22.07.2015 10:55

Próba dźwięku według niemieckiego komika

„Raz, dwa, trzy, próba mikrofonu”, czy też może „eins, zwei, drei”, bo to właśnie niemiecki komik sparodiował to, co bywalcy koncertów znają bardzo dobrze - tzw. soundcheck. Zobaczcie jak jego zdaniem wygląda próba dźwięku. 

Próba dźwięku według niemieckiego komika
foto: kadr z wideo

Spokojnie, znajomość języka Goethego nie będzie Wam szczególnie potrzebna, najważniejsza jest tu mowa muzyki. Po prostu, dźwięki. To one grają tu pierwsze skrzypce, a raczej bębny, gitarę, klawisze, wokal, no i przez chwilę bas, bo jak wiadomo, to tak naprawdę zbędny instrument w każdym zespole.

W występie Thomasa „Topasa” Fröschle'a techniczni to prawdziwi wirtuozi, którzy strojąc i przygotowując dany instrument na występ sami lubią zagrać parę znanych motywów, jak np. „Smells Like Teen Spirit” Nirvany, „The Final Countdown” Europe, czy „Jump” Van Halen. Jest zabawnie, po prostu sehr lustig!

Niemiecki komik obśmiewa tu parę stereotypów dotyczących występów scenicznych. Perkusiści, lub ich techniczni, lubią poszaleć za swoim zestawem, podobnie jak gitarzyści na swoim wiośle. Klawiszowcy ustawiają wokół siebie barykady z instrumentów, wokalistki zaś wyśpiewują mnóstwo ozdobników, a basiści... no cóż, zawsze grają to samo i nikt ich nie słucha.

Z ostatnim stwierdzeniem nie zgodziłby się pewnie Robert Trujillo, który oprócz tego, że sam gra na basie tworzy też dokument o Jaco Pastoriusie.

Jak Wam się podobał skecz o próbie dźwięku?

Robert Skowroński
Tagi: #Duperele