04.04.2016 10:08

Wokalista Puddle of Mudd aresztowany przez SWAT

Muzyk odpowiedzialny za przebój sprzed lat, „She Hates Me”, został aresztowany we własnym domu po obławie z udziałem 30 policjantów...

Wokalista Puddle of Mudd aresztowany przez SWAT
foto: materiały prasowe + kadr z wideo + Bóg Pejnta

Wes Scantlin wmieszał się w kolejną aferę - tym razem chyba się z niej prędko nie wykręci... Wokalista był już wielokrotnie aresztowany na przestrzeni 2015 roku za jazdę pod wpływem alkoholu czy posiadanie nielegalnych substancji. Zrujnował niejeden koncert Puddle of Mudd, robiąc m.in burdę jednemu z fanów, który rzekomo miał mu „ukraść dom”. Wówczas życzyliśmy muzykowi, by szybko doprowadził się ładu - uczynił wręcz odwrotnie...

Rzecz miała miejsce w słonecznym Los Angeles, tym razem w autentycznym domu Wesa Scantlina, którego jeszcze nikt mu nie ukradł. Sam muzyk miał jednak brać udział we włamaniu do samochodu, który stał na jego podjeździe - takie zgłoszenie odebrała przynajmniej lokalna policja. Gdy tylko funkcjonariusze dotarli na miejsce, wokalista czym prędzej uciekł do domu, gdzie zamknął się na cztery spusty i za nic w świecie nie chciał otworzyć policjantom.

Scantlin najwyraźniej nie przewidział, że stróże prawa mają specjalne procedury na takie sytuacje - w tym przypadku zadzwonili po posiłki. W efekcie już po kilkunastu minutach pod jego domem znalazło się ponad 30 uzbrojonych funkcjonariuszy jednostki SWAT, którzy wyważyli drzwi i aresztowali go na mocy jeszcze dawniejszego nakazu. Muzyk nie poniósł konsekwencji za rzekome włamanie do samochodu, jednak jego koledzy również zostali zatrzymani.

Wokalista jeszcze w 2015 roku chwalił się nowymi nagraniami, które miały skończyć na szóstym albumie Puddle of Mudd, jednak w obliczu tych wszystkich wydarzeń szanse na powstanie krążka są już raczej minimalne. Szczególnie że już nawet obecni koledzy z zespołu (którzy co kilka lat się regularnie zmieniają) mają po dziurki w nosie zachowania swojego wokalisty...

Na koncercie w Doncaster pod koniec marca 2016 roku muzycy zostawili go samego na scenie, kiedy - kolejny raz - nie był w stanie wywiązać się ze swoich zespołowych obowiązków. Scantlin jednak nie przejął się tym za bardzo, wdając się w kolejne specyficzne dyskusje z publicznością oraz... bawiąc się w karaoke do utworów, które klub puścił po przerwaniu koncertu.

To przykry finał tej ciągnącej się od kilku lat historii, w której wokalista notorycznie spóźniał się lub w ogóle opuszczał koncerty swojej grupy, a na scenie był ciągle zbyt pijany lub naćpany, by zaśpiewać własne kawałki. Na dowód umieszczamy poniżej jeszcze kilka fragmentów z ostatnich koncertów Puddle of Mudd.

Pamiętacie złote czasy Puddle of Mudd?

Jakub Gańko
Tagi: Duperele