09.11.2016 22:09

Posłuchaj najbrutalniejszej gitarowej zagrywki

Wydawało Wam się, że najbrutalniejsze granie jest jednocześnie najszybsze? Okazuje się jednak, że najbardziej miażdżące zejścia gitarowe to te najwolniejsze.

Posłuchaj najbrutalniejszej gitarowej zagrywki
foto: kadr z wideo + Hrabia pejnta

Breakdowny są ostatnio coraz popularniejsze w ciężkiej muzyce, jednak są one wykorzystywane już od dawna. Będący poniekąd ostateczną, powykręcaną formą brutalnego deathu, ostro balansujący na krawędzi słuchalności slam death metal to jeden z najcięższych gatunków muzycznych. Główną rolę odgrywają w nim wolne lub średnie tempa tłumionych riffów, wspierane właśnie monstrualnymi zejściami w dół, tzw. breakdownami. Takie riffowanie, czyli „slamy” zapoczątkował na swoich pierwszych albumach nowojorski Suffocation, a za faktycznych ojców tego gatunku można by uznać chociażby Internal Bleeding.

Okazuje się, że breakdowny sprawdzają się w wielu formach i dlatego są inkorporowane do ciężkiej muzyki coraz częściej, a wiele kapel metalcore'owych i deathcore'owych używa ich nagminnie. Nie od dziś wiadomo, że gitarowe zjazdy do rezonujących basów sprawdzają się znakomicie na koncertach, rozbudzając wśród publiki zwiększoną żądzę maniakalnego moshingu i sowitego machania głową.

Teraz zadajcie sobie pytanie – czy jesteście gotowi usłyszeć najbrutalniejszy breakdown w historii?

Wychodzi na to, że breakdowny są nierzadko brutalne, jednak im wolniej są zagrane, tym bardziej nabierają prawdziwie gargantuicznej formy. O ile podczas gry na 170 BPM brzmią brutalnie, tak już po zmniejszeniu prędkości do 140 BPM efekt jest bardzo znaczący, a masywność riffu wręcz przygwożdża słuchacza do podłogi. Rezultat brzmi całkiem podobnie do ciężkich, doommetalowych zagrywek.

Prawdziwie radykalną próbę podjęło jednak dwoje youtuberów – jeden z nich zagrał na ośmiostrunowej gitarze breakdown przy ledwie 7 BPM, natomiast drugi dostarczył wokale godne kuchennego kranu. To szalone połączenie dało iście monstrualny efekt i zaowocowało grobowym klimatem rodem z funeral doomowych klasyków.

Odważną próbę muzyków możecie sprawdzić poniżej:

Na koniec postanowili pchnąć eksperyment jeszcze dalej. O ile zmiana ze 140 do dwadzieścia razy wolniejszego tempa mogła się zdawać radykalna, o tyle odegranie tego samego przy nie 1 BPM, nie 1 uderzeniu na godzinę nawet, a na cały tydzień wydaje się być wręcz awangardową próbą redefinicji brutalnej muzyki. Problem jedynie w tym, że takie dzieła nie sposób zmieścić na fizycznym nośniku w tradycyjnej formie, dlatego potrzebna jest rewolucja technologiczna. Szczęśliwie nie raz już artyści inspirowali naukowców i wynalazców. Zapewne podobnie będzie także tym razem.

Macie ochotę na więcej metalowych breakdownów? Tutaj znajdziecie krótki przewodnik po różnych rodzajach tych zagrywek:

Pozbieraliście się już z podłogi, czy dalej szukacie resztek szczęki?

Maciej Daszuta
Tagi: Duperele