26.11.2018 16:49

Gary Numan wystąpił w Warszawie [RELACJA + GALERIA]

25 listopada 2018 w warszawskiej Progresji zagrał Gary Numan. Jak muzyk wypadł przed polską publicznością?

Gary Numan wystąpił w Warszawie [RELACJA + GALERIA]
foto: Aleksandra Degórska / Antyradio.pl

Gdy myślisz o Garym Numanie od razu w głowie słyszysz oldschoolowe syntezatory i nie są to wcale słodkie dźwięki z lat 80. Artysta rozpoczynając swoją karierę pod koniec lat 70. był mroczniejszy od swoich rówieśników i mocno przyczynił się do rozwoju new romantic. Ojciec chrzestny muzyki elektronicznej - chociaż zapewne Numan nie przepada za bardzo za tym określeniem, to dobrze pokazuje, jak Numan jest ważny dla muzyki.

Wydając album "Sacrifice" w 1994 roku Gary Numan skierował się w stronę industrialnego rocka i wydając kolejne albumy utrzymuje cały czas mrok na odpowiednio wysokim poziomie. Również na najnowszym konceptualnym krążku "Savage (Songs from a Broken World)" muzyk zdecydował się na mocne syntezatory i tajemniczą aurę post-apokaliptycznego świata. Na płycie słychać inspiracje kulturą Wschodu, zresztą na okładce płyty Numan widnieje w szatach przypominających ubiór beduina.

Niestety podczas koncertów promujących nowy album Gary Numan występuje w tych łachmanach, które niekoniecznie dobrze prezentują się na scenie. Nie inaczej było też na warszawskim koncercie. Wszyscy muzycy weszli na scenę w tego typu beżowych ciuchach i zaczęli się wić na scenie jak opętani. Momentami odnosiło się wrażenie, że są to dzikie zwierzęta, które zaraz wskoczą w tłum. Koncerty Gary'ego Numana zawsze są widowiskowe - brawa należą się za idealną synchronizację oświetlenia sceny z muzyką. Niestety sytuacja gorzej prezentowała się w kwestii nagłośnienia - momentami muzyka zagłuszała wokal Numana.

Ekipa przywitała widownię numerem "Everything Comes Down to This", który był mocnym początkiem koncertu. Zobaczcie, jak Gary Numan wypadł przed warszawską publicznością:

Gary Numan w Warszawie [GALERIA]

Tego wieczoru oczywiście nie mogło zabraknąć starych hitów, typu "Metal", "Me! I Disconnect From You" czy legendarne już "Cars" i były to momenty, gdy publika mocno się uaktywniała. Niestety materiał z nowej płyty nie jest już tak dynamiczny jak numery z lat 70. i powtarza wyrobione na przestrzeni ostatnich lat schematy. Najciekawszym utworem z tej płyty jest singiel "My Name is Ruin", w którym wokalnie Numana wsparła jego córka Persia. Dziewczynka pojawiła się na warszawskim koncercie i została ciepło przyjęta przez publiczność.

Na bis natomiast usłyszeliśmy "The Fall" oraz "A Prayer For The Unborn". Koncert zakończył się wymownym utworem "It Will End Here" i chociaż muzycy wykonali w sumie 18 utworów, to czuło się pewien niedosyt. Fan industrialnego rocka nigdy nie ma dosyć  brzmień, które przeszywają całe ciało, a w tym Gary Numan jest naprawdę dobry.

Na koniec warto jeszcze wspomnieć o supporcie - amerykańskim zespole Nightmare Air, który wysoko jest notowany na listach młodych kapel shoegaze. Trio idealnie nadaje się na support przed Garym Numanem, bo chociaż obraca się w nieco innym stylu muzycznym, to jednak melancholia poruszyła publiczność czekającą na gwiazdę wieczoru.

Zespół właśnie promuje swój najnowszy album "Fade Out" i warto śledzić tę kapelę, bo może jeszcze narobić sporo szumu w biznesie muzycznym.

Aleksandra Degórska
Tagi: Koncerty Galeria Gary Numan