10.11.2016 14:26

Weselny headbanging w wersji disco polo

„Ale Ale Aleksandra” to weselny hicior, który powoduje, że nogi same chodzą. Co więcej, perkusistka pewnego zespołu udowodniła, że można przy tym kiczowatym numerze łupać głową nie gorzej niż Tom Araya!

Weselny headbanging w wersji disco polo
foto: kadr z wideo

Weselny klimat, tak się zaczyna... choć w sumie już sezon wesel powoli się kończy to jednak jeszcze niektórzy decydują się na ślub jesienią i potem marzną na dworze podczas sesji fotograficznej. Ale jak już trafią do sali balowej to robi się naprawdę gorąco.

Szczególnie, gdy kapela zaczyna przygrywać szlagiery, które są znane i lubiane. Niestety tak to działa, ludzie chętniej sięgają po kawałki, które już kiedyś słyszeli i trudniej przyjmują nowości muzyczne. Co więcej, lepiej jeśli muzyka jest niezbyt skomplikowana i szybko wpada w ucho. Może dlatego tyle gości weselnych wybiera disco polo?

Ok, ale dlaczego w ogóle piszemy o biesiadnej potupajce? Otóż istnieje taki zespół, w którym perkusistka waląc w gary uprawia jednocześnie headbanging jak na metalowca przystało. Przy okazji wygina śmiało ciało we wszystkie strony świata i nie gubi rytmu.

W zasadzie dziewczyna powinna dawać solowe występy, bo robi niezłe show.

Perkusistka marnuje się w tej kapeli, powinna zmienić repertuar na metalowy i łupać tak głową grając covery Slayera. W zasadzie, gdyby przearanżować ten kiczowaty numer to można byłoby nawet posłuchać dłużej tej kapeli. Zresztą nie raz udowodniliśmy, że szlagiery disco polo brzmią o niebo lepiej w wersji metalowej. Wystarczy posłuchać przeróbek Akcentu, Shazzy, czy hitu „Ruda tańczy jak szalona”.

Jeśli jednak Wasza metalowa mroczna dusza nie może znieść niczego co jest związane z disco polo, to możecie wziąć przykład z jednej pary, która w kościele idąc do ołtarza grała metal na gitarach. Można?

Aleksandra Degórska
Tagi: Duperele