16.06.2017 11:15

Linkin Park zagrał w Krakowie [RELACJA + GALERIA]

W ramach Impact Festival w krakowskiej Tauron Arenie zagrali Krzysztof Zalewski, Machine Gun Kelly oraz gwiazda wieczoru, czyli Linkin Park.

Linkin Park zagrał w Krakowie [RELACJA + GALERIA]
foto: Romana Makówka / Antyradio.pl

Dopisali zarówno zgromadzeni fani, jak i sami artyści. Bo o ile Machine Gun Kelly jest raperem, którego twórczość to syntetyczne beaty pozbawione gitarowego pazura i ogólne bycie „radio friendly”, to Teksańczyk swoim występem udowodnił, że potrafi brzmieć ciężej niż cała ostatnia płyta Linkin Park. Krążek „One More Light”, który obecnie promuje Chester Bennington wraz z kolegami, kazał się zastanowić nad tym, na ile będziemy mieli do czynienia z rockowo-metalowym obliczem grupy, a na ile koncert przerodzi się w odtwarzanie zawartości nowej płyty, która pozbawiona jest zadziorności. Niżej podpisany nie jest zwolennikiem premierowego materiału Linkin Park, ale trzeba przyznać, że na żywo zdobywa on cech, których zabrakło na płycie - staje się agresywniejszy, żywiołowy, po prostu porywający.

Setlista Machine Gun Kelly'ego w dużej mierze zbudowana była z kompozycji, które znalazły się na jego ostatnim wydawnictwie, „bloom” z 2017 roku. O ile raperzy często decydują się na występowanie z DJ'em za plecami, o tyle Colson Baker obstawił się całym gronem zdolnych instrumentalistów. Wstrzyknęli oni w tę muzykę odpowiednią ilość agresji i pasji. Wrażenie robiły akrobacje perkusisty z pałeczkami czy popisy gitarzysty - zagrał m.in. solo jako kostki używając zębów. Może to jeszcze nie poziom Jimiego Hendrixa, ale wpompowało to w show energię. Sam Machine Gun Kelly także się nie oszczędzał co i raz przemieszczając się po całej scenie. W finale, ku uciecze damskiej części publiki, zdjął koszulkę, by dalej oddawać całego siebie wykonywanej muzyce. Nie zabrakło potężnej dawki mocarnych riffów - niekiedy można było odnieść wrażenie, że trafiło się na metalcore'owy koncert.

Linkin Park został przyjęty z wielkim entuzjazmem. Tauron Arena dosłownie trzęsła się od rytmicznego tupania fanów chcących nagrodzić swoich idoli. Zespół oczywiście nie pozostał dłużny. Zaczęli od numeru „Talking To Myslef”, a następnie zagrali „Burn It Down” z „Living Things” - skoczne kawałki ustanowiły ton dalszej części występu, podczas którego nie było ani chwili na nudę. Przy scenicznych światłach, które tego wieczoru przedstawiły swój własny spektakl, muzycy nie zapomnieli o żadnym z wydanych przez siebie albumów. Było przekrojowo, a każdy fan mógł znaleźć coś dla siebie bez względu na to jaki okres z kariery Linkin Park najbardziej przypada mu do gustu.

Zobaczcie zdjęcia z koncertu w Tauron Arenie:

Niewiarygodne, że wokal Chestera Benningtona bez względu na to czy biega po scenie, skacze na niej, czy też kręci się wokół własnej osi, zachowuje swoją czystość i siłę. Muzyk udowodnił, że w gitarowym świecie ma jedno z najpotężniejszych gardeł. Gdy należało postawić na wokalne subtelności nie zachwiała się ani jedna nuta, gdy trzeba było się wydrzeć, to można było dostać przechodzących przez całe ciało ciarek. Przekonajcie się o tym poprzez wykonanie „One Step Closer”:

Linkin Park, to jednak nie tylko nu metalowe riffy, ale też to bardziej liryczne oblicze zespołu. Można się było o nim przekonać przy „One More Light”, kiedy cała hala zaczęła przypominać rozgwieżdżone niebo. Dla niektórych przy tej kompozycji spadła gwiazdka z nieba i spełniła ich życzenia o możliwości zobaczenia Chestera z bliska, a nawet dotknięcia go. Wokalista stanął na barierce przy fanach. Zobaczcie sami. Można się wzruszyć:

Później można było usłyszeć „Crawling” zaaranżowane na dźwięki pianina. Chester pojawił się również pod barierkami przy „Breaking The Habit” - przy tym kawałku fani pomogli mu z tekstem, gdyż wokalista podtykał im mikrofon pod usta:

Z płyty „One More Light” pojawiło się aż sześć kompozycji. Co udowadniają reakcje internautów odbiór albumu jest różny - od zachwytu, aż po skrajne potępienie. Jednak Linkin Park udowodnił, że te kawałki bronią się na żywo. Może publika nie reagowała na nie aż tak ogniście, jak na „In The End”, „Numb” czy „Faint”, ale malkontenci mogli zmienić zdanie o ostatnim longplayu Linkin Park. Pierwsza część setlisty zamknięta została przez największe przeboje z „Hybrid Theory” i „Meteory”, zaś bis, na który złożyły się cztery numery, został zwieńczony przez „Bleed It Out” z gościnnym udziałem Machine Gun Kelly'ego:

Moc, energia i charyzmatyczność. Linkin Park od dawna nie ma nic wspólnego z metalem, a i na początku była to czysta komercja? Zespół w ogóle przeistoczył się w kolejny pop-produkt mający generować miliony dolarów? A niech tak gadają. Ci co byli 15 czerwca 2017 roku w Tauron Arenie będą mieli zupełnie odmienne zdanie poparte twardymi dowodami.

Robert Skowronski
Tagi: Koncerty Linkin Park Romana Makówka Galeria