20.05.2015 09:50

Historia o tym, jak cycki przejęły kontrolę nad światem

Przecież seks stał się częścią popkultury - pomyślałem. A mamy taką popkulturę, jaką chcemy mieć. I wtedy doznałem iluminacji...

Historia o tym, jak cycki przejęły kontrolę nad światem
OTO TRÓJKA GŁÓWNYCH WINOWAJCÓW ;), foto: Mariusz Demon Dzwonek

Daliście się wciągnąć w tę grę. Uknuliśmy ten spisek oczywiście w dobrej wierze. Eksperyment natury behawioralnej - tak górnolotnie to możemy nazwać, który miał za zadanie pokazać kondycję internetowej polemiki, a także naturę hejtu. Czym więc żywi się internetowy malkontent? Otóż tak, żywi się właśnie nienawiścią - choć to może za „grube” określenie. Łaknie niepowodzeń i tylko czyha aż komuś powinie się noga. Zamiast cieszyć się czyimś sukcesem, wyłapuje błędy i upadki, by dzielnie je piętnować. Często bez refleksji... za to z dużą ilością inwektyw.

Frontside to słaby zespół, który nagrał słaby klip do słabej piosenki...

Jakiś czas temu zwróciliśmy uwagę, że większy odbiór w necie mają newsy z natury proste, głupie nawet i śmieszne. Więcej lajków generuje zdjęcie na którym pozujemy z idiotycznymi minami, niż fota podkreślająca udany koncert, bądź sesje nagraniową.

Byliśmy ciekawi czy „łykniecie” temat „cycków” na ekranie... i odbiór przeszedł nasze najśmielsze oczekiwania... Otóż haczyk złapali wszyscy, na czele z przedstawicielami mediów - do których po raz pierwszy nie wysłaliśmy prośby o zamieszczenie informacji o nowym video. Każdy samoistnie wrzucał info o klipie „Ona jest zła” - tytuł tak pretensjonalny niczym „Ona tańczy dla mnie” ;) Nie dlatego, że Frontside to przyzwoity [sic!] zespół i morowe chłopaki ;) Powodem były cycki, seks. To wystarczyło, by mieć tanią sensację w obrazku dla dorosłych. A to się sprzedaje. Klip po prostu wrzuciliśmy na fanpage... Nie ma go na Youtube. Jest wyłącznie na Vimeo. Bez promocji i bez wydarzenia rozprzestrzenił się jak zaraza tak szybko, jak żaden wcześniejszy w naszej historii. Tak oto cycki przejęły kontrole nad światem :)

Bezpośrednią inspiracją do tego występku był film mockumentary Joaquina Phoenixa „Jestem jaki jestem”, w którym autor udawał kogoś, kim nie jest. Wyprowadził na manowce media, fanów kręcąc film o swojej przemianie, by pokazać właśnie, że świat kupi każdą brednie. Najważniejsza konkluzja płynąca z tego filmu jest taka, że łatwość z jaką można manipulować, jest potworna gdy ma się na to pomysł.

O zgrozo! Takie już mamy czasy i realia, że umykają zagadnienia istotne. Plotka, news żyją zaledwie chwilę. Kariery upadają, nim na dobre rozkwitną. Gwiazdy blakną, nim na dobre rozbłysną.

Moją uwagę przykuł fakt, że te utwory, które traktują o bardzo istotnych - w moim mniemaniu rzecz jasna  - sprawach, giną wśród tych mniej ważnych. Mało kogo zainteresuje wojna na wschodzie - zaledwie kilkaset km od naszej granicy! Nie jest też ważny temat degradacji środowiska. Konsumpcjonizm? Przecież to już norma. Nie ma o czym rozprawiać. Nowy porządek świata i teorie spiskowe, korporacyjny model świata? Co to kogo obchodzi? Jeśli w tekstach pojawi się zagadnienie Boga, Szatana, przewinie temat miłości, seksu już robi się dla niektórych ciekawie. Niemal sensacyjnie.

Chciałbym apelować o Waszą uwagę, ale Wy zwracacie się w moją stronę tylko wtedy, gdy jestem błaznem

Jesteśmy pokoleniem nieumiejącym łapać dystansu. Dystansu już nawet nie do rzeczywistości, ale do jakiejś tam formy sztuki, choć to w kontekście Frontside niefortunne określenie :) Ktoś powie Demon grafomanem jest i basta – i być może będzie miał rację. Ktoś inny nadmieni, że mam megalomańskie zapędy z tymi felietonami, a Frontside skończył się na „Kill'em All”. I być może będzie miał rację. Dobrze zauważyć ten margines „być może”, by nie traktować wszystkiego dosłownie. Pewnie kiedyś bym się przejmował hejtami, ale gram już ponad 20 lat. Zdążyłem przywyknąć. Ani się temu nie dziwie, ani się tym nie martwię. Wręcz przeciwnie. Psy szczekają - karawana jedzie dalej.

Frontside nie jest tu najważniejszy

Piętnowano też Nergala za to, że jest powiedzmy „innowiercą” - bo tu głównie o tę inność się wszystko rozbija. I były nawet głosy podczas jego zmagań z ciężką chorobą - że tak widocznie musiało być skoro bawi się w satanizm. Czytałem posty, w których autorzy życzyli mu nawet śmierci za grzechy. Ciężko też z akceptacją wizji Polski jaką przedstawił Czesław Mozil w jednym utworze. W głowie się nie mieściła niektórym kooperacja Focusa z Dodą.

I to wszystko w kraju absurdów niemal na każdym polu. W kraju, w którym elektryk został prezydentem - z pełnym szacunkiem dla pana Wałęsy. W kraju, w którym prezydentem prawie został wokalista rockowy. Ktoś prześmiewczo dorzuci,  że Polska to tak jak Ameryka, kraj możliwości ;) I być może będzie miał rację ;)

Wrzucacie na Facebook złote myśli z dumą w stylu: „Bądź sobą bez względu na to co myślą o Tobie inni”. Ilu z Was ma naprawdę taki komfort? Muzycznie dla niektórych popełniamy artystyczne harakiri, ale my dokładnie jesteśmy sobą bez względu na wszystko. Ile razy zadawaliście sobie pytanie: „Co by było gdyby?”. Otóż doprowadzamy do tego, aby takich pytań było jak najmniej, bo wolimy myśleć, że każde zaniechanie jest tożsame z przegraną, porażką.

I na koniec

Czy poradzicie sobie z informacją ujawniającą fakt, że jestem gejem, a te kobiety przy mnie to pic na wodę fotomontaż? Taki spontaniczny coming out. Nie ma przecież gejów w sporcie - bo to przecież takie niemęskie być ciotą. Gej w muzyce metalowej? Przecież muzycy Frontside kreują się na machometali? Gdyby tak z grubsza nawet zrobić rozeznanie... lans z dziewczynami na pokaz... Demon ma już tyle lat ile ma, a żony nie ma i dzieci też nie ma. To całkiem prawdopodobne czyż nie? ;)

Mariusz Demon Dzwonek
Tagi: Felietony Mariusz Demon Dzwonek