27.07.2018 23:30

Iron Maiden zagrał w Krakowie 27 lipca 2018 [RELACJA + GALERIA]

Europejska część trasy Legacy of the Beast World Tour rozpoczęła się 26 maja 2018 w Tallinnie, w Estonii a ma się zakończyć się w londyńskiej O2 Arena 10 sierpnia 2018. Znalazło się na niej również miejsce na 12. wizytę zespołu w Polsce.

Iron Maiden w Krakowie 2018
foto: Romana Makówka / Antyradio.pl

Tym razem Żelazna Dziewica przybyła do Krakowa na aż dwa koncerty. Pierwszy z nich odbył się 27 lipca 2018 roku krakowskiej Tauron Arenie. Inspirację dla Legacy of the Beast World Tour stanowiła gra komórkowa oraz seria komiksów o tej samej nazwie. W związku z tym scenografia obrazowała wiele różnych, ale powiązanych ze sobą światów a zgodnie z tradycją zespołu, była to już kolejna trasa, podczas której zaprezentowano kompilację najbardziej znanych utworów z dotychczasowego dorobku grupy. 

Legacy of the Beast World Tour uzupełnia poprzednie tournée The Book of Souls World Tour i stanowi kontynuację obchodów 40-lecia działalności zespołu, trwających od 2015 roku. Set zawierał wiele piosenek, których zespół nie grał od lat, w szczególności „Flight of Icarus”, ostatnio grany w 1986, oraz „The Clansman” i „Sign of the Cross” z epoki Blaza Bayleya, które pojawiły się ostatnio odpowiednio w 2003 i 2001 roku.

Asy przestworzy i brytyjski myśliwiec Spitfire

Nie jest żadną tajemnicą, że wszyscy fani Iron Maiden marzą o przejażdżce samolotem z Brucem Dickinsonem w roli pilota. Tym razem namiastkę takiej przygody otrzymali wszyscy wielbiciele legendarnych muzyków. Już przy pierwszej piosence, nad głowami członków Iron Maiden pojawił się bowiem brytyjski myśliwiec Spitfire, który latał nad sceną i strzelał przez dobrych kilka minut, sprawiając wrażenie, że jeszcze chwila a zerwie trzymające go liny i wleci prosto w publiczność.

Następne w kolejności „Where Eagles Dare”, które zostało napisane na podstawie książki Alistaira MacLeana oraz filmu pod tym samym tytułem „Tylko dla orłów” opowiada również historię pilotów. 

Jak u Hitchcocka - najpierw trzęsienie ziemi, a potem napięcie nieustannie rośnie

Piosenka po piosence, scenografia zmieniała się nieustannie. Przebierał się również wokalista zespołu, aby jak najlepiej dopasować się do aktualnie opowiadanej historii. Kiedy po ostrych stroboskopach pojawił się w mundurze i flagą wiadomo było, ze nadszedł czas na „The Trooper” -  opowieści o brytyjskim kawalerzyście, walczącym w czasie Wojny Krymskiej i próbującym stawić czoła rosyjskiej armii.

To właśnie podczas tej piosenki na scenie po raz pierwszy pojawił się Eddie - maskotka brytyjskiego zespołu, która została zaprojektowana przez Dereka Riggsa. Eddie po raz pierwszy pojawił się 8 lutego 1980 na okładce singla „Running Free i towarzyszy muzykom do dziś. Podczas utworu Bruce Dickinson stoczył szaloną walkę na miecze z Eddiem, widowiskowo przebiegając na końcu między jego nogami.

Szybka zmiana scenografii i scena zamienia się w kaplicę. Bruce ubrany w podarty strój mnicha odśpiewał kolejny nieśmiertelny przebój, „Revelations, którego tekst stanowi połączenie wierzeń biblijnych i ateistycznej filozofii Aleistera Crowleya. Przy tak okazji należy wspomnieć, że Żelazna Dziewica świętuje 35-lecie wydania albumu „Piece of Mind” z którego pochodzi miedzy innymi ta piosenka i z którego przypomniano aż 4 utwory („The Trooper”, „Revelations”,  „Where Eagles Dare” oraz wykonany po 32 latach nieobecności „Flight of Icarus”.)

Jednym z największych zaskoczeń na tej trasie było właśnie wykonie niegranego od lat, a opartego na greckim micie o Dedalu i Ikarze, „Flight of Icarus”, w którym Bruce nieco przeinaczył treść starożytnej opowieści. Piosenka stanowi alegorię buntu nastolatków przeciw dorosłym autorytetom. Przez to w utworze Ikar w ostatnich chwilach życia przeklina ojca, twierdząc, że ten celowo dał mu wadliwe skrzydła.

