03.06.2017 03:47

Aerosmith zagrał w Krakowie [RELACJA + GALERIA]

Rockowa legenda ponownie odwiedziła Polskę. Według zapowiedzi to już ostatnia wizyta Aerosmith, gdyż grupa odbywa właśnie pożegnalną europejską trasę. Jeżeli tak, to było to pożegnanie godne mistrzów.

Aerosmith zagrał w Krakowie [RELACJA + GALERIA]
foto: Romana Makówka/Antyradio.pl

Aerosmith ma na koncie nieskończenie wiele zasług dla rockowego grania, jak i dla muzyki w ogóle. To marka gwarantująca najwyższy poziom scenicznego show, bo grupa z Bostonu nie ma daty przydatności. Ba, jest jak wino z ekskluzywnej winnicy - im starsze tym lepsze. To tylko jeden z powodów, dla których koneserzy ponadczasowej kapeli tłumnie zjawili się w krakowskiej Tauron Arenie.

Steven Tyler, Joe Perry i reszta zespołu udowodnili, że wciąż drzemią w nich niespożyte pokłady energii. To samo można powiedzieć o zgromadzonej publiczności. Wrzawy nie było końca, a tysiące gardeł ochoczo wyśpiewywały słowa największych przebojów kapeli, takich jak „Livin' on the Edge”, „Cryin'”, „Jaded” czy „Janie's Got a Gun”. Tyler równie dobrze mógł odłożyć mikrofon na bok sceny, a fani i tak daliby radę wyśpiewać każdy z utworów z setlisty.

Zobaczcie, jak wyglądał koncert Aerosmith!

Zestaw kompozycji, które wybrzmiały w Krakowie to swoisty the best of od Aerosmith. Cóż, tyle numerów zespołu stało się klasykami, że ciężko sobie bez nich wyobrazić koncert formacji. Jak przystało na pożegnalny koncert, podczas Intro zgromadzeni na Arenie widzowie mogli sobie przypomnieć pokazaną w skrócie historię zespołu do „O Fortuna” Carla Orffa.

Potem można już było usłyszeć wyłącznie hit za hitem, którymi wypełniona była przede wszystkim pierwsza połowa koncertu. Na początku ekipa Stevena zaprezentowała cztery - chyba największe - hity: „Cryin”, „Livin' on the Edge”, „Love in the Elevator” oraz „Janie's Got a Gun”, które zgromadzona publiczność chóralnie odśpiewała. Potem przyszła kolej na niesamowite gitarowe popisy i odrobinę bluesa w postaci dwóch coverów Fleetwood Mac. Oczywiście nie zabrakło również nieśmiertelnego „I Don't Want to Miss a Thing” z filmu „Armageddon” z 1998 roku, podczas którego fani przygotowali dla zespołu niespodziankę. Wznieśli w górę biało-czerwone serca, którymi po chwili wypełniła się cała hala. Koncert zakończyły dwa bisy, w tym „Dream On”, podczas którego Tyler grał na fortepianie. Oczywiście nie obyło si również bez obsypywania publiczności confetti.

Ruch sceniczny Tylera to istna baletowa rewia. Piruety z przystrojonym statywem od mikrofonu i wyginanie ciała, które mogłoby wprawić w zakłopotanie niejednego instruktora fitness. Ten człowiek wie jak rozbijać publiczność. Oczywiście wystarczyłyby do tego same dźwięki muzyki Aerosmith, ale jeżeli dla kogoś to za mało, to wokalista miał przygotowany zestaw zachowań mogących rozruszać tłum. Rytmiczne klaskanie do partii bębnów, rozbudowana gestykulacja czy powtarzanie wyśpiewywanych linii melodycznych.

Żal żegnać się z koncertowymi wykonaniami Aerosmith, bo to istny ogień poruszający wszystkie drzemiące w odbiorcy emocje. Ekscytacja towarzysząca kolejnym odgrywanym riffom to rollercoster szczęścia i spełnienia. Takich występów i takiego statusu można życzyć każdemu zespołowi - zarówno tym początkującym, jak i tym, które stały się weteranami estrady. Jeżeli to nasz ostatni raz z Aerosmith, to przynajmniej zapadnie on każdemu kto tam był na długo w pamięci. Wydarzenie i wspomnienia na resztę życia.

Setlista:

  1. Let the Music Do the Talking
  2. Young Lust
  3. Cryin'
  4. Livin' on the Edge
  5. Love in an Elevator
  6. Janie's Got a Gun
  7. Stop Messin' Around (Fleetwood Mac cover)
  8. Oh Well (Fleetwood Mac cover)
  9. Jaded
  10. Hangman Jury
  11. Seasons of Wither
  12. Sweet Emotion
  13. I Don't Want to Miss a Thing
  14. Rag Doll
  15. Come Together (The Beatles cover)
  16. Dude (Looks Like a Lady)

Encore:

  1. Dream On
  2. Walk This Way

R. Makówka/R. Skowroński/J. Kierzkowska

Tagi: Koncerty Aerosmith Romana Makówka Galeria