10.05.2016 13:51

Steven Tyler: Prince umarł, żebym ja mógł żyć

Wokalista Aerosmith w dość osobliwy sposób odniósł się do śmierci Prince'a. Co - jego zdaniem - łączyło go ze zmarłym muzykiem?

Steven Tyler: Prince umarł, żebym ja mógł żyć
foto: Action Press / East News + Fernando Allende / Broadimage / East News

Cały czas nie poznaliśmy oficjalnych przyczyn śmierci Prince'a. W jego domu znaleziono silne leki oraz niezrealizowane recepty, co sprawiło, że narosły podejrzenia o uzależnienie wokalisty od takich środków. W jego ciele znaleziono ślady Percocetu - potężnego środka przeciwbólowego. Wciąż jednak nie wiadomo, czy jego zażycie miało wpływ na zgon twórcy „Purple Rain”.

Ewidentnie jednak śmierć Prince'a wywarła wpływ na wokalistę Aerosmith, Stevena Tylera. Nie chodzi nawet wyłącznie o samą stratę dla świata muzyki, lecz także specyficzną więź, jaką 68-letni wokalista odczuwał z czarnoskórym muzykiem. Tyler również ma za sobą długą historię nadużywania rozmaitych zakazanych substancji, w tym leków na receptę. Niestety, nie jesteśmy w stanie w żaden sposób stwierdzić, czy był pod ich wpływem wypowiadając te słowa...

"

Myślę, że Prince umarł po to, żebym ja mógł żyć. Podejrzewam, że obaj cierpimy na tę samą przypadłość. Dziś jestem czysty i żyję. Czy jutro umrę? Nie jestem w stanie powiedzieć. "

Bez dwóch zdań artysta popłynął w swoich rozmyślaniach i w kontekście tej wypowiedzi nie robi już nawet wrażenia, że nazywał Prince'a świętym. Musiał czuć z nim jednak szczególną więź, ponieważ sam przyznał, że był to jeden z nielicznych muzyków, którzy mówili tym samym językiem co on. Oprócz tęsknoty za nim i jego muzyką, doszukuje się w jego odejściu głębszego znaczenia dla niego samego.

"

Doskonale zdaję sobie sprawę, co to znaczy brać czegoś za dużo. Zaprowadziło mnie to na odwyk wiele, wiele razy. Jako wciąż leczący się narkoman i alkoholik, mam o tym duże pojęcie. W latach osiemdziesiątych narkotyki powaliły mnie na kolana. "

Uzależnienia, które ma na myśli Steven Tyler, to m.in. heroina, po którą sięgał najczęściej na przełomie lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych. Na szczęście wokalista doprowadził się do ładu w 1988 roku, kiedy zdecydował się na odwyk i odstawił wszelkie używki. Udało mu się wytrwać w trzeźwości 12 lat - później wpadł w uzależnienie od leków po operacji stopy.

"

Lekarze to nowi dilerzy. Cała Ameryka nie jest wykańczana ulicznymi narkotykami - jest wykańczana lekami na receptę. Mam nadzieję, że ktokolwiek zabrał Prince'a tamtej nocy do szpitala będzie miał coś do powiedzenia... Liczę, że to nie była kwestia leków. Ale jeśli była, to można było tego uniknąć. Ja miałem na tyle dużo szczęścia, że ktoś mi w porę powiedział: „Idziesz znowu do Betty Ford”. "

Liczymy, że Steven Tyler utrzyma się w dobrym stanie jak najdłużej. W końcu ma przed sobą nowy, ważny rozdział kariery: wydanie solowej płyty country. Promujące ją single „Love Is Your Name” i „Red, White & You” już zaistniały w mediach i zbudowały zainteresowanie krążkiem.

A Wy czekacie na solową płytę Stevena Tylera?

Jakub Gańko
Tagi: Duperele Steven Tyler