Z piosenki na piosenkę show stawało się coraz bardziej przedstawieniem teatralnym, niż jedynie koncertem prezentującym jedynie dorobek supergrupy. Na monumentalnej scenie w kształcie podkowy działy się niesamowite, czasem przerażające, czasem straszne rzeczy. Od wspomnianego wcześniej modelu Spitfire, wiszącego nad sceną, po ogromną głowę bestii, od walki na miecze z Eddiem, po miotacze ognia, od świecącego krzyża, po fajerwerki. Wszystko zaaranżowane głównie po to, by pomóc Bruce'owi Dickinsonowi lepiej przekazać przesłanie zawarte w każdej z piosenek. Co najbardziej zaskakujące i niezwykłe - wszystko stanowiło niezwykle spójną i przemyślaną całość, ponieważ, jak zauważył Bruce - bycie w stanie wojny i bycie w kościele to prawie to samo.

Muzycy grali kolejne utwory z dynamiką i zapamiętaniem nastolatków sprzed blisko czterech dekad. Pomimo upływu czasu zespół nic nie stracił ze swojej energii, a także instrumentalnej precyzji. Głos Dickinsona wciąż brzmi rewelacyjnie, w dodatku wraz z upływem lat, nabrał swoistej klasy. Muzycy Iron Maiden sprawiają na scenie wrażenie świadomych i dojrzałych artystów, z fantastycznym warsztatem i niesamowitą charyzmą sceniczną. Przez niemal dwie godziny koncertu nie było statycznych momentów, pot lał się strumieniami a publiczność nie dostała ani jednej sekundy na złapanie oddechu. 

Polski akcent na koncercie Iron Maiden

Jak zawsze, nie zabrakło Bruce'a Dickinsona wymachującego polską flagą. Jednak muzyk zwrócił uwagę na jeszcze jeden ważny aspekt. Wyjaśnił, że samolot, który publiczność mogła zobaczyć nad sceną podczas utworu „Aces High” to dokładnie ten sam model Spitfire, który brał udział podczas walk w II wojnie światowej. Dodał też, że nie można w tym wszystkim zapomnieć o walczących o wolność i niepodległość Polaków. Dickinson do publiczności zgromadzonej w krakowskiej TAURON Arenie powiedział, że „Polacy dobrze wiedzą, kiedy ktoś próbuje ukraść im wolność”.

Czy było to jedynie odniesienie do czasów wojennych i komunistycznych, czy jednak także do niedawnej sytuacji związanej z wolnymi sądami? Ciężko stwierdzić w stu procentach, jednak nie wydaje się, że Iron Maiden postanowił pójść tą samą drogą, co Pearl Jam podczas koncertu w Krakowie 3 lipca 2018 i jednoznacznie opowiedział się przeciwko polityce PiS.

Czy boisz się ciemności?

Oczywiście jeden z największych hitów grupy - „Fear Of The Dark” - doczekał się również niesamowitej oprawy scenicznej. Dickinson wkroczył na scenę w demonicznej masce z okresu czarnej śmierci i czarnym płaszczu. Potem przyszedł czas na powrót do absolutnych korzeni - dwie tytułowe piosenki z dwóch pierwszych krążków grupy- mowa o „Iron Maiden” oraz „The Number Of The Beast”. Podczas tego pierwszego zza tuż nad głową schowanego za ogromnym zestawem perkusyjnym Nicko McBraina pojawił się gigantycznej wielkości Eddie, tym razem w mocno diabelskim wcieleniu.

Jako bisy zgromadzona w krakowskiej TAURON Arenie publiczność usłyszała „The Evil That Men Do”, „Hallowed Be Thy Name” oraz jedną z najbardziej wyczekiwanych piosenek - „Run To The Hills”.

Cały, złożony z 16 piosenek set obfitował w masę muzycznych niespodzianek. Żelazna Dziewica sięgnęła po dwie kompozycje z okresu Blaze'a Bayleya - „The Clansman” i „Sign of the Cross” (powrót do setlisty - odpowiednio - po 15 i 17 latach). Ponadto muzycy zaskoczyli wykonaniem utworu „For the Greater Good of God” pochodzącego z albumu „A Matter of Life and Death”.

Ze względu na ogromne zainteresowanie fanów, organizator koncertów, Live Nation Polska, postanowił że w Krakowie odbędą się aż dwa przystanki trasy Legacy of the Beast World Tour. Na drugi z nich fani będą mogli udać się 28 lipca 2018, również do krakowskiej Areny. Na obu koncertach jako gość specjalny wystąpi Tremonti.

Iron Maiden w Krakowie 27 lipca 2018 - Setlista

  1. Aces High
  2. Where Eagles Dare
  3. 2 Minutes To Midnight
  4. The Clansman
  5. The Trooper
  6. Revelations
  7. For The Greater Good Of God
  8. The Wicker Man
  9. Sign Of The Cross
  10. Flight Of Icarus
  11. Fear Of The Dark
  12. Iron Maiden
  13. The Number Of The Beast

Encore:

  1. The Evil That Men Do
  2. Hallowed Be Thy Name
  3. Run To The Hills
Justyna Kierzkowska
Tagi: Iron Maiden Koncerty Bruce Dickinson Romana Makówka Galeria