03.10.2016 15:53

Varg Vikernes kolejny raz rozlicza się z krwawą przeszłością

Zmęczony ciągłymi pytaniami fanów o noc morderstwa Euronymousa, Varg Vikernes zdradził, jak z jego perspektywy wyglądała cała sytuacja.

Varg Vikernes kolejny raz rozlicza się z krwawą przeszłością
foto: Bff, CC BY-SA 3.0 + materiały prasowe

Black metal jest wojną. To najpopularniejszy slogan dotyczący gatunku kojarzonego głównie z satanizmem i smutnymi minami w czarno-białych makijażach. O dniu, w którym miała miejsce jedna z najsłynniejszych zbrodni w historii muzyki, nagrywano nie tylko piosenki, ale kręcono też niezliczonej ilości filmy oraz programy dokumentalne czy pisano książki, w których dziennikarze, prawnicy, muzycy i zwykli fani prześcigali się w interpretacji tamtych pamiętnych wydarzeń. Tamtego krwawego morderstwa.

We współczesnej historii Norwegii jest to sprawa o tyle interesująca, że Varg Vikernes w 1994 stał się pierwszą osobą skazaną przez tamtejszy wymiar sprawiedliwości na maksymalny wymiar kary, którym w Norwegii jest 21 lat więzienia. Od tego czasu ten sam wyrok otrzymał jedynie Anders Breivik. W połowie lat dziewięćdziesiątych scena metalowa, a w szczególności jej skandynawska część, żyła plotkami o historii tak absurdalnie groteskowej, że aż fascynującej. Była to legenda powstania płyty o tytule „Tajemne Obrzędy Pana Szatana”, „De Mysteriis Dom Sathanas”, na której grają jednocześnie morderca i jego przyszła ofiara. Płyty, której teksty zostały napisane ręką człowieka, który dwa lata wcześniej, przy pomocy noża kuchennego i strzelby odebrał sobie życie w domku pośród lasu zajmowanym wtedy przez kapelę.

Humor nie opuścił go jednakże do ostatnich chwil, bo zostawił po sobie krótki liścik, w którym napisał „Przepraszam za całą tę krew". Jego kolega, lider i gitarzysta grupy, Øystein Aarseth, nie zareagował tak, jak zrobiłaby większość ludzi. Widząc kolegę w kałuży krwi nie zadzwonił po karetkę - zamiast tego udał się do najbliższej stacji benzynowej, gdzie kupił aparat i uwiecznił swoje niecodzienne znalezisko na kilku fotografiach. Zdjęcia te, jak się później okazało, rozesłał znajomym z całego świata. Po kilku latach w Kolumbii wydano niesławny bootleg „Dawn of the Black Hearts”, którego okładkę zdobi jedno z tych zdjęć. Jakby tego było mało, zebrał też roztrzaskane kawałki czaszki kolegi i zachował je celem sporządzenia z nich amuletów, które również rozprowadził wśród znajomych.

W sierpniu 1993 roku, jeszcze przed wydaniem wielce oczekiwanego debiutanckiego albumu już wtedy obrosłego w legendy zespołu Mayhem, w mediach pojawia się informacja, że Øystein Aarseth, znany szerzej jako Euronymous, został znaleziony półnagi i martwy na klatce schodowej prowadzącej do własnego mieszkania. Na jego ciele znaleziono kilkadziesiąt ran kłutych po nożu. W pewnym momencie policja zainteresowała się sesyjnym basistą Mayhem, Kristianem Vargiem” Vikernesem, człowiekiem stojącym za podziemnym sukcesem Burzum i jednocześnie osobą, na której ciążyły poważne zarzuty dotyczące podpaleń kościołów.

Z jego ręki spłonął między innymi przeszło 800 letni Fantoft Stavkirke w Bergen - jego pozostałości zdobią okładkę EP Burzum „Aske”. Do tych podpaleń zresztą Euronymous rzekomo sam zachęcał młodszych znajomych, obiecując im, że w ten sposób zaskarbią sobie jego zaufanie i szacunek. Sam podobno wolał się przyglądać, ewentualnie nie być na miejscu w ogóle. Uważał się w końcu za przywódcę nowego ruchu, toteż wolał nie ryzykować niepotrzebnych kłopotów, jeśli do brudnej roboty ochoczo garnęli się inni.

Taka postawa w połączeniu z finansowymi problemami wytwórni Øysteina Aarsetha, Deathlike Silence Productions, której nakładem wyszły pierwsze wydawnictwa Burzum, spowodowała niezadowolenie ze strony muzyków, z którymi podpisał kontrakt. Dodatkowo, w tamtym czasie wysyłał śmiertelne groźby swoim wrogom. Ta historia musiała zakończyć się upadkiem i pewnego dnia tak się właśnie stało. Znany z groźnych póz i min Euronymous został znaleziony martwy, zabity z ręki bliskiego znajomego. Scena black metalowa przez blisko dekadę zbierała się po tym akcie, w międzyczasie popadając w samo-ośmieszenie, czy wręcz jarmarczną groteskę.

Poniżej obejrzycie wideo zawierające pełną wypowiedź na temat tego, jak przebiegał dzień morderstwa:

Cała historia została już opisana na miliony sposobów, także przez samego głównego zainteresowanego, Varga Vikernesa, który niestrudzenie, co jakiś czas, ku uciesze gawiedzi, odświeża swój znany od lat pogląd na całą sytuację, pogardę wobec ofiary i krzywdy, jakie mu wyrządzono w trakcie procesu sądowego. Ostatnio postanowił jednak szczegółowo opisać swoją znajomość z Euronymousem, a także o tym jak wyglądał dzień, w którym doszło do morderstwa i podzielił się filmem na swoim kanale YouTube, ThuleanPerspective.

Dopełnieniem tego filmu jest dłuższa wypowiedź Vikernesa poświęcona jego przygodzie z Mayhem:

Varg Vikernes od długiego czasu słynie ze swoich kontrowersyjnych wypowiedzi, jednak ostatnio dzieli się swoimi spostrzeżeniami z jeszcze większą chęcią niż zwykle, dzięki czemu opowiedział fanom jak znaleźć żonę, rozwiązał zagadkę pochodzenia człowieka, dzielił się opinią o norweskim więziennictwie, porównał Obamę i Putina do postaci z Władcy Pierścieni czy uczył dzieci przy pomocy karabinu maszynowego.

Czy kolejne tłumaczenia Varga przekonały Was ostatecznie do tego, że wymiar sprawiedliwości wykorzystał go jako kozła ofiarnego w publicznym linczu na domniemanych satanistach? Może wciąż wypełnia Was żal za to, co uczynił przeszło dwadzieścia dwa lata temu? Czy bez jego procesu black metal przedostałby się do mainstreamu i stał jednym z głównych towarów eksportowych jego rodzimego kraju?

Maciek Daszuta

Tagi: Duperele Varg Vikernes