06.05.2016 13:30

Rychu Peja szanuje Slayera i Lemmy'ego

„Wiesz, co się liczy? Szacunek ludzi ulicy!” - jeden z najdonośniejszych głosów polskiej ulicy, raper Rychu Peja, udowadnia, że Slayer, Motorhead i Guns N' Roses mają ten szacunek. Co hip-hopowiec z poznańskich Jeżyc sądzi o metalu?

Rychu Peja szanuje Slayera i Lemmy'ego
foto: materiały prasowe + Bóg Pejnta

„Dziewięć, dziewięć, siedem, ten numer to kłopoty” - nawijał przed laty Ryszard Andrzejewski znany szerzej pod pseudonimem artystycznym Rychu Peja. Pod szyldem Slums Attack wylansował razem z DJ-em Decksem takie przeboje jak „Głucha noc”, „Co cię boli” czy „Jest jedna rzecz”. W tym ostatnim kawałku deklarował swoją wielką miłość do hip-hopu - i tak go właśnie powszechnie kojarzymy: jako szczerego pasjonata rapu, wyrażającego od lat frustrację wspomnianych „ludzi ulicy”.

Należy jednak pamiętać, że raper już wcześniej wiązany był z cięższymi brzmieniami, czego sztandarowym przykładem był jeden z najbardziej prominentnych przykładów połączenia hip-hopu z rockiem w polskim wydaniu: utwór „Jeden taki dzień” nagrany we współpracy ze Sweet Noise. Peja i Glaca nagrali razem jeszcze przynajmniej kilka kawałków, m.in. „Pozwól mi żyć (są chwile)” czy „Sam przeciwko wszystkim”.

Jedną z cech charakterystycznych w twórczości Poznaniaka jest przebogaty ocean nawiązań do twórczości innych hip-hopowców: od wspominania legendy Bushwicka Billa z Geto Boys, przez porównywanie się do Ludacrisa, aż po wykorzystanie podkładu samego 2Paca w... dissie na Tedego  „Dlaczego Tede ku*wą jest?”. Peja to bez wątpienia niesamowicie obyty w historii hip-hopu meloman, okazuje się jednak, że jego fascynacje znacznie wykraczają poza uliczne nawijki.

Z okazji premiery najnowszego krążka projektu Rychu Peja SoLUfka, nagranego z DJ-em Zelem „DDA” (skrót rozwija się jako „Dorosłe Dziecko Alkoholików”), Peja udzielił obszernego wywiadu serwisowi Dziennik.pl, w którym pochwalił się swoim uwielbieniem dla wielu rockowych i metalowych zespołów. Nagle okazuje się, że Rychu wychował się na thrashmetalowej klasyce jak Slayer czy Anthrax.

"

Leciałem kiedyś na trasie do Hamburga i nagle wyprzedza nas wyje*any tir, z napisem SLAYER. Nosz ku*wa! To było dla mnie spore przeżycie (...). Poczytałem trochę o nich, mam kilka krążków, no jak nie darzyć tych kolesi szacunkiem? "

Twórca „Szacunku ludzi ulicy” uwielbia też Guns N' Roses, Aerosmith i Nirvanę, a sam chciałby być jak Rolling Stonesi - przynajmniej pod względem ich długowieczności i formy, jaką prezentują w podeszłym już wieku. To właśnie tym marzeniem tłumaczy m.in. swoje zdrowe podejście do życia, z którego wyrzucił już alkohol i inne używki. Warto przypomnieć, że Peja - jako szczęśliwy ojciec i mąż - jest już zupełnie innym człowiekiem niż jeszcze kilka lat temu.

Mimo że sam zrezygnował z pewnych ciemnych stron życia, nadal szanuje kilku muzyków, którzy im hołdowali na przestrzeni swoich karier. Przede wszystkim Lemmy'ego z Motorhead, który stanowił wręcz uosobienie rock'n'rollowego stylu bycia. Choć nie wpłynęło to najlepiej na jego zdrowie, muzyk wielokrotnie przyznawał, że przede wszystkim zależało mu na tym, by żyć według własnych zasad. Lemmy zmarł 28 grudnia 2015 zasmucając tym samym cały rockowy i metalowy świat - ale także Peję.

"

Nie patrzę na niego przez pryzmat tego, że ćpał, że pił, że dymał - ch*j z tym, bo kto tego nie robił? (...) To koleś, którego nie dało się nie lubić. To gość, przy którym James Hetfield grał jak ucieszony nastolatek, który właśnie dostał lizaka albo parę groszy od mamy na nową piłkę. "

Jak widzicie po powyższych cytatach, Peja zdaje się być naprawdę zorientowany w temacie i nie rzuca nazwami tych zespołów tylko po to, by się przypodobać nieco innej publice. Ale to wciąż nie wszystko - choć nigdy nie darzył szacunkiem Poison („bo Gunsi każdy wywiad zaczynali od tego, że Poison to najch*jowsza kapela na świecie”), planował nagrać kawałek z udziałem wokalisty innej klasycznej, hardrockowej kapeli - Europe.

"

Jako dzieciak szalałem przy „The Final Countdown”, mimo iż klawisz w utworze tego typu… i to taki klawisz, jest uznawany za totalny obciach!!! Ch*j z tym. Dziś Tempest to już starszy gość, trochę zbrzydł, ale pewnie to bez znaczenia, bo już nie musi tyle ruch*ć. "

Niestety, do nagrania ostatecznie nie doszło, udała się za to współpraca z zespołem Muchy, którego muzycy zadeklarowali się jako wierni fani twórczości Peji. Wokalista grupy, Maciej Wiraszko, wystąpił gościnnie w kawałku „Wybraniec losu” jako jeden z licznych gości na płycie „DDA”. Tym razem nie znalazł się pośród nich Glaca, panowie współpracowali jednak w 2015 roku przy klipie do utworu „Take Dat (My Hardcore Life)” metalowej formacji Nekromer.

Jeśli jesteście ciekawi, co jeszcze powiedział Peja - a wypowiedział się m.in. w bardzo ciekawy sposób na temat obecnej kondycji rynku muzycznego i sytuacji współczesnych melomanów - przeczytajcie pełną wersję wywiadu pt. „Peja: Chcę być jak Mick Jagger” autorstwa Marcina Cichońskiego w serwisie Dziennik.pl.

Spodziewaliście się takiego gustu po Rychu Peji?

Jakub Gańko
Tagi: Duperele