalowicza jesteś, mamy dla Ciebie rady, które pomogą Ci w przetrwaniu festiwalowej przygody.

Festiwalowy szatan

Nie ważne jak dojedziesz, nie ważne kto gra, nie ważne, że przez kilka dni nie będziesz się myć - MUSISZ pojechać na swój ukochany festiwal. To nic, że zaliczyłeś już 12 Przystanków Woodstock, w tym roku znowu się wybierzesz.

  • Transport - byle czym najważniejsze, żeby dojechać. W grę wchodzi tylko i wyłącznie autostop, bo przygody, które możesz przeżyć oraz pieniądze, które oszczędzisz, są przecież najważniejsze! Najlepiej jeśli załapiesz się na dziwny środek transportu - hipisowski ogórek, bryczka albo motocykl, który pamięta czasy jeszcze II wojny światowej. Najważniejsze, żeby dojechać na czas, bo przecież nie możesz ominąć koncertów ulubionej kapeli. 
  • Bagaż - najlepszy jest plecak, który pamięta jeszcze czasy harcerstwa, ale zmieści się w nim dosłownie wszystko - otwieracz do piwa, skarpetki na zmianę, konserwa z szynką, latarka, bibułki papierosowe, wejściówki i jakiś śpiwór, który również pochodzi jeszcze z zamierzchłych czasów.
  • Nocleg - nie ma to jak noc pod gołym niebem. Świeże powietrze, ptactwo ćwierka Ci nad głową z rana. Ok, jednak jeśli jest taka możliwość najlepiej załatwić sobie namiot. W celu zaoszczędzenia kasy dobrym pomysłem jest pożyczenie namiotu od festiwalowych wyjadaczy. Wystarczy napisać na Facebooku ogłoszenie, a na pewno jakaś dobra dusza przybędzie Ci z pomocą. W końcu od czego jest ponad 600 znajomych na fejsie. Oczywiście trzeba być przygotowanym na to, że podczas ulewy człowiek może nieco popływać sobie w namiocie, ale co Cię nie zabije to Cię wzmocni!
  • Jedzenie - w zasadzie nie masz zbyt pokaźnych zapasów w plecaku, zatem warto czasem do kogoś ładnie się uśmiechnąć, bo może akurat czymś dobrym Cię poczęstuje. Ziemniaki z kefirem może nie wystarczą na dłuższą metę, ale zawsze możesz poświęcić parę groszy na gigantyczne hot dogi, na które rzucają się stada zgłodniałych festiwalowiczów.
  • Higiena - po szaleńczym skakaniu pod sceną wiadomo, że człowiek wydziela podejrzany zapach. Oczywiście jakieś minimum higieny trzeba zachować i przynajmniej raz się umyć. Niestety trzeba swoje odstać w tej przeklętej kolejce do prysznica, ale nawet największa festiwalowa bestia musi czasem popluskać się w wodzie.
  • Strój - zostaniesz wytępiony jeśli nie założysz koszulki z logo swojego ulubionego zespołu. Nie ważne, ile razy była prana i czy w ogóle, nie istotne ile przetrwała koncertów, musisz ją założyć, bo inaczej tłumy muzycznych fanatyków nie dopuszczą Cię pod scenę. Do tego warto zadbać o wygodne buty, nie chcesz przecież, żeby w czasie pogo ktoś Cię kopną w kostkę, co może się nie najlepiej skończyć. Warto również mieć ze sobą cokolwiek na zmianę - w końcu na występach będzie gorąco i pot będzie lać się strumieniami.
  • Taniec - pod karą śmierci nie wolno się powstrzymywać. O to chodzi przecież, żeby pójść w pogo, skakać pod sceną jak opętany i szaleć na całego. Według badań wynika, że metal uspokaja - zatem należy słuchać go jak najwięcej i całą negatywną energię wyrzucać z siebie podczas szamańskiego tańca. Ruszaj się tak, jakby Cię szatan opętał i łup głową jak mistrz Tom Araya.
foto: tumblr.com
Aleksandra Degórska
Tagi: Duperele