20.06.2018 11:04

Killswitch Engage w trasie po Polsce [RELACJA+GALERIA]

Pionierzy metalcore'u zagrali w Polsce dwa koncerty przy okazji promocji ich ostatniego albumu „Incarnate”. Zobaczcie, jak wyglądały występy Killswitch Engage w Proximie oraz klubie Kwadrat. 

Killswitch Engage Kraków
foto: Romana Makówka/ Antyradio.pl

Killswitch Engage powstał w 1999 roku po rozpadzie zespołów Overcast i Aftershock. Obecnie w skład grupy wchodzą: wokalista Jesse Leach, gitarzyści Joel Stroetzel i Adam Dutkiewicz, basista Mike D'Antonio i perkusista Justin Foley. Dzięki Leachowi dowiedzieliśmy się w trakcie koncertu, że wszyscy oprócz niego mają polskich przodków. Dutkiewicz potwierdził te słowa, a także podzielił się z publicznością swoimi wspomnieniami o świętach spędzonych u babci, która gotowała pierogi i kapustę. Jak nietrudno się domyślić, zareagowała na to bardzo ciepło. 

Koncert Killswitch Engage rozpoczął się punktualnie o 21:40. Panowie od razu wzięli się do pracy i dopiero po zakończeniu utworu „Life to Lifeless”, który był trzecim kawałkiem, które KSE zagrał podczas występu, Leach i Dutkiewicz przywitali się z polską publicznością, która zebrała się w Proximie. Zostając na chwilę właśnie przy widowni - ta już od samego początku bardzo żywiołowo reagowała na muzykę zespołu, co z resztą zauważył mający polskie korzenie gitarzysta. Zachęcił również fanów do zrobienia „tego okrągłego g*wna”, czy w ogóle „robienia ze swojego ciała różnych kształtów geometrycznych”. Publiczność poczuła się zobligowana i chętnie wykonywała polecenia Dutkiewicza.

Killswitch Engage w Warszawie 

Zespół nie robił długich przerw między utworami. Wręcz przeciwnie, praktycznie w ogóle ich nie robił. Panowie stwierdzili raczej, że ich muzyka mówi sama za siebie i ograniczali werbalny kontakt z publicznością do minimum. Killswitch Engage zaprezentowało również bardzo przekrojową setlistę. Panowie nie skupili się tylko na nowej płycie „Incarnate”, ale zaprezentowali również chóralnie odśpiewywane przeboje, takie jak „My Last Serenade”, „My Curse”, czy „The End of the Heartache”.

Prawdziwą bombę przygotowali za to na koniec, kiedy odegrali swoją wersję utworu „Holy Diver” z repertuaru DIO, a następnie na bis zagrali „Fixation on the Darkness”. Z tej okazji warto przypomnieć wideo do tego pierwszego utworu, który pokazuje bardziej humorystyczną stronę Killswitch Engage. Adam Dutkiewicz zagrał w nim swoją tzw. rolę życia, przebierając się za śpiącą królewnę. Czy trzeba dodawać coś więcej?:

Taką ilością energii można by obdarować nie jeden zespół. Dutkiewicz i spółka zostawili na scenie Proximy płuca, a młodsi pretendenci do metalcore'owego tronu mogą na razie tylko aspirować do takiego poziomu. Technicznie również nie można się do niczego przyczepić - nagłośnienie dało radę, instrumenty oraz wokal brzmiały klarownie, a perkusja, zwłaszcza podczas breakdownów, przypominała odgłosy wystrzału z karabinu maszynowego, a nie dźwięki instrumentu. Można było jedynie odnieść wrażenie, że sam koncert był za cichy, ale dzięki temu koncert był lepiej przyswajalny. 

  1. Strength of the Mind
  2. A Bid Farewell
  3. Life to Lifeless
  4. This Is Absolution
  5. Alone I Stand
  6. Beyond the Flames
  7. Hate by Design
  8. Always
  9. My Last Serenade
  10. Rose of Sharyn
  11. The End of Heartache
  12. My Curse
  13. In Due Time
  14. Holy Diver
    Bis:
  15. Fixation on the Darkness

Podsumowując - Killswitch Engage zaprezentowało się naprawdę z najlepszej możliwej strony. Warszawski koncert na pewno na długo zostanie w pamięci polskich fanów metalcore'owego zespołu. Dutkiewicz zapowiadał podczas występu, że KSE już niedługo powróci do naszego kraju. Pozostaje nam jedynie wierzyć, że nastąpi to jak najszybciej. 

Relacja tekstowa opisuje koncert Killswitch Engage w warszawskiej Proximie. Galeria zdjęciowa pochodzi z występu zespołu w krakowskim klubie Kwadrat.

Kamil Kacperski
Tagi: #Killswitch Engage #Koncerty